Dzisiejszy, najnowszy komunikat na stronie internetowej brzmi:
"Do Sądu Najwyższego wpłynęły 64 protesty przeciwko ważności wyborów do Parlamentu Europejskiego, które odbyły się w dniu 25 maja 2014 r.
Do dnia 30 czerwca 2014 r. (godz. 15.45) rozpoznano 48 protestów. Sąd Najwyższy w przypadku 6 protestów postanowił wyrazić opinię, że zarzuty protestu są zasadne, lecz naruszenie przepisów ustawy nie miało wpływu na wynik wyborów, w przypadku 4 protestów wyraził opinię o niezasadności zarzutów. 38 protesty pozostawiono bez dalszego biegu".
Rano była jeszcze mowa o 5 "zasadnych protestach". I o nie zapytaliśmy w Sądzie Najwyższym, chcąc dowiedzieć się na czym nadużycia polegały. Odpowiedź była dość szczegółowa.
1. Sygn. akt III SW 7/14, okręg wyborczy nr 4, miejsce głosowania Warszawa
Zarzut protestu: Pozbawienie prawa do głosowania. Na liście wyborców przy nazwisku widniał już podpis i w związku z tym odmówiono składającemu protest wydania karty do głosowania.
2. Sygn. akt III SW 16/14, okręg wyborczy nr 11, miejsce głosowania Racibórz
Zarzut protestu: Wyborca pozbawiony prawa do głosu. Przy nazwisku w spisie wyborców widniał podpis. Wezwana na miejsce policja stwierdziła, że to nie jest podpis wyborcy, lecz komisja mimo to odmówiła wydania karty do głosowania.
3. Sygn. akt III SW 17/14, okręg wyborczy nr 13, miejsce głosowania Szczecin
Zarzut protestu: Wyborca w protokole stwierdził, że przy nazwisku kandydata, na którego głosował wraz z rodziną, widnieje 0 głosów. Po interwencji w Urzędzie Gminy wyborca został poinformowany, że faktycznie nastąpiła pomyłka i głosy przypisano innemu kandydatowi.
4. Sygn. akt III SW 18/14, okręg wyborczy nr 3, miejsce głosowania Biała Piska
Zarzut protestu : Protest złożony przez członków komisji Nr 2 w Białej Piskiej, którzy sygnalizują popełniony przez nich błąd polegający na omyłkowym przypisaniu głosów oddanych na jednego kandydata innemu kandydatowi z tej samej listy.
5. Sygn. akt III SW 27/14, okręg wyborczy nr 8 , miejsce głosowania Lublin (areszt śledczy)
Zarzut protestu: Osadzonemu uniemożliwiono wzięcia udziału w głosowaniu. Składający protest nie udał się na głosowanie w godzinach porannych, kiedy taka możliwość została przedstawiona przebywającym w areszcie. Zmienił zdanie i chciał zagłosować ok. godz. 19, ale poinformowano go, że komisja wyborcza już zakończyła pracę i nie ma takiej możliwości.
A teraz najciekawsze! Dzisiaj pojawiła się informacja, że jest szósty protest wyborczy uznany za zasadny. I znowu formułka: "naruszenie przepisów ustawy nie miało wpływu na wynik wyborów". Ale jest problem. Tym razem nie chodzi o pojedynczego wyborcę, ale skandaliczne zachowanie całej komisji!!! Chodziło o słynną komisję z Mokotowa w Warszawie, o której było głośno, bo jej członkowie krążyli wieczorem po mieście z workami pełnymi głosów, bez wcześniejszego wywieszenia protokołu powyborczego.
A TUTAJ FILM BĘDĄCY DOWODEM!!!
