niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
4 grudnia 2016

​Siemoniak przyznaje się do błędu. „Strzałą” dałoby się jednak „zestrzelić wróbelka”?

Dodano: 06.12.2014 [11:01]
​Siemoniak przyznaje się do błędu. „Strzałą” dałoby się jednak „zestrzelić wróbelka”? - niezalezna.pl
foto: Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska
Agencja Mienia Wojskowego sprzedała we wrześniu na przetargu 153 komplety ręcznych wyrzutni „Strzała”. Minister Obrony Narodowej Tomasz Siemoniak mówił wtedy, że zestawy „sprzedane przez AMW nie mają cech użytkowych. Nie zestrzelą nawet wróbelka:)”. Okazuje się, że AMW po przeprowadzeniu kontroli zmieniła decyzje o zbyciu uzbrojenia. – Już zmieniliśmy procedury tak, by wykluczyć powtórzenie się sytuacji – powiedział tvn24.pl Siemoniak.
 
Informowaliśmy we wrześniu, że według prokuratury Agencja Mienia Wojskowego mogła złamać traktat z Wassenaar mówiący o ograniczeniu handlu bronią. Agencja w 2012 roku sprzedała na przetargu 153 komplety ręcznych wyrzutni „Strzała”. 
 
Strzała 2-M” to ręczny przeciwlotniczy pocisk rakietowy klasy „ziemia-powietrze” i „woda-powietrze” wprowadzona do użytku w roku 1972  roku. Zasięg rakiety to prawie 3 km. „Wyrzutnie są szczególnie niebezpieczne dla startujących lub lądujących samolotów” – pisała wtedy „Rzeczpospolita”.
 
MON początkowo mówiło, że „Strzały” są nienadającym się do użycia złomem. „Żaden element tego systemu do niczego się nie nadaje” – mówił Tomasz Siemoniak. Na Twitterze pisał, że nie zestrzelą nawet wróbelka.
 

 
Po kontroli okazało się, że wyrzutnie nie są zupełnie bezużyteczne.
 
W ręku ludzi, którzy mieliby dostęp do technologii, innych części, byłoby możliwe ich wykorzystanie w złych celach – przyznał w rozmowie z tvn24.pl minister Siemoniak.
 
Firma, która kupiła „Strzały” chciała je później odsprzedać Agencji Mienia Wojskowego za cenę, jaką za nie zapłaciła. Pracownicy AMW nie chcieli jednak się zgodzić na taką transakcję twierdząc, że odbyła się ona legalnie i wszystko było w porządku.

Zarówno AMW, jak i MON odmówiły twierdząc, że transakcja nie łamała prawa, tak więc „rakiety to jego problem” – czytamy na tvn24.pl.

Tomasz Siemoniak podczas wczorajszej rozmowy z dziennikarzem tvn24.pl zapewnił, że będą chcieli naprawić tą sytuację i odkupią te zestawy przez firmę Mesko lub Agencję Mienia Wojskowego.

Zmiana o zbyciu uzbrojenia przez AMW wynika z faktu, że Agencja – realizując swoje ustawowe zadanie racjonalnego gospodarowania powierzonym mieniem - musi posiadać wiedzę od instytucji MON o zakresie istniejących dodatkowych ograniczeń, co do dalszego wykorzystania tego mienia. Dotyczy to w szczególności obrotu bronią i wyrobami o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym. Dotychczas ograniczenia te badane były przez AMW po otrzymaniu zbędnego sprzętu i uzbrojenia” – czytamy na mon.gov.pl.
 
Prokuratura Okręgowa w Warszawie nadzoruje prowadzone przez Komendę Główną ŻW śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych AMW. Po zakończeniu postepowania prokuratorskiego zestawy rakietowe Strzała-2 i Strzała-2M mogą trafić do Mesko S.A. albo zostaną zutylizowane.
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl