Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

53. miesięcznica: „Nad smoleńskim dramatem unosi się mgła kłamstw i lichej propagandy”

Ks. prof.  Waldemar Chrostowski wygłosił homilię podczas dzisiejszej mszy św. w warszawskiej archikatedrze, odprawionej w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej.

Autor:

Ks. prof.  Waldemar Chrostowski wygłosił homilię podczas dzisiejszej mszy św. w warszawskiej archikatedrze, odprawionej w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Nie szczędził ostrych słów wobec winnych zakłamywania prawdy i obrażania pamięci o tych co zginęli 10 kwietnia 2010 r.

- 10 września stajemy w archikatedrze warszawskiej przy ołtarzu Chrystusowym. Przybywamy do tej świątyni, aby modlić się za tych, którzy zginęli pamiętnego 10 kwietnia 2010 roku. Przybywamy, bo miłość nas przynagla i pamięć o naszych siostrach i braciach, którzy tak nagle odeszli. Przybywamy, bo jesteśmy ludźmi wiary. Bo chcemy prosić Boga o dar i łaskę zbawienia dla nich. Przybywamy bo jesteśmy Kościołem i jedną wielką rodziną bożą, i chcemy towarzyszyć modlitwą rodzinom które straciły bliskich. Bo oni byli nam bliscy. Pochodzili z polskiej ziemi – mówił witając zebranych na kolejnej miesięcznicy smoleńskiej ks. prałat Bogdan Bartołd, proboszcz archikatedry warszawskiej.

Homilię wygłosił ks. prof. Waldemar Chrostowski, profesor doktor habilitowany teologii, biblista, konsultor Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich.



- Dzisiaj gromadzimy się kolejny raz, aby upamiętnić dramat, który wydarzył się na przedmieściach Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. Nasuwa się pytanie, jak mówić o tym, co się wtedy wydarzyło. Skoro spotykamy się w tej świątyni, w bliskości grobu Prymasa Tysiąclecia i w obecności tysięcy tych, którzy nas oglądają i słuchają nie tylko w Europie, ale i różnych częściach świata. Jak mamy mówić i wydobyć to, co w dzisiejszym przeżywaniu tego dnia i dramatu jest najważniejsze? Chciałbym dziś powiązać 10 kwietnia 2010 roku z innym 10 dniem miesiąca. 10 lutego 1940 roku. Myślę, że w kontekście tej drugiej daty, także ta pierwsza, z 2010 roku nabiera głębszego wymiaru. 10 lutego rozpoczęły się wywózki Polaków do Kazachstanu i w inne rejony Związku Sowieckiego. Rozpoczęły się gehenny naszych rodaków wywożonych na Sybir w samotności i rozpaczy. Symbolem tej gehenny, martyrologii, tego męczeństwa może być Katyń. Tym lepiej zrozumiemy i będziemy przeżywać dramat smoleński, im bliżej umieścimy go Katynia i im bardziej powiążemy go z gehenną tych setek tysięcy Polaków, którzy w latach 1940-1941 dali przykład cierpienia za ojczyznę i za katolicką wiarę - mówił ks. prof. Chrostowski.

Ksiądz prof. Waldemar Chrostowski swoją refleksję wokół tragedii smoleńskiej osnuł wokół trzech pobytów w Katyniu na przestrzeni lat. Podkreślił, że chce, aby to osobiste świadectwo przemówiło do sumień.
Kapłan wspominał, że pierwszy raz stanął na katyńskim cmentarzu w 1988 roku, jeszcze w czasach Związku Sowieckiego. Udał się tam z pierwszą pielgrzymką rodzin katyńskich, choć wówczas jeszcze tej nazwy oficjalnie nie używano. Później ks. Chrostowski wrócił do Katynia w 2010 roku. Jego opis miejsca katastrofy jest wstrząsający.


(fot. Zbyszek Kaczmarek)

- Niełatwo było odnaleźć miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu. Betonową drogą udaliśmy się na pole. Na pole, które wtedy 4 miesiące po katastrofie było usłane setkami, jeśli nie tysiącami szczątków samolotu, ale nie tylko szczątkami samolotu. Było to wszystko widać jak na dłoni, na świeżej jeszcze roli. Było widać fragment samolotu wbity w brzozę. Poszliśmy w stronę lotniska. Widzieliśmy wieżę kontrolną, o której tyle było mowy. Kilkaset metrów od miejsca katastrofy, w pobliżu drogi, leżał wieniec i stały znicze, tam, gdzie wierzchołki drzew były ścięte przez upadający samolot. Znów modlitwa, znów przejmująca cisza znów nadzieja, że nie zostanie to w takim stanie jak widzieliśmy – wspominał ks. Chrostowski.

Po raz trzeci do Katynia i Smoleńska kapłan udał się w tym roku.

- Trzeci raz byłem tam z pielgrzymką nico ponad miesiąc temu - 6 sierpnia. (...) z Katynia udaliśmy się do Smoleńska. Wiedząc, że w Katyniu zginęli ci, którzy za polskość zapłacili najwyższą cenę. Zapłacili cenę za Cud nad Wisłą w 1920 roku. Zapłacili cenę za pakt Ribbentrop-Mołotow z 1939 roku. Polski na wytyczonej wtedy mapie miało nie być. Zginęli, bo byli Polakami - jako część zaplanowanej na ogromną skalę eksterminacji narodu polskiego. Zaplanowanej przez międzynarodowych socjalistów - to jest komunistów - i narodowych socjalistów. Katyń to zbrodnia komunistyczna wpisująca się w długi łańcuch potwornych zborni które pochłonęły życie dziesiątków, milionów niewinnych ludzi. Z tymi myślami udaliśmy się do Smoleńska.

Na przedmieścia Smoleńska. Ta sama szosa, stacja benzynowa, ale znacznie ciaśniej niż przed laty. Brak jakiejkolwiek informacji. Ta sama wybetonowana droga, a z daleka widać drewniany pomost pomalowany na szaro - najwidoczniej przewidziany do oficjalnych wystąpień. Dwa pnie brzozy. Wiele drzew usuniętych. A pole, na którym rozbił się samolot porośnięte chwastami i metrowymi krzewami. Wszystko to ogrodzone prowizoryczną siatką tak, że nie można już pójść w stronę lotniska, gdzie jest wrak samolotu. Właściwie nie widać śladów tego dramatu. Również przy drodze smoleńsko-witebskiej, gdzie kiedyś układano wieńce i znicze nie można tego robić, bo nie ma już tych drzew. Zostały wycięte. Obok stacji benzynowej powstały sklepy, o ile pamiętam handlujące samochodami różnych marek. Obok miejsca tego dramatu duży kamień. Na nim cienka szarfa biało- czerwona i ślady tablicy, która nie mogła tam wisieć tylko przez jeden dzień czy tydzień, lecz musiała być znacznie dłużej, bo ślady są dość trwałe. Trochę wygasłych zniczy. Wypłowiały wieniec.

Tak po 4 latach wygląda miejsce smoleńskiego dramatu. Nie ma pomnika, ani nawet symbolicznego uczczenia. Nie ma go w Smoleńsku, bo podobno być nie może - ale nie ma go, jak dotąd również w Warszawie. Katyń i Smoleńsk. Tylko wtedy ten dramat nabiera właściwego wymiaru, znaczenia sensu i głębi, gdy mocno powiążemy go z tym, co go poprzedziło. Ci którzy zginęli w samolocie lecieli, aby uczcić bohaterów zamordowanych w Katyniu, lecieli tam w naszym imieniu. Gdy zginęli, to została tam na smoleńskiej polanie, teraz zarośniętej chwastami cząstka każdej i każdego z nas, ale ci którzy zginęli nie mogą popaść w niepamięć. Tak jak nie popadli w niepamięć ci, którzy ich poprzedzili w Katyniu. Wołały o sprawiedliwość katyńskie doły. Woła również o sprawiedliwość i ta polana. Niepamięć upokarza i niszczy wszystkich Polaków
- mówił ks. prof. Chrostowski.


(fot. Zbyszek Kaczmarek)

- Nad smoleńskim dramatem wciąż unosi się, a nawet coraz bardziej gęstnieje mgła kłamstw niedomówień, półprawd, fałszerstw, lichej propagandy, bezkarności i pychy. A może w tej gęstej mgle można upatrywać odbicia obecnego stanu polskiego życia politycznego i w jakiejś części społecznego?

Stoimy także tu, w tej Katedrze i wszędzie tam, gdzie łączymy się z tą obecnością i niestrudzenie będziemy stali na straży pamięci. Taki jest nasz obowiązek. Taki jest testament tych którzy polegli w 1920 roku. Taki jest testament tych, którzy ginęli prześladowani i mordowani przez komunistycznego oprawcę. Taki jest testament tych, którzy zginęli w Katyniu. Taki jest testament tych, którzy swoimi ciałami użyźnili połacie Syberii. Taki jest testament tych, którzy przeszli na drugą stronę życia na przedmieściach Smoleńska.

Stoimy na straży pamięci o nich z myślą o teraźniejszości i o przyszłości wbrew tym, którzy chcą nas upokorzyć, a pamięć sponiewierać. Pamięć znajduje wyraz w cierpliwej wytrwałości, a jej pokarmem jest wierność. Wierność, to jeden z najważniejszych przymiotów Boga. Dlatego również w wierności, która karmi pamięć o naszych bohaterach znajduje wyraz także nasze pragnienie naśladowania Boga -
zakończył homilię ks. prof. Waldemar Chrostowski.
 
Po zakończeniu Eucharystii uczestnicy przeszli w Marszu Pamięci przed Pałac Prezydencki, gdzie zostały złożone kwiaty i zapalone znicze. Tam też przemówienie wygłosił brat tragicznie zmarłego prezydenta Jarosław Kaczyński.

(fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska)

Dzisiaj także, 10 września o godz. 19 lokalnego czasu w kościele św. Jacka w Chicago (3636 W. Wolfram St.) odprawiona zostanie msza św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Po jej zakończeniu w sali parafialnej odbędzie się spotkanie z redaktorem naczelnym „Gazety Polskiej” Tomaszem Sakiewiczem, który od kilku dni spotyka się z Polonią w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

– Głównym celem wyjazdu jest oczywiście spotkanie z czytelnikami „Gazety Polskiej” oraz widzami TV Republika – mówił redaktor Sakiewicz. – 10 września będziemy wspólnie obchodzili kolejną miesięcznicę tragedii smoleńskiej, czego uwieńczeniem będzie manifestacja – dodaje.

Po zakończeniu obchodów odbędzie się amerykańska premiera książki "Testament Rzeczypospolitej. Kulisy śmierci Lecha Kaczyńskiego" Tomasza Sakiewicza oraz spotkanie z autorem.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej