niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
26 lipca 2016

„Ma pan minister sukces?” Lekarka obnaża strategię rządu. Wstrząsający list ws. protestu lekarzy

Dodano: 07.01.2015 [08:49]
„Ma pan minister sukces?” Lekarka obnaża strategię rządu. Wstrząsający list ws. protestu lekarzy - niezalezna.pl
foto: Kurhan/SXC
W związku z protestem lekarzy, w internecie błyskawicznie rozchodzi się dramatyczny list lekarki rodzinnej z 30-letnim stażem w jednej placówce. Apelując o rozesłanie treści listu do jak największej grupy osób, lekarka podkreśla, że cała sprawa protestu Porozumienia Zielonogórskiego została sprowadzona do nadmiernych żądań finansowych, braku odpowiedzialności i krzywdzenia pacjentów. Tymczasem do debaty publicznej nie dopuszczono wcale lekarzy,a o tym, jakie są ich żądania i oczekiwania „wypowiadał się autorytatywnym głosem przedstawiciel PO”.

- Bardzo poważnym problemem POZ (myślę, że nie tylko) są starzejący się lekarze. W województwie opolskim średnia wieku lekarza pracującego w POZ przekroczyła 57 lat. Gdyby w tej chwili z systemu odeszli emeryci to system by się zawalił. Młodych kształcących się lekarzy jest niewielu. (...) Ja miesięcznie przyjmuję ponad 1200 pacjentów. Średnio 50-70 osób dziennie. Zdarzają się dni gdzie tych pacjentów przyjmuję i 100. Każdego roku dochodzi nowa praca. Część jest widoczna dla wszystkich bo większą część czasu patrzę w monitor i stukam w klawiaturę. Dużej części państwo nie widzicie. Skraca się czas poświęcony na kontakt z pacjentem a wydłuża czas biurokratyczny. Lekarze i tak nie są w stanie prowadzić kartotek w sposób zgodny z przepisami i bezpieczny dla siebie, bo starają się wypełnić swoje podstawowe zadanie leczenia pacjentów – czytamy w liście.

Autorka listy podkreśla, że w nowej umowie jest kilka „niemożliwych do przyjęcia zadań”. Lekarka jednoznacznie stwierdza, że jest ona „skierowana przeciwko pacjentom” i stawia pacjentów i lekarzy przeciwko sobie. Okazuje się, że już po pobieżnej lekturze treści zawartych w nowej umowie pojawiają się liczne kontrowersje.

- Pierwsza sprawa - pakiet kolejkowy. Wszystkiego nie wiem, ale to do czego doszłam jest bulwersujące. Lekarz endokrynolog jak wszyscy wiedzą leczy najczęściej choroby tarczycy. W nowej umowie to lekarz POZ będzie zobowiązany do leczenia niedoczynności tarczycy. Wszyscy państwo, którzy jesteście pod kontrolą poradni endokrynologicznej, teraz wrócicie do POZ. Lekarz nie będzie mógł państwa skierować do specjalisty. Rozwiązany problem kolejki u endokrynologa? Ma pan minister sukces? Łagodny przerost gruczołu krokowego też w gestii lekarza POZ. Zniknie kolejka do urologa? Takich jednostek chorobowych wrzuconych do POZ jest więcej. Na wykonanie tych zadań lekarz POZ nie dostaje żadnych dodatkowych pieniędzy, a minister może zaoszczędzić na wykupieniu tych wizyt u specjalistów. Tyle że specjaliści mieli wykupioną konkretną ilość wizyt a my nie mamy limitu. Przyjąć należy wszystkich pacjentów – tłumaczy w liście lekarka.

Podkreśla ona, że nie jest w stanie zagwarantować bezpiecznych dla pacjentów przyjęć i badań w przypadku, gdy lekarze pierwszego kontaktu będą mieli aż tylu pacjentów.

- Niestety nie potrafię już w sposób bezpieczny dla pacjentów przyjmować większej ilości ludzi. Liczni moi koledzy mają już przyjmowanie na godzinę. Pacjent endokrynologiczny na kontrolnej wizycie będzie musiał zająć 30 minut tak jak u specjalisty. Już ostatnio pojawiły się kłopoty gdzieniegdzie z dostaniem się do lekarza w dniu rejestracji. Niestety teraz obejmie to już wszystkie praktyki. (...) Co zrobić z pacjentami potrzebującymi zwolnienie do pracy. Z nagłymi zachorowaniami. Ludźmi z wymiotami, biegunkami, bólami, gorączkami. Nie potrafię w sposób uczciwy w stosunku do pacjenta przyjąć na siebie nieskończonej ilości zadań i przejąć pacjentów moich kolegów specjalistów tylko po to by minister miał wyborczy sukces – czytamy w treści listu.

Lekarka wyjaśnia również co w praktyce oznaczać będzie umowa bezterminowa. Okazuje się, że umowę tę bez jakiejkolwiek konsultacji może zmienić aneksem NFZ, natomiast lekarz może ją jedynie wypowiedzieć. Lekarka obawia się, że wszystko to doprowadzi do zantagonizowania środowiska lekarskiego i pacjentów.

- Będzie można do POZ wrzucać wszystko co się nie zmieści gdzie indziej. My staniemy się pierwszą twarzą NFZ w opozycji do pacjenta. Sami już niewydolni będziemy tak jak teraz dostawać nowe zadania i nasza niemożność wykonania zadań będzie uderzała w pacjentów – przewiduje lekarka.

Sporo kontrowersji budzi również kwestia pakietu onkologicznego.

- W mojej praktyce mam w ciągu roku od 7-10 wykrytych pierwszorazowych zachorowań na nowotwór. Z tego 1-3 pacjentów to tacy, którzy nigdy nie byli wcześniej u lekarza i przychodzą w stanie zaawansowanym. Wielokrotnie tych kieruję od razu do szpitala bo są w złym stanie i wymagają natychmiastowego leczenia. Oni też zawsze byli przyjęci od razu, najczęściej na internę. Kilka pacjentek to pacjentki z nowotworami piersi i narządów rodnych. Tutaj swoją rolę jak dotąd widzę na wpajaniu pacjentkom konieczności wizyt u ginekologa i namawianiu na badanie piersi. System działa. Zostaje więc kilku pacjentów z pozostałymi nowotworami. Skupię się na nowotworach jelita grubego. Przez kilka lat funkcjonowało przesiewowe badanie kolonoskopowe i to dawało rezultaty. Za rządów ministra Arłukowicza to zostało zaniechane, albo mocno okrojone. Fakt, że moi pacjenci nie mają do tych badań dostępu. Pozostaje planowana kolonoskopia. Większość placówek ma wykupione przez NFZ to badanie bez znieczulenia. Bardzo bym chciała zobaczyć twarz ministra po wykonaniu tego badania bez znieczulenia. Jeżeli rak jelita grubego daje jednoznaczne objawy to często jest już za późno na pełne wyleczenie. Jest to więc wyjątkowy wyścig z czasem. (...) Dotąd dawałam skierowanie na kolonoskopię. U większości pacjentów były polipy, które lekarze od razu usuwali. Wszyscy Ci pacjenci to potencjalni chorzy na raka. Radość z wyleczenia i uniknięcia tragedii. Teraz spośród tych pacjentów mam wybrać lepszych i dać im zieloną książeczkę. Wszystkim nie mogę. Jeżeli nie dam komuś u kogo, w trakcie stania w jeszcze dłuższej kolejce, rozwinie się rak to pacjent będzie miał żal do mnie a nie do ministra, a ja będę musiała z tym żyć – tłumaczy lekarka.

Autorka wstrząsającego listu ujawnia, że w pakiecie onkologicznym na pierwszym miejscu jest statystyka, a nie dobro pacjenta. Okazuje się, że „zielonej książeczki” nie będzie można dać wszystkim, którzy faktycznie będą jej potrzebowali.

- Dlaczego nie mogę dać wszystkim? Bo muszę mieć trafienia! Trafienia to jest określenie ministra na pacjenta z chorobą nowotworową. Wydam 30 książeczek Pacjent przejdzie diagnostykę i teraz oceni moją pracę urzędnik. Jeżeli będę miała 0-1 trafienia to zostanę skierowana na karne szkolenie a za wykonaną pracę mi nie zapłacą. Czyli badając w kierunku choroby nowotworowej 30 pacjentów nie znajdę u nikogo rozwiniętego raka to będę ukarana szkoleniem i finansowo. Teraz badam nawet stu ludzi, żeby wykryć u jednego raka. Moja sytuacja się poprawi jeżeli będę miała 2 trafienia dostanę wtedy 20 złotych i nie będę karana upokarzającym szkoleniem. Ta kwota rośnie i przy stosunku jedno trafienie na pięć sięga ponad 100 złotych. Cały czas cytuję umowę! Staniemy więc z pacjentem po przeciwległej stronie - on będzie się cieszył, że nie ma raka, ja będę miała poważny problem. Będę więc unikała zielonych książeczek jak ognia, albo wydam je wszystkim.
Jeżeli nie wydam to minister wygrał, bo lekarze są źli i nie chcą pracować, jak wydam to nie wytrzymam finansowo (bo za tą diagnostykę zapłacę z puli POZ) i dołożę do pracy kolejne wypisywanie książeczek, sprawozdań
. Wydłuży się więc kolejka pacjentów u mnie. Wąskie gardło w postaci zbyt małej ilości zakontraktowanych kolonoskopii pozostaje. Tyle, ze teraz za to odpowiadam ja nie minister
– tłumaczy autorka listu.

Spore problemy są również z systemem EWUŚ.

- Dwa razy w tygodniu trafia się pacjent, który EWUŚ wyświetla w kolorze czerwonym – pacjent nieubezpieczony. W większości są to pacjenci, którzy mają ubezpieczenie i faktem, że świecą na czerwono są oburzeni. Teraz pacjent wypisuje oświadczenie, że jest ubezpieczony i my przyjmujemy takiego pacjenta nieodpłatnie. NFZ płaci za takiego pacjenta. Teraz NFZ przestaje płacić za pacjentów świecących na czerwono (w mojej praktyce 11%). Czyli jak pacjent świeci na czerwono i wypisze nam oświadczenie, to za jego leczenie i wizytę nie zapłaci nikt. Pieniądze zostają w funduszu. Kolejna oszczędność ministra. Takich pułapek jest więcej a list i tak zrobił się długi. Jest to jednak nasza wspólna sprawa - pacjentów i lekarzy – podkreśla lekarka.

Autorka listu przewiduje, że jeśli nic się nie zmieni, a pracy w POZ nie będą chcieli wykonywać młodzi lekarze, to już za pięć lat w służbie zdrowia nastąpi poważny kryzys, którego konsekwencje będą tragiczne w skutkach.

- W tym roku mija 30 lat mojej pracy i zawsze byłam po stronie pacjenta, bo sama też jestem pacjentką i to z wiekiem coraz częściej i boleśniej. Ministrowie się zmieniają a ja od 30 lat o 8.00 wołam proszę (teraz parę minut później bo ładuje się komputer). Tej pracy nie chcą wykonywać młodzi lekarze i jak nic się nie zmieni, to po pięciu latach nastąpi poważny kryzys w służbie zdrowia na poziomie POZ. Wtedy obecny minister będzie już miał inną posadę równie prestiżową i pozbawioną osobistej odpowiedzialności jak teraz, ale my zostaniemy na dole, pacjenci i lekarze. (...) Dlaczego inni podpisali? My nie podpisaliśmy, i jakie mamy kłopoty, a strach pomyśleć co nas czeka. Straszą nas przez telefon, jeżdżą do prywatnych domów. Ruszyły zmasowane kontrole. Nagonka bezpardonowa w mediach. Kłamstwa, półprawdy, wyrwane z kontekstu słowa. Ja się boję bardzo i nie dziwie się, że inni też się boją. Tylko zwarta grupa może się przeciwstawić. Jeżeli my przegramy to tak naprawdę przegrają pacjenci – kończy list lekarka z 30-letnim stażem.
 
"Chcesz zabrać głos w ważnej sprawie? Chcesz podzielić się z nami swoją opinią, swoim zdaniem? Wyślij darmowy SMS o treści GPC na 8068 (0 PLN). Wasz głos jest dla nas cenny. Regulamin na www.gpcodziennie.pl/SMS"
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Daleko mi do potępiania lekarzy. Sam byłem poważnie chory i zostałem koncertowo(!) wyleczony przez bardzo sprawnego i umiejętnego lekarza. Mój fart i jej sukces, aż jej zazdrościłem, myślę, że warto być lekarzem dla takich chwil. Ale ......

Nie potrafię wskazać ani jednej (poza lekarską) profesji w której po piętnastu pomyłkach diagnostycznych, inżynier czy jakiś inny magister lub doktor miałby czelność stwierdzić, że szkolenie jest dla niego upokarzające. Ja bardzo wątpię czy ktokolwiek chciałby ich jeszcze doszkalać i czy ktokolwiek dałby im możliwość bezkarnego, 15-to krotnego mylenia się - ja takich przypadków nie znam. Tak, że państwo doktorostwo - witamy w realu.

pani doktor z 30letnim stażem, na czym polega upokarzające szkolenie ??? musztra z czołganiem ?

Proszę państwa , widać jak sa rozbieżne relacje ministra a kontra lekarze

Dlaczego pan Arłukowicz w debatach telewizyjnych nie dyskutuje z lekarzami bo by go zmiażdżyli
Lekarka podaje nam fakty z umowy ... dlaczego minister o nich nie mówi?
Dlaczego ministerstwo zdrowia nastawia nas przeciw lekarzom ?
Dlaczego nie mowi ze brakuje lekarzy rodzinnych ?
A ci co obecnie pracuja sa przeciążeni ?

Lekarze pierwszego kontaktu pracują w mojej Przychodni nie jak jest podane do informacji że od 8 do 18
Przyjmuja do ostatniego pacjenta , czasami do 21:oo , sa przeciążeni co sie tez odbija na pacjentach
a co bedzie jak im chca dodać wiecej pracy ?.

W innych przychodniach sa rejestracje na dzień i godz. co tez jest nie do konca dobre dla pacjenta
bo pacjenci sa skazani na czekanie do lekarza kilka dni a po tej zmianie moze dojść do m-ca
ale jak moze ktos bardzo chory czekać tydzień ?

I ministerstwo zdrowia dokłada tym przeciążonym lekarzom pracę specjalistów , finansow na to brak
Więc takie skrocenie kolejek do specjalistów nie jest dobrym wyjściem
ale co najważniejsze skad ci lekarze rodzinni wezmą siły i czas by dziennie przyjmować po 120 osób bo na to będzie sie ten plan ministerstwa przekladał

Tutaj trzeba rozważnych krokow , nie wystarczy wydawać dyrektywy

Czyli ministerstwo jak i rząd dąży do samoselekcji spoleczeństwa
przetrwasz bedziesz żył .. nie to twoj problem

Pierwszym (bardzo poufnym) rozporządzeniem Pani Premier Hanny Suchockiej (vel Haji Silbersztejn) w postaci notatki służbowej był tekst o stosunku służby zdrowia wobec ludzi po 60 roku życia. Według tej notatki ".. osobom chorym po 60-ce należy ograniczać dostęp do specjalistycznej pomocy lekarskiej, ponieważ .... wykorzystują ją często bez potrzeby i w błahych przypadkach ... a często nie rokują ...". Inna cenna dywagacja niejakiego Szechtera mówiła, że wystarczyło by aby w Polsce liczba ludności wynosiła nie więcej niż 15 mln zdrowych, młodych i gotowych do roboty parobków. To swego czasu można było usłyszeć na Youtube, jako relacja ze światowego kongresu Żydów.
I co wy na to, biedni frajerzy

NFZ to ci urzędnicy kosztowali nas 382.797.000 w r.2014............i wystarczy zredukować o 13,6 % urzędniczej hałastry i będa pieniadze na leczenie Polaków. NFZ MUSI ZNIKNĄĆ i to szybko.

Szkoda, że jak Minister Twardowski i s-ka niszczyli moją firmę i chcieli zagarnąć dla Państwa Polskiego dorobek mojego życia nikt nie chciał publikować mojego listu. Może czas przyjrzeć się działaniom ekipy Twardowskiego i rozliczyć go za np. lobbing przy jednej z ustaw

Z jednym się nie zgadzam.Z koniecznością wykonywania kolonoskopii każdemu pacjentowi w znieczuleniu.
Po to są tzw. szkoły kolonoskopii , by uczyć sprawnego badania i około 90% pacjentów mozna wykonać to badanie bez znieczulania. W wybranych sytuacjach należy od razu zaproponować znieczulenie. Nie rozpisując się tak to powinno wyglądać.W przypadku złej tolerancji przerwać badanie i wykonać w znieczuleniu - kilka procent badań.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl