HGW ukrywa informacje o referendum. Na głównej stronie Ratusza ani słowa

Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Na głównej stronie internetowej warszawskiego Urzędu Miasta nie ma ani słowa o przeprowadzanym za kilka dni referendum, choć to niewątpliwie najważniejsza informacja dla mieszkańców stolicy. Zamiast tego znajdujemy wiadomości o pociągach Inspiro czy o rozstrzygnięciu konkursu na najpiękniejszą bierkę szachową.

Referendum odbędzie się już za kilka dni, ale jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się, gdzie i w jakich godzinach może głosować, na stronie stołecznego ratusza raczej tego nie znajdzie. Dopiero na podstronie Biuletyn Informacji Publicznej, w rubryce "ogłoszenia", a tam w zakładce "pozostałe", ukryta jest informacja o referendum. 

A co znajduje się na stronie głównej witryny internetowej Ratusza? Oprócz błahych zapowiedzi różnych wydarzeń na pierwszy plan wybijają się propagandowe artykuliki np. "Inspiro już jeździ". Czytamy w nim: Warszawiacy podróżujący metrem mogą już korzystać z najnowszych pociągów Inspiro [...] warszawiacy byli poruszeni nowoczesnym designem pociągu, a przede wszystkim tym, że pojazd nie ma oddzielnych wagonów i można swobodnie poruszać się w jego wnętrzu. "Rozwój komunikacji miejskiej, a w szczególności metra, to dla nas priorytet. Metro oprócz tego, że jest najbardziej efektywnym środkiem transportu, to również ma charaker miastotwórczy. Widać to doskonale w dzienlicach, w których funkcjonuje I linia" – mówi Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

O tym, że już drugiego dnia jeden z "najnowszych" pociągów się popsuł, z tekstu się oczywiście nie dowiemy.

Dodajmy, że na temat referendum nie ma też nic na oficjalnym profilu Urzędu Miasta Warszawa na Facebooku.

A to wszystko wyprawia polityk partii, która w nazwie ma słowo "obywatelska"...
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl