Ile osób wzięło udział w marszu 13 grudnia? „Matematycy” z Czerskiej policzyli

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

plk

Kontakt z autorem

W sobotę, 13 grudnia, ulicami Warszawy przeszedł Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów. Uczestnicy przemaszerowali w proteście przeciw fałszerstwom wyborczym i upamiętnili jednocześnie ofiary stanu wojennego. Panowała wspaniała atmosfera, a policja nie odnotowała żadnych incydentów. Prorządowe media miały więc nie lada orzech do zgryzienia, w jaki sposób umniejszyć znaczenie marszu. „Gazeta Wyborcza” postanowiła zaniżyć liczbę jego uczestników.

Chcieliśmy zaprotestować i to zrobiliśmy. Cieszymy się, że wszystko przebiegło tak jak trzeba i nikt i nic tych naszych planów nie zakłócił. Manifestacja była zarejestrowana na 30 tys. osób, ale przybyło około 60 tys., czyli dwukrotnie więcej, niż się spodziewaliśmymówiła portalowi niezalezna.pl Anita Czerwińska, współorganizatorka marszu.

Prorządowe media raczej unikały podawania na swoich portalach informacji o liczbie uczestników sobotniego marszu. W relacjach przeważały „tysiące” albo „tłum”. Na wysokości zadania jak zwykle stanęła „Gazeta Wyborcza”. Jak podała na portalu wyborcza.pl – w marszu wzięło udział około 30 tys. osób.


fot. wyborcza.pl/print screen

Nie wiadomo, niestety, w jaki sposób „matematycy” z Czerskiej policzyli uczestników, bo o tym nie piszą. Na pewno nie wiedzą tego od organizatorów. Nie podały im też tego służby zabezpieczające wydarzenie. Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji, kiedy go zapytaliśmy o szacunkową liczbę uczestników, odesłał nas do osób, które marsz organizowały.

Mrozek dodał również, że Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów przebiegał niezwykle spokojnie. – Nie było incydentów, a współpraca z organizatorem przebiegała dobrze – podkreślił rzecznik warszawskiej policji. – Sprawne rozejście się uczestników pozwoliło na szybkie przywrócenie normalnego ruchu pojazdów – dodał.

Tu można zobaczyć, jak naprawdę wyglądał marsz: Tego Marszu bali się wyborczy fałszerze i ich media. ZOBACZ WYJĄTKOWE ZDJĘCIA
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl