Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Kanada" nie zamierza milczeć i ujawnia coraz więcej. Nowe śledztwo ws. policjantów BSW

Krzysztof W., złodziej samochodów, który przez kilka lat współpracował z wymiarem sprawiedliwości, obecnie ujawnia kulisy zbierania "materiału dowodowego" oskarżając funkcjonariuszy Biura Spra

Autor:

Krzysztof W., złodziej samochodów, który przez kilka lat współpracował z wymiarem sprawiedliwości, obecnie ujawnia kulisy zbierania "materiału dowodowego" oskarżając funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych o manipulację zeznaniami. Swoje rewelacje stale uzupełnia o kolejne wątki. Nowe śledztwo w tej sprawie poprowadzi - jak dowiedział się dzisiaj portal niezalezna.pl - Prokuratura Rejonowa w Szamotułach.

O sensacyjnej historii "Kanady", czyli Krzysztofa W., pisaliśmy już wielokrotnie, więc nie będziemy przypominać wszystkich okoliczności (można zapoznać się z nimi czytając teksty zamieszczone poniżej). Przypomnimy tylko najważniejsze fakty.

Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp. prowadziła kilka śledztw przeciwko zorganizowanym grupom przestępczym działającym na terenie Poznania. Najważniejszym świadkiem zeznającym przeciwko dawnym kompanom był złodziej samochodów Krzysztof W., ps. "Kanada", a większość czynności z jego udziałem wykonywali Paweł G. i Wojciech W., policjanci z Poznania oddelegowani do Biura Spraw Wewnętrznych. BSW włączyło się do sprawy, bo podejrzewano, że z przestępcami współpracowali stróże prawa. Po zeznaniach "Kanady" zarzuty postawiono wielu osobom.

Ale od połowy zeszłego roku "Kanada", podczas sądowych procesów, zaczął opowiadać, jak wyglądała współpraca z funkcjonariuszami BSW, a jego relacja była szokująca - "Gazeta Polska" ujawniła szczegóły we wrześniu 2013 r.


Prokuratorzy w akcji

Sędzia powiadomiła Prokuraturę Rejonową Stare Miasto, a ta wszczęła śledztwo, które trwało wiele miesięcy. W lipcu informowaliśmy, że zakończyło się postanowieniem o umorzeniu. Po przeczytaniu uzasadnienia decyzji okazało się jednak, że na wiele pytań nie znaleziono odpowiedzi, a nawet nie przesłuchano kluczowych świadków. Chociażby Błażeja W., który z Pawłem G. (po jego przejściu na emeryturę) zaczął współpracę biznesową. Na dodatek, prokurator badająca sprawę zdecydowała się na dość kuriozalny krok. Dla uzasadnienia swojego stanowiska cytowała wyjaśnienia Błażeja W., które złożył podczas procesu jako... oskarżony.

Podczas ostatniego widzenia (4 września) nasz reporter dowiedział się od Krzysztofa W., że zaskarżył on decyzję prokuratury i na początku października sąd oceni, czy nie była przedwczesna.

Ale to nie koniec. Sędzia z innego procesu, w którym "Kanada" także jest głównym świadkiem oskarżenia, również zawiadomiła prokuraturę o wątpliwościach co do działań funkcjonariuszy BSW. Tym razem inną.
- Przesłuchaliśmy Krzysztofa W. - potwierdził nam Piotr Kotlarski, wiceszef Prokuratury Rejonowej Poznań Grunwald. Ale sprawą nie będą się zajmować. - Bo Paweł G. był w przeszłości komendantem komisariatu w Komornikach, które leżą na terenie naszego działania. Dlatego złożyliśmy wniosek o wyłączenie.

Dzisiaj (piątek 12 września) sprawdziliśmy, czy zapadła decyzja w tej kwestii. Irena Baranowska, naczelnik wydziału III nadzoru nad postępowaniem przygotowawczym Prokuratury Okręowej w Poznaniu poinformowała nas, że wyznaczono do prowadzenie nowego śledztwa Prokuraturę Rejonową w Szamotułach.

Inni świadkowie potwierdzą opowieść "Kanady"?

Wcześniej jedna prokuratura upierała się, że Krzysztof W. jest bardzo wiarygodnym świadkiem. Teraz inna prokuratura twierdzi wręcz, że jest on mitomanem. Czy "Kanada" mówi prawdę pomawiając policjantów Pawła G. i Wojciecha W.? Są osoby, które mogłyby zweryfikować jego słowa - inni przestępcy, którzy poszli na układ z wymiarem sprawiedliwości i także współpracowali z funkcjonariuszami BSW. Krzysztof W. wymienia dwóch z nich Tomasza Ch. i Tomasza M.

Ten pierwszy obecnie przebywa na wolności i jest w stałym kontakcie z "Kanadą". Co ciekawe, gdy nasz reporter wszedł do salę widzeń na "enkach" poznańskiego aresztu, aby porozmawiać z Krzysztofem W., kończył inne widzenie. Właśnie z Tomaszem Ch. Według "Kanady" on miał identyczne doświadczenia z funkcjonariuszami BSW i będzie o tym zeznawał w prokuraturze. Jeśli ktoś wyśle mu wezwanie.

Natomiast Tomasz M. (ze względów bezpieczeństwa jego miejsce pobytu jest nieznane) już wcześniej pojawiał się w naszych publikacjach. Chociażby w lutym, gdy "Kanady" opowiedział, że w 2010 roku razem przebywali w areszcie w Szamotułach, a wiele miesięcy nawet w tej samej celi. Co więcej – czynności z Tomaszem M. wykonywali funkcjonariusze BSW Paweł G. i Wojciech W.

Teraz "Kanada" mówi jeszcze więcej. Przede wszystkim o wspólnym pobycie w jednej celi, gdy rzekomo ustalali z Tomaszem M. treść zeznań. I uzupełniali swoje wersje wydarzeń, aby brzmiały wiarygodniej.
"M. to mój przyjaciel, zaprzyjaźniłem się z nim, rok siedziałem pod celą, razem też mataczyliśmy w tej sprawie, preparowaliśmy dowody z policjantami i wiem, że to jest afera gruba (...) Nie chciałem na niego mówić, ale teraz jak już mówię... Słyszałem, że M. też chce powiedzieć prawdę" - dodaje Krzysztof W. twierdząc, że ostatni kontakt miał z Tomaszem M. "około półtora miesiąca temu".

Podczas niedawnego widzenia Krzysztof W. stwierdził także m.in. (dokładny cytat): "Świadek koronny, który jest na wolności, M., który preparował też dowody, jak siedziałem z nim na celi , dla W. i G. (...) Później była afera w prokuraturze, że tak żeśmy zeznawali i później to okręcaliśmy".

Czyli Tomasz M. jest bardzo ważnym świadkiem, ale przez staromiejską prokuraturę nie został przesłuchany. Podobnie jak Tomasz Ch.

"Kanada" stawia tarota i pisze książkę

W opowieściach "Kanady" pojawia się bardzo wiele ciekawostek. Niektóre brzmią poważnie, innego niewiarygodnie, ale są też zabawne. Podczas ostatniego widzenia wspominał jak podczas jednego z przesłuchań w poznańskiej prokuraturze, atmosfera pomiędzy nim a panią prokurator tak się rozluźniła, że... postawił jej tarota!!!
- I potwierdziła się moja wróżba dotycząca jej prywatnego życia - dodał z dumą.


A druga sprawa. Krzysztof W. zapowiadał, że spisał swoje wspomnienia, w których ujawnia wiele dotychczas nieznanych faktów. Wśród nich okoliczności rozmaitych zbrodni. W Poznaniu od dawna krążą wręcz legendy na temat przyszłej książki, choć nikt jeszcze nie widział nawet fragmentów. Możemy wreszcie uciąć domysły - nasz reporter otrzymał od "Kanady" rękopis. To ponad 200, drobno zapisanych, stron formatu A4. Już pobieżna lektura nie pozostawia wątpliwości - jeśli ktoś wyda tę książkę, będzie to sensacyjna publikacja.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane