"Gdybyśmy nie unieważnili tych prawyborów, byłoby po Grasiu". Założyciel PO ujawnia pierwsze przekręty partii Tuska

flickr.com/photos/pawelgras

  

"Bartek Sienkiewicz mnie zaalarmował, że Paweł przegrał w prawyborach w Oświęcimiu. Podjąłem interwencję i skłoniłem Płażyńskiego, Tuska i Olechowskiego do unieważnienia tych prawyborów. Gdybym nie interweniował, Graś nie byłby posłem, bo z drugiego miejsca nie wszedłby do Sejmu" - jeden z założycieli Platformy Obywatelskiej, Paweł Piskorski ujawnia nadużycia przy pierwszych prawyborach tej partii w 2001 r.

W swojej książce "Między nami liberałami" Paweł Piskorski chętnie rozprawia się z byłymi kolegami, w tym ze swoim niegdyś najbliższym współpracownikiem: Pawłem Grasiem. Jak opisuje były założyciel PO, Graś był jedną z ofiar pierwszy prawyborów nowo powstałej Platformy Obywatelskiej (wcześniej Kongres Liberalno-Demokratyczny).

- Był tam ktoś, kto wygrał prawybory z Grasiem, bo Paweł zawalił i nie miał zdolności dostatecznego zmobilizowania swego zaplecza. I ten ktoś, już nawet nie pamiętam nazwiska, byłby liderem listy. Gdybyśmy nie unieważnili tych prawyborów, byłoby po Grasiu - nie ma złudzeń Piskorski.

"Wy wtedy wykorzystaliście praktykę wewnętrznych prawyborów. Przecież to się musiało wiązać ze sporymi nadużyciami" - pyta prowadzący rozmowę Michał Majewski. - Dochodziło do nadużyć - przyznaje Piskorski.

- Zwożono w ostatniej chwili zwolenników autokarami. Były takie przypadki, gdzie trzeba było interweniować. Czasami te interwencje były słuszne, bo ktoś robił totalną „chamówę” i trzeba było jakieś prawybory unieważniać, a czasami – czego nie można ukrywać – te interwencje były na rzecz kogoś istotnego dla nas. Klasycznym przykładem jest Paweł Graś - ujawnia były współpracownik Donalda Tuska.

Piskorski przypomina również, że do czasu gdy Donald Tusk nie "złamał kręgosłupa" Pawłowi Grasiowi, był on jego najbliższym towarzyszem partyjnym. Na pytanie kim wtedy w partii był Paweł Graś odpowiada:

Był moim kolegą. A dla środowiska liberalnego nikim. Przez długi czas, dopóki nie przeszedł tzw. próby Tuska, czyli do momentu, gdy Tusk, przy wyrzucaniu mnie, nie złamał mu kręgosłupa - był kojarzony ze mną. Był moim zastępcą, gdy zajmowałem stanowisko sekretarza generalnego. Wszyscy wiedzieli, że mandat w Oświęcimiu zawdzięcza mnie i Bartkowi Sienkiewiczowi.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Tak powstawała kolejka na Kasprowy Wierch. PFR otwiera nowy rozdział historii PKL

  

Polski Fundusz Rozwoju chwali się zakupem Polskich Kolei Linowych, chociaż wciąż czeka na zgodę urzędu antymonopolowego konieczną do zamknięcia transakcji. Właśnie wyprodukował filmik promocyjny przypominający historię kolejki na Kasprowy Wierch i informujący o swoich innych inwestycjach. 

Umowę o przejęciu 99,77 proc. akcji PKL od funduszu Mid Europa Partners przez PFR podpisano 9 października. Transakcja zostanie zakończona dopiero po spełnieniu wszystkich warunków zawieszających, z których najistotniejszy to zgoda prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ta wydaje się jednak formalnością w przypadku tej transakcji.

Do najbardziej znanych aktywów przejmowanego PKL należy kolejka linowa na Kasprowy Wierch, oddana do użytku w 1936 r. i będąca takim samym symbolem polskich Tatr jak krzyż na Giewoncie. Chociaż jej budowa była skomplikowanym przedsięwzięciem od strony technicznej i logistycznej, to trwała zaledwie 227 dni. Przy jej wznoszeniu pracowało około tysiąca robotników, przeważnie miejscowych Górali. 

Trasa kolejki liczy ponad 4200 m przy różnicy poziomów sięgającej prawie 1 km. Każdy z czterech wagoników (po dwa poruszające się wahadłowo na dwóch odcinkach trasy) mógł początkowo zabrać do 30 pasażerów, a po modernizacji i wymianie wagonów liczba ta wzrosła do 60. Przez ponad 80 lat działalności kolejka na Kasprowy przewiozła prawie 40 mln osób. 

Do PKL należy siedem ośrodków w Tatrach i Beskidach, poza Kasprowym są to m.in. Gubałówka w Zakopanem i Jaworzyna Krynicka w Krynicy-Zdrój. PFR zapewnia, że jako stabilny inwestor będzie rozwijał infrastrukturę i ofertę PKL współpracując z lokalną społecznością i dbając o środowisko naturalne. W przypadku kolejki na Kasprowy rozwijanie infrastruktury może być szczególnie trudne. 

W związku z tym, ze znajduje się ona na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, wszystkie dotychczasowe próby ambitnej rozbudowy tamtejszych tras narciarskich rozbijały się o sprzeciw władz TPN. Ostatnią modernizację kolejki z 2007 r., połączoną w wymianą wagonów, poprzedziło… 12 lat starań. Obecny jej właściciel, fundusz Mid Europa Partners, kupił prawie 100 proc. akcji PKL w 2013 r. od PKP (pozostałe 0,23 proc. należy do tatrzańskich gmin Zakopane, Bukowina Tatrzańska, Poronin i Kościelisko). Mid Europa Partners dał się wcześniej w Polsce poznać m.in. jako właściciel Żabki i Lux Medu, a obecnie Allegro i Horteksu. 

W skład Grupy PFR  wchodzą m.in. Polski Fundusz Rozwoju, PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych, oraz PFR Ventures. Działania PFR mają charakter prorozwojowy i mają służyć podnoszeniu potencjału inwestycyjnego i gospodarczego Polski. W swojej najnowszej animacji PFR przypomina o takich transakcjach, jak przejęcie banku Pekao, Stoczni Gdańskiej, czy zakupu akcji fabryki autobusów Solaris.

Artykuł powstał przy współpracy z PFR.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl