Jak informował portal WirtualneMedia.pl w prezydenckim samolocie lecącym na wizytę Andrzeja Dudy w Berlinie zabrakło miejsca dla dziennikarzy m.in.:. „Gazety Wyborczej”, „Newsweeka” i TOK FM. W środowisku dziennikarskim od razu rozgorzała dyskusja na ten temat i zaczęły pojawiać się różne teorie, mające tłumaczyć brak akredytacji.
Bardzo niezadowolony z powodu braku miejsca w samolocie okazał się Jacek Pawlicki , szef działu świat tygodnika „Newsweek”.
Jako dziennikarz byłem bardzo ciekawy, jak prezydent wypadnie w Berlinie, dlatego złożyłem wniosek o akredytację na wyjazd z Andrzejem Dudą. Dostałem odmowną odpowiedź, podobnie jak koledzy z "Gazety Wyborczej". Najwyraźniej zarówno Lech Kaczyński, jak i Anna Fotyga, z którymi podróżowałem, kierowali się innymi przesłankami niż prezydent Duda i jego otoczenie – żali się na łamach „Newsweeka” Jacek Pawlicki .

Pretensje dziennikarza wywołały kpinę internautów:
Newsweek który narzeka, że Duda latał za darmo, teraz się obraża, że nie może z nim za darmo latać... - czytamy na Twitterze.

Wśród mainstreamowych dziennikarzy powstała nawet teoria, że „z Dudą latają tylko ci dziennikarze, którzy dobrze o nim piszą”. Całą sprawę wyjaśniła dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta RP, podkreślając, że lista dziennikarzy została ograniczona ze względu na liczbę miejsc.
Do dyskusji włączył się nawet dziennikarz śledczy Cezary Gmyz, przypominając, że dziennikarze prawicowi nie robili afery, gdy nie otrzymywali akredytacji na loty z prezydentem Komorowskim czy premierem Tuskiem.Szanowni Państwo, lista dziennikarzy została ograniczona ze względu na liczbę miejsc. Szanujemy czytelników i państwa pracę.
Informuje, ze :nie odmawialiśmy akredytacji, jedynie nie mamy miejsc w samolocie. W Estonii akredytowana dziennikarka TVN poleciała LOT-em
Po drugie: naprawdę samolot, którym lecimy to nie jest Air Force One;) dlatego proszę dziennikarzy o wyrozumiałość – tłumaczyła na Twitterze Katarzyna Adamiak-Sroczyńska, dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta RP.
Z Komorowskim nie leciałem nigdy.Z Tuskiem raz do Berlina. Przy powrocie ściąłem się z jednym z ministrów. Więcej nie poleciałem. Nie jojczę
Nie przypominam sobie by koledzy z @tvn24 i @gazeta_wyborcza protestowali jak dziennikarzy z GPC nie wpuszczano do @LasekMaciej
Nie pamiętam też by ktoś protestował jak na konferencjach prasowych rządu do mikrofonu dopuszczano tylko zaprzyjaźnione media – napisał na Twitterze Gmyz.
