– tłumaczy w rozmowie z Superstacją Łukasz Abgarowicz.W moim przekonaniu trzeba spojrzeć na zaangażowanie Moskwy w tę sprawę. Ja jestem przekonany, że Putin spowodował ten problem [...] Zwróćmy uwagę, że główną bramą napływu teraz jest Syria, która z Moskwą współpracuje, że jest zaangażowana bardzo w przemyt mafia rosyjska i że wzrasta obecność rosyjska w Syrii. W moim przekonaniu Putin realizuje, a w każdym razie wspiera proces destabilizacji wewnętrznej i dekompozycji Unii. Przygotowuje sobie pozycję wyjściową, żeby pokazać: beze mnie problemu u źródeł nie rozwiążecie
To doprawdy zdumiewająca deklaracja, zwłaszcza w ustach polityka PO. To przecież Donald Tusk zapewniał, że Putin to „nasz człowiek w Moskwie”, a Ewa Kopacz wzywała do przyjmowania uchodźców, określając obecny kryzys mianem „testu na przyzwoitość”.
Po tym, jak szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ostro skrytykował postawę Polski w sprawie uchodźców, premier Ewa Kopacz zaczęła przekonywać, że jest to „test na przyzwoitość”. Później premier Kopacz znów zmieniła narrację i twierdziła, że Polska przyjmie tylko tylu uchodźców „na ilu nas stać, ani jednego więcej i ani jednego mniej”, teraz znów wraca do mówienia o „geście solidarności” i deklaruje, że Polska powinna przyjąć więcej uchodźców.
W sprawie samych uchodźców Kopacz mówiła początkowo, że na naszych oczach rozgrywa się największy ludzki dramat w historii Unii Europejskiej.
Jednocześnie premier przekonywała, że ws. uchodźców Polska stawia „twarde warunki”:Giną tysiące ludzi a Morze Śródziemne zamieniło się w cmentarzysko. Codziennie jesteśmy świadkami rodzinnych tragedii. Każdy rodzic wie, że nie ma nic gorszego niż być świadkiem śmierci własnego dziecka – powiedziała premier.
CZYTAJ WIĘCEJ: Imigranci już nie tacy fajni? Kopacz zmienia narrację ws. kryzysu w EuropiePolska nie zgodzi się na automatyzm. Polska nie zgodzi się na automatyzm ws. uchodźców. Polska żąda mocnej kontroli granic zewnętrznych UE. Najlepszym tego przykładem jest, jak broni swojej wschodniej granicy UE. Polska może być tu wzorem. [...] musimy wyraźnie rozdzielić uchodźców politycznych od imigrantów ekonomicznych . Będziemy rozmawiać o tym z naszymi partnerami, ale nie pod presją ludzi koczujących na ulicach [...] Przyjmiemy tylu uchodźców na ile nas stać, ani jednego więcej i ani jednego mniej – oświadczyła Ewa Kopacz.
Z kolei w weekend premier Kopacz pytana dziś o przydział imigrantów, broniła decyzji o przeniesieniu do Polski 12 tys. emigrantów. „To tyle, ile przychodzi na mecze Legii” - tłumaczyła Kopacz, dodając, że jak trafią oni do Polski, to „naprawdę będzie trzeba dużo wysiłku, żeby ich znaleźć”.
CZYTAJ WIĘCEJ: Kopacz chce przyjąć 12 tys. uchodźców, bo... "Tyle przychodzi na mecze Legii" - tłumaczy
Wczoraj natomiast znów powróciła kwestia testu na przyzwoitość i „gestu solidarności”. Premier Ewa Kopacz postanowiła prześcignąć ogłoszenie decyzji dla Polski ws. kwot i sama wyrazić gotowość na przyjęcie większej liczby uchodźców, niż ta, na jaką się pierwotnie Polska umawiała.
CZYTAJ WIĘCEJ: "Oczekuje się od nas gestu". Ewa Kopacz przyznaje, że decyzja za Polskę już podjętaLiczba uchodźców, jakich mielibyśmy przyjąć, jest symboliczna, stanowi bardzo drobny ułamek całości" - tłumaczyła w specjalnym orędziu, wyemitowanym w TVP. - Oczekuje się od nas gestu solidarności – podkreśliła.