- Niech największy przegrany, czyli PiS pluje sobie w brodę. W rzeczywistości to PiS wykreowało jakieś oświadczenie prezydenta, że nie pójdzie na referendum. (...) Chciało dokuczyć prezydentowi, dlatego przekłamało jego zachowanie – przekonywał na antenie TVN24 Tomasz Nałęcz, dodając, że Komorowski tylko dał do zrozumienia, że nie pójdzie na referendum.
Tymczasem w internecie nie tak trudno jest znaleźć archiwalne materiały i nagrania, w których Bronisław Komorowski zapowiada, że nie ma zamiaru brać udziału w referendum i przekonuje, że referenda są wykorzystywane batalii partyjnych.
- Z niepokojem przyjmuję taką nową tendencję, która się pojawiła w samorządach (...) że dzisiaj coraz częściej na obszarze samorządu są toczone te najpoważniejsze batalie partyjne. I to źle, ze stratą dla samorządu - powiedział Komorowski. (...) Taki wentyl bezpieczeństwa musi być, ale nie powinien być łatwy dostęp do tego rewolweru, który ma zastrzelić konkurenta politycznego poprzez referendum, które tylko nosi pozory dbałości o miasto, a tak naprawdę jest cząstką batalii politycznej – oświadczył prezydent Bronisław Komorowski w wywiadzie dla Telewizji Polskiej.
Komorowski zapytany czy weźmie udział w warszawskim referendum, jednoznacznie odpowiedział, że nie ma takiego zamiaru. W tym kontekście tłumaczenia Tomasza Nałęcza wyglądają co najmniej dziwnie.