Zdjęcie Niesiołowskiego oraz informację o odznaczeniu zamieścił na Twitterze poseł Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu.

Nie poinformowano jeszcze, za co Stefan Niesiołowski otrzymał odznaczenie, warto jednak przypomnieć, że wielokrotnie bronił on dobrego imienia Niemiec... przed polskimi politykami. W 2011 r. mówił: "nie wolno użyć słowa rzesza polskiemu politykowi. Niemcy dzisiejsze nie są żadną rzeszą. Straszenie Niemcami to są popłuczyny po Gomułce. To, co robi Kaczyński, to jest późny Gomułka".
Gdy w 2012 r. Donald Tusk odebrał niemiecką nagrodę im. Waltera Rathenau, który w 1922 r. podpisał z sowiecką Rosją traktat w Rapallo, Niesiołowski zażarcie bronił lidera Platformy.
Wcześniej, w 2009 r., Stefan Niesiołowski napisał w "Gazecie Wyborczej" duży artykuł zatytułowany "Jak Niemcy walczyli z Hitlerem". Sugerował w nim, że w przedwojennych Niemczech nie było powszechnej akceptacji działań Adolfa Hitlera. Artykuł wymierzony był przede wszystkim w... Jarosława Kaczyńskiego.
Niesiołowski pisał:
Oddajmy szacunek dzielnym Niemcom, uczestnikom zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 roku. [...] Jarosław Kaczyński był uprzejmy jakiś czas temu stwierdzić, że "w Niemczech nie było ruchu oporu, lecz niemal pełna akceptacja działań Hitlera. Ich szlachetna skądinąd organizacja Biała Róża, uznawana za główny przejaw niemieckiego ruchu sprzeciwu wobec nazizmu, zmieściłaby się pewnie w moim gabinecie" (portal internetowy tygodnika "Wprost", 5 stycznia 2008).
Kaczyński się myli, a jego opis rzeczywistości III Rzeszy jest daleki od prawdy. W dodatku po raz kolejny, tym razem na szczęście już były, premier polskiego rządu atakuje niemieckich przeciwników Hitlera, bohaterów, którzy ginęli nie tylko za obalenie zbrodniczej dyktatury, ale za pokój w Europie, odbudowanie demokracji w Niemczech i w krajach przez nie okupowanych, ukaranie zbrodniarzy i ustanowienie porządku opartego na chrześcijańskich zasadach moralności i sprawiedliwości. [...]
Nie jest istotne, co powoduje prezesem PiS, że wypowiada tego rodzaju opinie. Ważniejsze jest to, że są to opinie krzywdzące i szkodliwe dla polsko-niemieckiego pojednania.
Dziś Stefan Niesiołowski odbiera najwyraźniej nagrodę za lansowaną od kilku lat wizję historii, zgodną z polityką historyczną Berlina.