Fallus z krzyżem. Wulgarne bohomazy pod patronatem ministra Zdrojewskiego

arch.

  

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej pod patronatem ministra kultury odbywa się wystawa "W sercu kraju". Wśród przeróżnych "dzieł" artystów współczesnych można znaleźć m.in. bohomazy rumuńskiego rysownika Dana Perjovschi pt. "Notatnik warszawski", przedstawiające fallusa z krzyżem.

Męski członek przyozdobiony krzyżem, Chrystus wiszący na krzyżu - a obok niego postać pytająca go, czy nie potrzebuje ubezpieczenia - to elementy "Notatnika warszawskiego" autorstwa Dana Perjovschi. Rumuński artysta słynie z podobnych "arcydzieł", choć jednocześnie w wywiadach żali się, że w jego ojczyźnie artyści są niedoceniani i nie dostają pieniędzy od państwa. Jak widać - minister Zdrojewski ma więcej serca dla łasych na publiczne pieniądze pacykarzy. 

Muzeum Sztuki Nowoczesnej pisze o wystawie "W sercu kraju", że jest ona "próbą przedstawienia w nowym świetle polskiego doświadczenia transformacji polityczno-ekonomicznej (oraz jej obyczajowych, etycznych i społecznych reperkusji) oraz opisania fenomenów artystycznych, które towarzyszyły przemianom w Europie Środkowo-Wschodniej drugiej połowy XX wieku".

Dzięki uprzejmości naszego Czytelnika - zbulwersowanego, że pieniądze podatników wydawane są na tego rodzaju wulgarne kicze - każdy może ocenić, jak "polskie doświadczenie transformacji polityczno-ekonomicznej" przedstawiane jest na wystawie pod patronatem ministra kultury. Nie jest to zresztą nic nowego - przypomnijmy, że na początku 2011 r. w pięciu największych miastach Polski zawisły billboardy z napisem "Zimo, wypierdalaj". Jak się okazało - był to projekt młodej "artystki" dofinansowany przez Ministerstwo Kultury.









 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Włochy: Co czwarta rodzina gubi na wakacjach... dziecko

/ pixabay.com

  

Jedna czwarta włoskich rodzin gubi dziecko w czasie wakacji - wynika z sondażu odnotowanego przez media. Najczęściej dzieci gubią się na plaży, a średni czas poszukiwań wynosi 7 minut. Włosi są obok Hiszpanów w europejskiej czołówce w tej dziedzinie.

24 proc. rodzin z Włoch przyznało w sondażu, że w czasie wakacji z dziećmi w wieku od 3 do 10 lat co najmniej raz zdarzyło im się ich szukać.

Według statystyk dzieci gubią się przede wszystkim na plaży, na basenie, w centrum handlowym, w parku rozrywki i w hotelu.

Na pytanie, w jaki sposób udało się odnaleźć dzieci, prawie trzy czwarte dorosłych odpowiedziało, że pomogli im w tym krewni oraz znajomi. Połowa poprosiła o pomoc obce osoby. 13 proc. wyjaśniło zaś, że zwróciło się do policji bądź personelu w miejscu, gdzie straciło dziecko z oczu.

Blisko połowa rodziców wyznała, że nie poprosiła sił porządkowych o pomoc ze wstydu.

Zauważa się, że zjawisko gubienia dzieci w zatłoczonych wakacyjnych miejscach jest tak powszechne, że na niektórych plażach we Włoszech uruchomiono specjalną usługę. Przez głośniki podawane są komunikaty o poszukiwaniu najmłodszych, którzy oddalili się od rodziców i opiekunów.

Dziennik "La Stampa" podał, że na jednej z plaż w Rimini tylko jednego dnia takich ogłoszeń było 28.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl