Rząd szykuje nam islamską inwazję – rozmowa z ks. prof. Waldemarem Cisło

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

Jeżeli ktoś twierdzi, że przybywający do nas imigranci się zintegrują, to lekceważy półtora tysiąca lat historycznych wzajemnych doświadczeń między naszą cywilizacją a cywilizacją islamu. Lekceważy też fatalne doświadczenia ostatnich dekad w Europie Zachodniej – mówi ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji Stowarzyszenia Papieskiego „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, w rozmowie z „Gazetą Polską”.

Jak ocenia Ksiądz ostatnie zobowiązania polskiego rządu na forum Unii Europejskiej do przyjęcia kilku tysięcy uchodźców z Syrii i Erytrei?
Zacznijmy od tego, że zdziwienie Europy setkami tysięcy imigrantów stojących u jej bram świadczy o całkowitej ignorancji unijnych polityków. Organizacje kościelne i humanitarne już dawno ostrzegały, że sytuacja w Syrii i Iraku grozi wybuchem kryzysu uchodźczego i że nielegalna imigracja narasta – przecież w wypadku Iraku trwa ona już od 2003 r. Niestety, gdy prosiliśmy na forum Unii Europejskiej o pomoc i interwencję, aby poprawić tragiczny los mieszkańców Syrii i Iraku, nie mogliśmy doczekać się żadnej reakcji. Na domiar złego Unia, przy współudziale Polski, nałożyła na Syrię zupełnie bezsensowne sankcje, które uderzyły przede wszystkim w ofiary działań zbrojnych i w najbiedniejszych mieszkańców tego kraju. Na skutek tych źle pomyślanych akcji represyjnych zmarło ok. 350 tys. osób, pozbawionych podstawowych leków, np. na nadciśnienie lub wymaganych przy rozpoczęciu dializy. Nic dziwnego więc, że ucieczka obywateli Syrii z kraju przekształciła się obecnie w masowy exodus, choć, jak podkreślam, organizacje kościelne bezskutecznie przestrzegały Unię przed tym scenariuszem już jakiś czas temu. Sytuację pogorszyły oczywiście lekkomyślne wypowiedzi niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, która do Unii Europejskiej zaprosiła w zasadzie wszystkich imigrantów – niezależnie od miejsca ich pochodzenia i właściwego celu podróży. W ten sposób fala uchodźców przekształciła się w wędrówkę ludów, która przez wielu Europejczyków odbierana jest jako istna imigracyjna inwazja. Niemcy, zorientowawszy się, co zrobili – bo przecież gros imigrantów dąży ze względu na wysokość zasiłków właśnie do nich – postanowili podzielić się swoimi kłopotami z resztą Unii.

Narzucając liczbę uchodźców biedniejszym krajom UE...
Właśnie. Sposób załatwienia tej sprawy przez najbogatsze kraje Unii Europejskiej jest bulwersujący, podobnie jak zgoda polskiego rządu na ten dyktat. Postanowienia unijnego szczytu w sprawie uchodźców, któremu towarzyszyło grożenie karami finansowymi, straszenie siłą oraz opowieści o rzekomej polskiej ksenofobii i niewdzięczności, trudno zaakceptować. Co gorsza, zgodziliśmy się na niemieckie warunki, zachowując się nielojalnie wobec państw z Grupy Wyszehradzkiej. A wszystko w imię „solidarności europejskiej”, której najdoskonalszym symbolem stał się ostatnio zaplanowany przez Berlin i Moskwę gazociąg Nord Stream 2, umożliwiający w przyszłości dostarczanie gazu ziemnego z Rosji do Niemiec z pominięciem Polski i Ukrainy. Ta osławiona „solidarność” ma więc polegać przede wszystkim na słuchaniu Niemiec przez mniejsze i biedniejsze kraje, bo jakoś o tym, by Niemcy wysłuchały Polskę, Czechy czy Węgry, mowy być nie może.

Część głównych polskich mediów prowadzi kampanię, której głównym przesłaniem jest: „Nie bójcie się uchodźców, to tacy sami ludzie jak my”. Czy faktycznie nie powinniśmy niczego się obawiać?
Oczywiście z punktu widzenia antropologii i nauki chrześcijańskiej wszyscy jesteśmy równi i powinniśmy być dla siebie braćmi, niezależnie od narodowości czy wyznania. Ale nie oznacza to, że wszyscy jesteśmy identyczni. Chrześcijanie nie posługują się terrorem w celu osiągnięcia pewnych celów. Ks. Douglas Al-Bazi z Iraku, który był więziony przez islamskich fundamentalistów, wypowiedział w tym roku we Wrocławiu niezwykle ważne słowa: „Mówicie, że islam to religia pokoju, że tylko 15 proc. wyznawców Allaha to terroryści. Gratuluję więc wam, że 300 mln terrorystów nie stanowi dla was problemu”. To, co robią tzw. media głównego nurtu, jest zatem zwykłym zaklinaniem rzeczywistości. Nauczania Ojca Świętego używa się do oskarżania polskiego społeczeństwa o ksenofobię i islamofobię. Ja sam – choć jestem dyrektorem instytucji od lat pomagającej uchodźcom z Syrii, Iraku i innych państw – zostałem ostatnio zaliczony przez „Gazetę Wyborczą” do grupy tych, którzy nie słuchają papieża, uprawiają „spychologię” i są „niechętni uchodźcom”. Wykorzystanie słów głowy Kościoła oraz chrześcijańskiej nauki o miłosierdziu do uzasadniania unijnego dyktatu w sprawie imigrantów niczym nie różni się od twierdzenia, że Pismo Święte nakazuje: „Judasz poszedł i powiesił się. [...] Idź i czyń podobnie”. Oba zdania znajdziemy, rzecz jasna, w Piśmie Świętym, ale nikt rozsądny nie powie, że jest to przesłanie Ewangelii. Na szczęście rzeczywistości i faktów nie da się zakrzyczeć ani „Gazecie Wyborczej”, ani TVN. Ostatnie wybory prezydenckie pokazały, że Polacy potrafią myśleć samodzielnie – i że coraz mniej przejmują się tym, co do ich głów sączą media nazywane „opiniotwórczymi”.

Zwłaszcza że polscy katolicy nie mają się czego wstydzić. Takie stowarzyszenia jak kierowane przez Księdza „Pomoc Kościołowi w potrzebie” od wielu lat wydatnie pomagają mieszkańcom Syrii i Iraku...
Sekcja polska Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie przekazała już ponad 6 mln zł na pomoc ludności z Syrii i Iraku. Nie pytając o wyznanie tych ludzi, od lat dostarczamy tam żywność, leki i artykuły pierwszej potrzeby. Pomogliśmy zbudować „Wioskę im. Ojca Werenfrieda” dla ok. 1000 osób, wznieśliśmy cztery szkoły w obozach dla uchodźców. Wielu rodzinom z Syrii współfinansujemy wynajem mieszkań.

W niektórych krajach Europy Zachodniej powstaje już więcej meczetów niż kościołów. Czy zgadza się Ksiądz z opinią premiera Węgier Viktora Orbána, że przyjęcie dziesiątek tysięcy imigrantów grozi islamizacją Europy?
Ależ oczywiście. Jeżeli ktoś twierdzi, że przybywający do nas imigranci się zintegrują, to lekceważy półtora tysiąca lat historycznych wzajemnych doświadczeń między naszą cywilizacją a cywilizacją islamu. Lekceważy też fatalne doświadczenia ostatnich dekad w Europie Zachodniej. Multi-kulti mimo ogromnych środków finansowych przeznaczanych przez rządy nie sprawdziło się ani w Niemczech, ani w Wielkiej Brytanii, ani we Francji. W tym ostatnim państwie tylko w ubiegłym roku odnotowano ponad 700 ataków na chrześcijańskie i żydowskie miejsca kultu. Nie łudźmy się, że w Polsce będzie inaczej.

Całość wywiadu w "Gazecie Polskiej"
 

Osobom chcącym pomóc ludziom cierpiącym Syrii zachęcamy do wpłat na konta Papieskiego Stowarzyszenia Pomocy Kościołowi w Potrzebie

Konta złotówkowe:
ING Bank Śląski O/Warszawa
31 1050 1025 1000 0022 8674 7759

PKO BP O/Warszawa
87 1020 1068 0000 1402 0096 8990

Konta walutowe:

Euro EUR
PL 47 1050 1025 1000 0023 4085 9988
SWIFT: INGBPLPW

Dolary USD
PL 25 1050 1025 1000 0090 7713 6449
SWIFT: INGBPLPW
Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Ponad 60 proc. ludzi na świecie bez dostępu…

Ponad 60 proc. ludzi na świecie bez dostępu…

Mugabe nie ogłosił rezygnacji. Będzie…

Mugabe nie ogłosił rezygnacji. Będzie…

Rocznica proklamacji aktu przyjęcia Jezusa…

Rocznica proklamacji aktu przyjęcia Jezusa…

Nie ma porozumienia w rozmowach o rządzie

Nie ma porozumienia w rozmowach o rządzie

PO w tym tygodniu złoży wniosek o…

PO w tym tygodniu złoży wniosek o…

Tusk coraz bardziej sfrustrowany. Bulwersujący wpis mówi o nim wszystko

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

– Widać, że ten wpis jest jakimś rozpaczliwym krzykiem frustracji. Nie może zaistnieć aktywnie w polityce europejskiej, więc próbuje wrócić do polskiej polityki, mieszać i ingerować w polską politykę – powiedział szef MSZ Witold Waszczykowski, odnosząc się do wpisu na Twitterze Donalda Tuska.

Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie 

– napisał na Twitterze szef Rady Europejskiej.

Widać, że ten wpis jest jakimś rozpaczliwym krzykiem frustracji. Nie może zaistnieć aktywnie w polityce europejskiej, więc próbuje wrócić do polskiej polityki, mieszać i ingerować w polską politykę 
– powiedział szef polskiej dyplomacji.

Witold Waszczykowski zaznaczył, że Tusk „jako przewodniczący Rady Europejskiej zachował się biernie wobec wszystkich kryzysów ostatnich dwóch, trzech lat”.

Nie mamy przecież jego reakcji na temat tego, co się dzieje w Wielkiej Brytanii (...), nie mamy jego zaangażowania w czasie referendum brexitowego. Nie reaguje, jest bierny w kwestiach hiszpańsko-katalońskich 
– wymieniał szef MSZ.

Ponadto – mówił Witold Waszczykowski – „w zasadzie nikt nie wie, jaki jest jego stosunek do reformy UE”.

Jedyne, co potrafi wymyśleć, to tę agendę liderów, która jest praktycznie harmonogramem pracy nad reformą Unii. Natomiast nie odpowiada na to, co proponuje Juncker, co proponuje Macron. To on jest wyizolowany. Efektem jest ostania propozycja Junckera, by to stanowisko zlikwidować, połączyć ze stanowiskiem szefa Komisji Europejskiej 
– podkreślił minister spraw zagranicznych.

Podkreślił, że wpis Donalda Tuska jest skandaliczny z dwóch względów. 

Po pierwsze, w sposób zakłamujący mówi on o sprawach międzynarodowych, o polskiej polityce zagranicznej, a po drugie oczywiście wtrąca się kolejny raz w politykę wewnętrzną naszego kraju, co pokazuje, że jest człowiekiem – mimo tego że posiadającym stanowisko międzynarodowe – mocno zaangażowanym w konflikt polityczny po jednej stronie w Polsce 
– zaznaczył Waszczykowski.

Podkreślił, że Tusk w swoim wpisie „mija się z prawdą na temat Ukrainy”. Dodał, że obecny szef Rady Europejskiej jeszcze jako premier polskiego rządu „przez lata nie reagował na sytuację ukraińską, nie reagował na to, kiedy Sikorski negocjował w czasie Majdanu porozumienie z Janukowyczem i kiedy ono zostało wprowadzone w życie to przez wiele miesięcy trwała wojna domowa na terytorium Ukrainy”.

Jak zaznaczył, Tusk „nie reagował na aneksję Krymu, na to, co się stało w Donbasie, na rebelię podsycaną przez Rosjan”.

A już wtedy przecież, w 2014 roku, było wiadomo, zakładam, że musiał wiedzieć, że czeka go poważny awans międzynarodowy 
– dodał szef MSZ.

Nie reagował na skandaliczne słowa odcinające się od tego kryzysu przez panią Kopacz, która mówiła, że na wypadek wojny to ona będzie się zamykała z dziećmi w piwnicy. On również nie zgodził się na propozycję Łukaszenki w 2014 roku, aby Polska została włączona w miński proces pokojowy, czyli to on wyeliminował polską politykę zagraniczną z procesu wpływu na możliwość rozwiązania w pokojowy sposób konfliktu rosyjsko-ukraińskiego 
– powiedział Waszczykowski.

Zatem – zaznaczył szef dyplomacji – Tusk nie ma prawa dzisiaj zrobić zarzutów. 

I w takim momencie, kiedy doszło do pewnej dyskusji, do dialogu na temat fatalnego zachowania się niektórych polityków ukraińskich, gloryfikacji UPA i kiedy jest wreszcie polska reakcja, to on wchodzi w ten konflikt w zasadzie oskarżając Polskę, że stoi po stronie rosyjskiej, zamiast podkreślać, że Polska w ten sposób próbuje realizować swoje interesy
– mówił minister spraw zagranicznych.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl