Działacze Platformy, razem z agentami PRL-wskich służb, na ratunek Komorowskiemu

twitter.com/KancelariaSejmu

  

Ministrowie spraw zagranicznych III RP napisali list. Przestrzegają w nim przed PiS oraz popierają Bronisława Komorowskiego. Czterech z pięciu autorów to zarejestrowani przez służby specjalne PRL jako tajni współpracownicy.

List to inicjatywa Radosława Sikorskiego. W liście otwartym byli szefowie MSZ piszą: „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest fundamentem polityki zagranicznej. Prezydent Bronisław Komorowski gwarantuje Polsce wiarygodność i skuteczność na arenie międzynarodowej. Polska zasługuje, żeby kierowali nią politycy odpowiedzialni, pozbawieni lęków i kompleksów – a tym samym skuteczni”.

List podpisali: Radosław Sikorski, Włodzimierz Cimoszewicz, Andrzej Olechowski, Dariusz Rosati oraz Adam Daniel Rotfeld. Zabawne, ale identyczny skład w 2011 rooku podpisał list potępiający Jarosława Kaczyńskiego w związku z jego wypowiedzią rzekomo obrażającą Angelę Merkel.

„Carex”- Włodzimierz Cimoszewicz, „Ralf” Adam Rotfeld, „Must” –Andrzej Olechowski i „Buyer” Dariusz Rosati - pod takimi pseudonimami figurują oni w dokumentach służb specjalnych PRL.

Adam Rotfeld " Rauf" , :Ralf", "Serb" , "Rot" ( IPN 002082/291, IPN BU 002086/758, ) - szef MSZ w rządzie SLD, to wieloletni pracownik Państwowego Instytutu Spraw Międzynarodowych. W 1956 r. był jednym z organizatorów komórki komunistycznej w Szkole Głównej Służby Zagranicznej aż do ukonstytuowania się ZMS, którego był członkiem. W okresie PRL zarejestrowany jako tajny współpracownik – kontakt operacyjny wywiadu PRL . W Szwajcarii kontaktował się z nim funkcjonariusz komunistycznej bezpieki Henryk Bosak, w III RP polityk SLD.

Andrzej Olechowski "Tener" i "Must ( mikrofilm  - J-7588, 81-06-25). – szef MSZ w rządzie Waldemara Pawlaka. W Latach 80. był pracownikiem Banku Światowego. W okresie pracy w instytucjach międzynarodowych jako  tajny współpracowniku komunistycznego wywiadu miał on współpracować z komunistycznym wywiadem. Jak ujawnił historyk Sławomir Cenckiewicz, Olechowski był kontaktem operacyjnym funkcjonariusza komunistycznej bezpieki Gromosława Czempińskiego, późniejszego szefa UOP.

Dariusz Rosati - „Buyer” ( IPN BU 001043/3344 )- jako polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej w latach 1995–1997 piastował stanowisko ministra spraw zagranicznych w czasie, gdy funkcję premiera sprawował Włodzimierz Cimoszewicz, który – według dokumentów IPN – był z kolei zarejestrowany jako TW „Carex”. Z archiwów Instytutu wynika, że Dariusz Rosati w 1968 r. został zarejestrowany przez Departament I MSW jako kandydat na tajnego współpracownika (kryptonim „Kajtek), w 1976 r. w kategorii „zabezpieczenie”, a w 1978 r. jako kontakt operacyjny ps. „Buyer (kupiec). Z kolei w 1985 r. został zarejestrowany w Departamencie II MSW (kontrwywiad) w kategorii „kandydat”, a listopadzie 1989 r. w kategorii „zabezpieczenie”.

Włodzimierz Cimoszewicz „Carex ”  ( IPN BU 01911/115) - zarejestrowany przez Wydział II Departamentu I MSW jako kontakt operacyjny przed dwuletnim wyjazdem do USA na stypendium Fullbrighta. W aktach zachowała się m.in. własnoręcznie pisana przez Cimoszewicza obszerna notatka. Sporządził ja podczas pobytu w USA. Opisał w niej wizytę, jaką złożyli mu pracownicy wywiadu amerykańskiego. Notatkę przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu w USA, który pracował w misji przedstawicielskiej przy ONZ. Z tych dokumentów komunistycznej bezpieki wynika również, że Cimoszewicz utrzymywał kontakty z SB także po powrocie do Polski z USA w 1983 i 1984 roku.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,Gazeta Polska,300polityka.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Poseł Platformy uderzył posła PiS. Prokuratura nie zamierza ścigać Lenza "z urzędu"

/ Poseł Tomasz Lenz (pierwszy z lewej) uderza polityka PiS / screen You Tube

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Podczas debaty polityk Platformy Obywatelskiej Tomasz Lenz uderzył posła PiS Józefa Leśniaka - tego nikt nie kwestionuje. Także prokuratura, która wyjaśniała skandaliczny incydent. Zresztą koronnym dowodem są nagrania z sejmowych kamer. A jednak dochodzenie zostało umorzone z powodu „braku znamion czynu zabronionego”. W uzasadnieniu - do którego dotarł nasz reporter - jest więcej równie zaskakujących stwierdzeń.

O skandalicznym incydencie sprzed nieco ponad roku portal niezalezna.pl informował wielokrotnie.

"W lipcu zeszłego roku debatowano nad reformą Sądu Najwyższego. I wtedy stało się coś szokującego – do rozmawiających polityków PiS podszedł Tomasz Lenz z Platformy Obywatelskiej i uderzył jednego z parlamentarzystów. Ten moment jest doskonale widoczny na rozmaitych nagraniach. Pokrzywdzonym był poseł Józef Leśniak" - pisaliśmy w jednym z tekstów.

Zdarzenie z nocy 18/19 lipca widać doskonale na nagraniu.

Leśniak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Lenza. Poseł PiS podkreślił, że został uderzony podczas obrad Sejmu, a tym samym naruszono jego nietykalność cielesną jako funkcjonariusza publicznego podczas wykonywania obowiązków służbowych (art. 222 Kodeksu karnego).

„Osobą, która tego dokonała był poseł Tomasz Lenz, który dokonał tego czynu umyślnie”- podkreślił poseł Leśniak.

CZYTAJ WIĘCEJ: Poseł PiS zaatakowany przez agresywnego polityka PO. Zawiadomienie do prokuratury

Sprawą zajął się prokurator z wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dochodzenie trwało wiele miesięcy, ale kilka tygodni temu wydano postanowienie o umorzeniu dochodzenia: "wobec braku znamion czynu zabronionego i wobec braku interesu społecznego ściganiem z urzędu”.

W uzasadnieniu, z którym się zapoznaliśmy, padają zaskakujące stwierdzenia.

„Nie ulega wątpliwości, że Józef Leśniak doświadczył przemocy fizycznej (…) tym niemniej nie sposób przyjąć, że doświadczył tego zachowania podczas wykonywania obowiązków służbowych, a tym bardziej w związku z pełnieniem obowiązków służbowych” - stwierdził prokurator.

Skąd ten wniosek? Bo poseł Leśniak opuścił swoje miejsce w ławach, a do uderzenia doszło „już po zarządzeniu przerwy w obradach”. W związku z tym nie doszło – jak twierdzi prokurator - do naruszenia nietykalności funkcjonariusza publicznego, a jedynie występku ściganego z oskarżenia prywatnego.

Poseł Leśniak zaskarżył decyzję o umorzeniu. Teraz sprawą zajmie się sąd.

Więcej na ten temat w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl