Minister Sawicki życzył internautce podpisanej jako „Ufka”, by „jak najszybciej miała okazję spojrzeć w oczy swoim przodkom”. Teraz twierdzi, że nie wie o chodziło w jego wpisie. Co ciekawe, minister zwraca się do internautki per Pan i robi to konsekwentnie.
Oto fragment rozmowy na twitterze. Oczywiście minister zdążył już skasować swoje wpisy, ale jak wiemy w internecie nic nie ginie.

Zaczęło się od tego, że „Ufka” zaproponowała, że „może zamiast jabłek wyeksportujemy PSL?”. Na odpowiedź ministra nie trzeba było długo czekać. „To nierealne marzenie Pan i panu podobni mają od 120-u lat, gdyby nas nie było to byście sobie poszaleli" – odpisał. Internautka pisała dalej: „Jak Pan był w ZSLu to też wspominał tradycję? To dlaczego zmieniliście nazwę?”. Marek Sawicki odpowiadając podjął wątek tradycji i zaczął pisać o swoim dziadku, który został zabity przez sowietów „w Borowiczach na Uralu".
„Ale Pan musi żyć na SWÓJ rachunek. Ja nie piszę o zasługach przodków, raczej chcę im spokojnie spojrzeć w oczy" – napisała „Ufka” i minister w odpowiedzi przekroczył granicę. „oby Pana życzenie, co do patrzenia w oczy,spełniło się jak najszybciej" – napisał Sawicki. „Po chrześcijańsku podziękuję za życzenie śmierci. Proszę pozdrowić pana Pawlaka od Ufki" - zakończyła internautka.
- Każdy chyba chciałby móc spojrzeć w oczy przodkom. Ja także. Zrobiłbym to z przyjemnością – usiłował tłumaczyć swoje słowa w rozmowie z gazeta.pl minister Sawicki. Spytany konkretnie co miał na myśli mówiąc o rychłym spotkaniu z przodkami odpowiedział, że „nie wie”(!). - Każdy może odbierać ten wpis, jak chce – ucina Sawicki.
Minister zapewnia, że jego intencją „nie było życzenie komukolwiek śmierci” i dodaje, że jest zdziwiony zamieszaniem wokół całej sprawy.
Również Krzysztof Kosiński - rzecznik PSL - próbował ratować sytuację. Powiedział, dyskusja w sieci ma po prostu swoją specyfikę.