- Jestem w szoku patrząc na tą sytuację. Wyraźnie widać, że ludzie którzy na co dzień funkcjonują w metrze nauczyli się działać tylko wtedy, kiedy wszystko jest normalnie, a pożar w metrze obnażył kompletny brak przygotowania w reagowaniu w sytuacjach trudnych i kryzysowych. Przecież bardzo łatwo przewidzieć, że coś się może stać w tunelu. Maszynista, gdy coś się zaczęło dymić, zatrzymał pociąg w tunelu, gdzie tak naprawdę ludzie nie mieli żadnych szans na ewakuację, a służby ratownicze miały bardzo utrudnioną drogę dojścia. Patrzyłem na to z przykrością. Na szczęście coś go tknęło i ruszył – tłumaczy rozmowie z portalem niezalezna.pl generał Roman Polko.
Generał zwraca uwagę, że zachowanie w momencie zagrożenia powinno być automatyczne i natychmiastowe.
- Maszynista powinien mieć pewne wpojone odruchy, wyuczone na pamięć. Jeżeli coś się dzieje to dojeżdżam do najbliższej stacji metra. Być może jego spóźniona reakcja spowodowała tak dużą skalę tego wydarzenia. Na samym miejscu zdarzenia, gdzie wydawałoby się, że sygnał powinien być natychmiastowy, błyskawiczne reagowanie, zapanował chaos, niewiedza co robić. Przez to ludzie wpadali w panikę. Gdyby te procedury były jasno przygotowane, gdyby obsługa i służby były odpowiednio przeszkolone, to wyglądałoby to zupełnie inaczej. A tak nikt nie mówił co robić, jak się zachowywać. Mimo techniki jaka jest, działo się tak, że każdy ratował się na własna rękę. To powinno powodować natychmiastowe przeszkolenie całej obsługi i poważne podejście do problematyki bezpieczeństwa. Ja w tej chwili na miejscu warszawiaków nie czułbym się bezpiecznie w metrze, patrząc na to, jak wyglądała ta reakcja – podkreśla generał.
Czy jesteśmy odpowiednio przygotowani na takie sytuacje, skoro zamiast uciekać ludzie stali i patrzyli na dym wydobywajacy się z metra?
- Widać w dalszym ciągu, że u nas nie ma tego myślenia, że coś naprawdę może się stać. Kiedy pracowałem w urzędzie miasta stołecznego byłem obserwatorem ćwiczenia podczas którego padały strzały. Ludzie po prostu przychodzili i działali jak gapie. Widać braki w osobowym edukowaniu społeczeństwa, co powinno być procesem ciągłym, a jak się okazuje jest jeszcze wiele w tej materii do zrobienia – dodaje Roman Polko.