Mimo że przed wyborami do Parlamentu Europejskiego premier Tusk straszył Polaków, że z powodu wojny rok szkolny może się nie rozpocząć, to jednak wczoraj prawie 4,8 mln uczniów w całym kraju usłyszało pierwszy dzwonek. W tym dniu politycy PO nie zmarnowali okazji, aby wspomóc swoich kandydatów w zbliżających się przedterminowych wyborach do Senatu. Donald Tusk odwiedził uczniów w Ostrowcu Świętokrzyskim, a minister Kluzik-Rostkowska agitowała na Śląsku. Oboje chwalili się pomysłem wprowadzenia darmowych podręczników. Zapowiedzieli, że od 2017 r. wszyscy uczniowie podstawówek i gimnazjów będą mieli bezpłatne książki. Ani słowem politycy PO nie odnieśli się jednak do danych zaprezentowanych przez NIK.
Jak czytamy w raporcie, w latach 2008–2012 gminy zamknęły blisko 1000 podstawówek i gimnazjów. „Zdaniem Izby, decydując się na likwidację szkół, gminy kierowały się przede wszystkim względami ekonomicznymi, a w mniejszym stopniu troską o poprawę warunków kształcenia. […] Kryzys ekonomiczny i związany z niżem demograficznym spadek liczby uczniów sprawia, że gminy, chcąc zaoszczędzić, likwidują prowadzone przez siebie szkoły” – czytamy we wnioskach z raportu.
Na stanie polskiej edukacji suchej nitki nie zostawiają posłowie opozycji. – Masowe zamykanie szkół i zwalnianie tysięcy nauczycieli to jedynie element upadku polskiej edukacji w czasie rządów koalicji PO-PSL – mówi nam posłanka Marzena Machałek. – Demontaż liceów, w których według NIK-u edukacyjna wartość dodana, czyli przyrost wiedzy i kompetencji, jest na poziomie ujemnym. To samo jest w gimnazjach. Te dane jasno pokazują, jaki jest tak naprawdę poziom nauczania w polskich szkołach. Ponadto w placówkach coraz częściej spotykamy się ze zjawiskiem przemocy – mówi posłanka Machałek.
Cały tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie”