Wałęsa był dziś w Parlamencie Europejskim w Brukseli w związku projekcją filmu Andrzeja Wajdy "Wałęsa. Człowiek z nadziei".
"Nie da się wygrać nic mądrego, nie mając programu, nie mając kadr, nie będąc zorganizowanym, dlatego tu nic się w taki sposób nie da osiągnąć, najwyżej guzów mogą sobie ponabijać" - mówił Wałęsa polskim dziennikarzom, odnosząc się do działań opozycji na Ukrainie.
Dodał, że Solidarność była prężną organizacją, a na Ukrainie "jest ulica i paru ludzi wybitnych, ale bez zaplecza". Podkreślił, że choć opozycja ukraińska "ładnie walczy", to "tu nie trzeba walki". "Tu trzeba rozwiązywać problemy, postawić je, wygrać i potem rozwiązywać, nie da się tak zwyciężać" - argumentował były szef Solidarności.
Wałęsa stwierdził jednocześnie, że władze Ukrainy powinny poważniej traktować Rosję, bo kiedy "Ukraina obrazi Rosję, to Unia nie jest w stanie wyrównać strat, jakie jest w stanie spowodować Rosja". Były prezydent wysunął jeszcze jedną kuriozalną propozycję: argumentował, że Ukraina musi udowodnić prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, że "zarobi on na stowarzyszeniu z UE", bo "czym lepiej będzie stała Ukraina, tym lepszy będzie biznes rosyjski".
Wałęsa powiedział też, że wybierze się do Kijowa... jeśli zostanie zaproszony.