Donald Tusk w 1978 roku zawarł ślub cywilny z Małgorzatą Sochacką. Nagle (po 27 latach wspólnego życia) przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi w 2005 roku zawarli oni sakrament małżeństwa. Ślubu w kościele udzielił wówczas arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Obecny premier tłumaczył wtedy, że to dzięki Janowi Pawłowi II wrócił do Kościoła. Odmiennego zdania jest były bliski współpracownik Donalda Tuska, współzałożyciel Platformy Obywatelskiej, b. poseł Kongresu Liberalno-Demokratycznego - Jacek Merkel.
- Zrobił to dlatego, że wiedział, że jeśli chce być premierem tego narodu, to jest oczekiwane, że będzie normalnym katolikiem. Co nie oznacza, że to jest człowiek, który pada na kolana przed biskupami, bo w polskim katolicyzmie tych, co się słuchają biskupów, jest mniejszość – mówi w wywiadzie.
Jacek Merkel w 2001 wraz z Maciejem Płażyńskim, Donaldem Tuskiem i Andrzejem Olechowskim zakładał Platformę Obywatelską. Został pełnomocnikiem okręgowym tej inicjatywy, wkrótce jednak wycofał się z bieżącej polityki. Wcześniej zasiadał w prezydium rady krajowej Kongresu Liberalno-Demokratycznego, prowadził kampanię wyborczą tej partii w 1993.
Ks. prof. dr hab. Dariusz Oko w rozmowie z „SE” podkreśla, że po pierwsze niewiadome jest pochodzenie informacji Jacka Merkla, po drugie, że należy być ostrożnym w osądzaniu.
- Nie wiemy, skąd Jacek Merkel ma te informacje. Czy premier Donald Tusk zwierzał się jemu? Pan Jezus kazał być ostrożnym w osądzaniu innych. To, że Tusk wziął ślub przed kampanią wyborczą, to mógł być wynik jego dojrzałości, głębokich osobistych decyzji. Aby wziąć ślub kościelny, trzeba mieć szczere intencje, gdyż małżeństwo zawarte np. dla celów politycznych może być nieważne. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni – mówi ksiądz Oko.