Ujawniamy: Projekt zmian w prawie o Trybunale Konstytucyjnym „jak zamach stanu”

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

W przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu poseł Krystyna Pawłowicz bardzo krytycznie odnosi się do proponowanych przez prezydenta Komorowskiego zmian w prawie o Trybunale Konstytucyjnym. Na najbliższym posiedzeniu Sejmu odbędzie się pierwsze czytanie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, która uchyli obowiązującą ustawę z 1997 roku. Jak informuje prof. Krystyna Pawłowicz choć projekt wniósł prezydent Komorowski, był on jednak przygotowywany w tajemnicy przez sam Trybunał Konstytucyjny, który nie chciał wcześniej udostępnić go dziennikarzom.

- Obecny projekt dłuższy od obowiązującej ustawy o 45 artykułów zarzuca proceduralnymi szczególikami, w których ukryto jednak rozwiązania sprzeczne z Konstytucją, naruszające reguły demokracji, rażąco dyskryminujące doświadczonych posłów - prawników oraz osoby z tytułami naukowymi profesorów i doktorów habilitowanych nauk prawnych. W uzasadnieniu zbyto te rozwiązania ogólnikowymi zdaniami. Proponowane przez Trybunał Konstytucyjny/Prezydenta RP rozwiązania ograniczają sprzecznie z Konstytucją bierne prawo wyborcze tym grupom kompetentnych osób, podczas gdy Konstytucja wymaga od kandydatów na sędziów Trybunału tylko „wyróżniającej wiedzy prawniczej” (art. 194) – tłumaczy poseł Krystyna Pawłowicz.

Okazuje się, że projekt napisany w Trybunale Konstytucyjnym i poparty przez prezydenta przewiduje dla kandydata - profesora lub doktora habilitowanego nauk prawnych dodatkowo aktualnego zatrudnienia w uczelni lub jednostce naukowej (art. 18 ust. 2 projektu). Oznacza to, że projekt pozbawia możliwości kandydowania profesora i doktora habilitowanego nauk prawnych, którzy mają długie doświadczenie naukowe lub uczelniane, a aktualnie są zatrudnieni np. nie w uczelni ani instytucie lecz w administracji rządowej, w organach ustawodawczych, są np. posłami lub senatorami, kierują wydawnictwami, są sędziami lub są na emeryturze, a nie osiągnęli górnej granicy 70 lat dla kandydowania.

- Z kolei adwokat lub notariusz, którzy reprezentują dość wąską wiedzę w sprawach publicznych, daleką raczej od tego co robi Trybunał Konstytucyjny, a wykażą tylko 10-letni staż w swej kancelarii w jakimkolwiek okresie swojego życia, większość czasu np. podróżując - żadnego problemu z kandydowaniem nie będą mieli – ujawnia prof. Krystyna Pawłowicz.

Ponadto projekt zakłada też, że w przypadku kandydujących do Trybunału Konstytucyjnego posłów lub senatorów, muszą oni odczekać 4 lata od wygaśnięcia mandatu.

- To rozwiązanie jaskrawie i z zupełnie niezrozumiałych powodów narusza prawa wyborcze posłów i senatorów. Posłowie-prawnicy potraktowani zostali w projekcie najsurowiej, otoczeni 4-letnią kwarantanną z argumentacją, by nie byli w Trybunale Konstytucyjnym ewentualnie sędziami w sprawach ustaw, nad którymi sami kiedyś pracowali. Jest to argument całkowicie bezpodstawny, gdyż zawsze w takich wypadkach skorzystać można z klauzuli wyłączenia się sędziego. Zresztą taka sytuacja zdarza się bardzo rzadko i potraktować to należy jako słaby pretekst. W dotychczasowej praktyce Trybunału Konstytucyjnego nie rzutowało to na orzecznictwo tego organu. Ta antyposelska propozycja wygląda na rodzaj kary, zemsty lub działania prewencyjnego wobec tych pracowników naukowych – prawników – posłów, których orzecznictwa Trybunał Konstytucyjny i Prezydent RP, i być może Platforma już się na przyszłość obawiają – tłumaczy poseł Krystyna Pawłowicz.

W ocenie prof. Krystyny Pawłowicz projekt zmian w prawie o Trybunale Konstytucyjnym nosi znamiona zamachu stanu i może posłużyć do rozgrywek politycznych w celu eliminowania niewygodnych dla obecnej partii rządzącej kandydatów.

- Naruszający wolności i prawa konstytucyjne projekt różnicuje kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego według dowolnych, łatwo manipulowalnych kryteriów, które pozostają jednak bez związku z wymaganym przez Konstytucję jako jedynym kryterium „wyróżniającej wiedzy prawniczej”.  Profesora lub doktora habilitowanego - prawnika można przecież przed jego planem kandydowania do Trybunału zwolnić „z ważnych powodów” z uczelni lub jednostki naukowej, by te jego plany utrącić. Projekt autorstwa Trybunału Konstytucyjnego/Prezydenta RP możemy potraktować jako łagodny zamach stanu, który po przegranej PO i środowisk lewicowych teoretycznie pozwoli „na odchodnym” ograniczyć wpływ zwycięskiej partii na skład Trybunału Konstytucyjnego, eliminując z gry jej niektórych doświadczonych kandydatów – przestrzega poseł Krystyna Pawłowicz.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Pracownicze Plany Kapitałowe – dobre dla Polaków i dla gospodarki

  

O emeryturę po zakończeniu kariery zawodowej musimy się zatroszczyć już dziś. Pomogą nam w tym Pracownicze Plany Kapitałowe zaproponowane przez premiera Mateusza Morawieckiego.

W parlamencie trwają właśnie prace nad projektem rządowej ustawy wprowadzającej PPK, jej przyjęcie planowane jest na koniec tego roku. Będzie to pierwszy w Polsce powszechny, dobrowolny i prywatny system długoterminowego oszczędzania dla pracowników. Plany zostaną stworzone i będą współfinansowane przez pracodawców i państwo.

Konto dla emeryta

– Kończymy erę, kiedy pracownik był tylko kosztem – podkreślił premier Mateusz Morawiecki prezentując projekt PPK. – W ciągu 10 lat państwo polskie wpłaci co najmniej 35 mld zł, prawdopodobnie będzie to więcej: 40 mld zł na prywatne, dobrowolne konta ludzi, konta oszczędnościowe przyszłych emerytów.

Elżbieta Rafalska, minister rodziny i pracy dodała, że trzy czwarte Polaków w żaden sposób nie zabezpiecza się na przyszłość, w żaden sposób nie oszczędza. – To pokazują dane z Zielonej Księgi systemu emerytalnego, przeglądu przeprowadzonego w 2016 r. – wyjaśniła minister. W jej ocenie PPK pomogą tej grupie obywateli zaoszczędzić na emeryturę.

Zatwierdzenie ustawy przez rząd poprzedzono wielomiesięcznymi, szerokimi konsultacjami. Pozytywnie zaopiniowały ją reprezentatywne związki zawodowe i organizacje pracodawców zasiadające w Radzie Dialogu Społecznego.

Z automatu do PPK

Pracownicy, którzy nie ukończyli 55 lat i nie zrezygnowali z uczestnictwa w systemie, znajdą się w nim automatycznie. Po wejściu w życie ustawy pracodawcy będą bowiem zobowiązani do podpisania umowy o prowadzenie PPK dla wszystkich osób przez nich zatrudnionych. Tym samym zobowiążą się do przekazywania wybranej instytucji finansowej minimum 2 proc. wynagrodzenia brutto na przyszłą emeryturę pracownika. W przypadku osób, które mają małe dochody, wpłata podstawowa może być niższa – minimum 0,5 proc. wynagrodzenia. Ta część będzie odciągana z naszej pensji. Dodatkowo pracodawca będzie zobowiązany wpłacać z własnej puli kwotę równą minimum 1,5 proc. wynagrodzenia na rachunek PPK pracownika. 

Ustawa dopuszcza jednak wyższe wpłaty – zarówno pracownik, jak i pracodawca będą mogli przekazywać do PPK wpłaty dodatkowe do maksymalnej wysokości 8 proc. wynagrodzenia brutto. Państwo każdemu z nas dołoży na wpłatę powitalną 250 zł. Co roku też będzie dopłacało do oszczędności kolejne 240 zł. Konto pracownika w PPK będzie w pełni prywatne, a zgromadzone środki podlegają dziedziczeniu.

Pomnażanie oszczędności

Gromadzone na rachunkach PPK środki będą inwestowane w fundusze inwestycyjne. Warunkiem będzie jednak ograniczenie ryzyka w zależności od wieku uczestnika. Instytucje finansowe, które będą chciały obracać pieniędzmi przyszłych emerytów, będą musiały spełniać wysokie wymagania, aby zagwarantować bezpieczeństwo ich pieniędzy. 

Co bardzo ważne – uczestnictwo w systemie PPK będzie dobrowolne. Z udziału w PPK pracownik może zrezygnować zarówno na etapie tworzenia programu w miejscu pracy, jak i w każdym dowolnym momencie w przyszłości. Ustawodawca podkreśla jednak, że będzie nam się opłacało w nim pozostać do 60. roku życia, bo wówczas będziemy mogli liczyć na regularne dopłaty od państwa, jak również od pracodawcy. Dodatkową korzyścią jest fakt, że nie zapłacimy podatku od zysków kapitałowych. 

Pieniądze będzie można – w razie potrzeby – wypłacić w trakcie oszczędzania, np. na pokrycie wkładu własnego w związku z zaciągnięciem kredytu na zakup mieszkania (do 100 proc. środków, z obowiązkiem zwrotu) oraz wypłaty środków w sytuacji poważnej choroby uczestnika PPK, jego małżonka lub dziecka (do 25 proc. środków, bez obowiązku zwrotu).

Podobne programy już dziś działają w większości krajów wysoko rozwiniętych. Tak jest np. w Wielkiej Brytanii, w której wdrażanie programu – podobnie jak u nas – było podzielone na fazy. Ostatni pracodawcy, zatrudniający mniej niż 30 osób, musieli automatycznie zapisać swoich pracowników do 1 kwietnia 2017 r. Do systemu przystąpiło tam 84 proc. uprawnionych pracowników, czyli 17,7 mln osób. Eksperci zapewniają, że wprowadzenie podobnego systemu w Polsce oznacza podniesienie standardu polskiego rynku pracy i dostosowanie go do standardów obowiązujących w wielu rozwiniętych krajach.

PPK dobre dla nas i dla gospodarki

Dlaczego warto skorzystać z PPK? Odpowiedź jest prosta – publiczny system emerytalny gwarantuje pracującym emeryturę, jednak starzenie się społeczeństwa spowoduje, że świadczenia te nie będą wysokie. Problem niskich emerytur dotyczy zwłaszcza młodego pokolenia. Zgromadzony kapitał na pracowniczym koncie PPK sprawi, że przyszli emeryci będą zamożniejsi. 

Zwłaszcza, że system od początku jest pomyślany tak, aby był zdecydowanie najbardziej opłacalnym systemem długofalowego oszczędzania. W uproszczeniu: do każdej złotówki odłożonej przez pracownika, drugą co miesiąc dołoży pracodawca, a państwo doda dopłatę roczną. Zebrana w ten sposób kwota będzie profesjonalnie inwestowana. 

PPK będą też lekarstwem na brak lokalnego kapitału. Polska gospodarka dynamicznie się rozwija, ale poziom majątku i stopy oszczędności polskich gospodarstw domowych jest jednym z najniższych wśród krajów Unii Europejskiej. Mały zasób kapitału to niskie inwestycje i zagrożenie dla potencjału rozwoju gospodarczego Polski, w tym utrzymania tempa wzrostu wynagrodzeń i konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Program PPK może zmienić szereg negatywnych trendów. Według Pawła Borysa, prezesa PFR, dzięki PPK do polskiej gospodarki wpłynie rocznie dodatkowe ponad 12 mld zł nowego kapitału. To kwota, która może dać Polsce nowy impuls rozwojowy, stworzyć silny lokalny rynek kapitałowy, zmniejszyć zadłużenie zagraniczne, podnieść poziom majątku, przyspieszyć inwestycje i wzrost gospodarczy – wszystko to wiąże się z korzyścią i dla pracowników, i pracodawców. PPK to system, który może pchnąć naszą gospodarkę na nowe tory.
 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl