Wielcy operatorzy naciągają swoich klientów? „Nie daj się nabrać”

twitter.com/hrbartender

  

– Mam zamiar rozpocząć własną, prywatną kampanię pod hasłem: „Nie daj się nabrać operatorom” – mówi portalowi niezalezna.pl Tomasz Sakiewicz. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” zapowiada też, że będzie namawiał innych – którzy również poczuli się przez operatora pokrzywdzeni – aby zgłaszali się do nas i informowali o tym.

T-Mobile zaproponowało mi wymianę aparatu telefonicznego za 429 złotych – płacę tam duże rachunki, ponieważ używam wyłącznie prywatnej komórki – na co się zgodziłem. Po jakimś czasie przysłano mi aparat o sto złotych droższy i dużo gorszy. Nie przyjąłem go i powiadomiłem, że przenoszę się do innego operatora. Podczas rozmowy konsultant zaproponował, że w ramach rekompensaty obniżą mi cenę – opowiada Tomasz Sakiewicz.

Na tym się jednak nie skończyło. – Okazało się, iż nowa propozycja polegała na tym, że mam teraz aparat dwa razy droższy. Poinformowano mnie też, że skoro tak długo czekałem i się zastanawiałem, nie mają dla mnie żadnej oferty. Chciałem rozmawiać z kimkolwiek z kierownictwa, ale powiedziano mi, że nie ma takiej możliwości i albo rozmawiam z nimi, albo do widzenia. Trzeba dodać, że jestem w tej sieci przez dziesięć lat – podkreśla redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

Opisaliśmy całą sprawę w e-mailu, którego wysłaliśmy do biura prasowego T-Mobile. Dołączyliśmy także kilka pytań. Niestety, do momentu publikacji tekstu, odpowiedzi na pytania, czy choćby kontaktu telefonicznego, nie doczekaliśmy się.

Zdaniem Tomasza Sakiewicza, jego przypadek nie jest odosobniony. – Słyszałem, że ta praktyka jest tam powszechna – konsultant umawia się na jedno, a otrzymuje się drugie. Jednocześnie nie ma żadnego trybu, dzięki któremu można by się odwołać. Gdybym wiedział, że zostanę tak potraktowany, zmieniłbym operatora dużo wcześniej – zaznacza Sakiewicz.

Naczelny „GP” nie zamierza jednak na tym poprzestać. – Chyba źle trafili. Zachęcam też wszystkich, których spotkało to samo, co mnie, aby zgłaszali się do nas i informowali o tym – mówi Tomasz Sakiewicz.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Rostowski nieźle odleciał. Twierdzi, że komisję ds. Amber Gold powołano bo...

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Sejmowa komisja ds. Amber Gold kontynuuje przesłuchania świadków z kierownictwa resortu finansów, w wątku dotyczącym służb skarbowych. Od godz. 10:00 zeznania składa były minister finansów w rządzie PO-PSL Jan Vincent Rostowski. Przed rozpoczęciem składania zeznań Rostowski znalazł chwilę, aby spotkać się z dziennikarzami i podzielić z nimi... swoją dość niezwykłą teorią.

Wiceszef tej komisji Jarosław Krajewski z PiS. Przypomniał, że Rostowski odpowiadał za nadzór na administracją skarbową i zapowiedział, że byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego czeka szereg trudnych pytań.

- Na pewno pan minister Rostowski będzie musiał odpowiedzieć na szereg trudnych pytań związanych również z relacjami, jeśli chodzi o premiera Donalda Tuska: kiedy premier wiedział o tym, że firma Amber Gold to lipa, kiedy pan minister Rostowski wiedział, że Amber Gold to lipa i jakie podejmował działania. Bo na podstawie zeznań świadków, m.in. byłej dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku, wiemy, że takiego bezpośredniego zainteresowania pana ministra Rostowskiego problemem Amber Gold nie zauważyła – zapowiadał wiceszef komisji ds. Amber Gold.

Tymczasem przed rozpoczęciem przesłuchania przed komisją, Rostowski podzielił się z dziennikarzami swoją dość osobliwą teorią... Twierdzi on, że „komisja ds. Amber Gold została powołana żeby przykryć m.in. aferę GetBack”.

- SKOK-i upadły bo PiS utrudniał przez lata podjęcie, przejęcia nadzoru nad SKOK-ami przez KNF. Ostatnio mamy aferę Get Back... To jest 5 razy więcej straty, niż ludzie ponieśli na aferze Amber Gold. Polacy co miesiąc, albo częściej dowiadują się o aferach PiS. Ta komisja śledcza została powołana po to, żeby tamte afery przykryć – przekonywał Jacek Rostowski.

Co ciekawe, wspominając aferę GetBack Rostowski nie wspomniał ani słowem, że w sprawie przewijają się głównie osoby związane nie z PiS, lecz... Platformą Obywatelską.
 
O tym, kto stoi za aferą GetBack informowaliśmy już na łamach portalu niezalezna.pl:

- Skandal z GetBackiem to afera salonu finansowego III RP i dlatego niektórym bardzo zależy, aby ją rozmydlić, skierować na fałszywe tory – mówił poseł Sylwester Tułajew, członek sejmowej Komisji Finansów Publicznych, w rozmowie z Grzegorzem Brońskim.

 
CZYTAJ WIĘCEJ: Kto stoi za aferą GetBack? Poseł tłumaczy mechanizmy wielkiego przekrętu

 
Do sprawy odnosił się również premier Morawiecki.

- Sprawa GetBack wymaga bardzo dokładnego wyjaśnienia, obiecuję, że zrobię wszystko, by wyjaśnić genezę i późniejsze wydarzenia związane z GetBack. W ostatnich czasach dochodziło do prób prowokacji, do uwikłania rządu PiS przez osoby, które w ewidentny sposób są związane z PO - oświadczył premier Mateusz Morawiecki.

CZYTAJ WIĘCEJ: Premier o próbie uwikłania rządu PiS w aferę GetBack. Zdradza, kto mógł za tym stać
 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl