Próby usprawiedliwienia zachowania Bronisława Komorowskiego były rozmaite. A że to nie było krzesło, a że to taki swój chłop, a najbardziej popłynął poseł Adam Szejnfeld, który uznał, że winni są... Japończycy.
Dzisiaj reporterzy TVN skontaktowali się z dziennikarzem Jackiem Wanem, korespondentem japońskich mediów w Polsce. I kategorycznie stwierdził - po obejrzeniu słynnego filmiku, że Komorowskim podeptał miejsce do siedzenia dla spikera.
"Wchodzi niestety na siedzenie dla spikera… Tam jest siedzenie wyłożone poduszką, powiedzmy… A między tym siedzeniem a mównicą jest mały korytarzyk - pewnie tamtędy proszono, by prezydent przeszedł. Ale na tyle niewysokie było, że stanął..." - powiedział japoński dziennikarz.