W poniedziałek dyrektorzy muzeów na terenach byłych niemieckich obozów skrytykowali stołeczną prokuraturę, która uznała, że zwrot "polskie obozy zagłady" nie znieważa narodu polskiego. W oświadczeniu zaapelowali o pomoc w zwalczaniu tego określenia.
- W tej sytuacji nie mam już słów. Prokuratura usiłuje zjeść ciastko i mieć ciastko. Śledczy widzą rosnące oburzenie ludzi w tej kwestii. Podkreślić należy oświadczenie dyrektorów muzeów. W naszych realiach jest one niezwykle mocne, zwłaszcza, że pada z ust pracowników instytucji państwowych. Z drugiej strony z jakiś względów Prokurator Generalny uważa, że jest to robione z poszanowaniem prawa. Jakie to są względy, to ja mogę sobie tylko wyobrażać. Prokuratura mokotowska, gdzie się to wszystko odbyło,odrzuciła to postępowanie standardowym drukiem, wydaje się, że zupełnie mechanicznie – powiedział w rozmowie z portalem niezalezna.pl Maciej Świrski.
Świrski napisze pismo do wszystkich klubów parlamentarnych z prośbą o interwencję poselską w celu objęcia przez Prokuratora Generalnego szczególnym nadzorem postępowań prowadzonych przez prokuraturę rejonową Warszawa-Mokotów, jeśli chodzi o artykuł 133 i 137 kodeksu karnego, w którym mowa o znieważeniu flagi, godła i narodu polskiego oraz artykułu 216, jeśli chodzi o znieważenie osób.
- Ostatnio złożyłem doniesienie do prokuratury generalnej z artykułu 216 na internautę, który znieważył uczestników Powstania Warszawskiego. Z mojej strony jest to pewnego rodzaju test dla prokuratury. Wydaje mi się, że postępowanie prokuratury jest to standardowa procedura, żeby mieć mniej pracy, bo przecież nikt nikomu nic nie ukradł, więc po co się tym zajmować. Jeszcze nie wierzę, że jest to zła wola prokuratorów, że oni myślą jakimiś kategoriami niepaństwowymi. Jeśli moje ostatnie doniesienie do PG zostanie w ten sam sposób potraktowane, to oznaczało będzie ich złą wolę, bo w tym wypadku jest to sytuacja zupełnie niesłychana – dodał Świrski.