Męski członek przyozdobiony krzyżem, Chrystus wiszący na krzyżu - a obok niego postać pytająca go, czy nie potrzebuje ubezpieczenia - to elementy "Notatnika warszawskiego" autorstwa Dana Perjovschi. Rumuński artysta słynie z podobnych "arcydzieł", choć jednocześnie w wywiadach żali się, że w jego ojczyźnie artyści są niedoceniani i nie dostają pieniędzy od państwa. Jak widać - minister Zdrojewski ma więcej serca dla łasych na publiczne pieniądze pacykarzy.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej pisze o wystawie "W sercu kraju", że jest ona "próbą przedstawienia w nowym świetle polskiego doświadczenia transformacji polityczno-ekonomicznej (oraz jej obyczajowych, etycznych i społecznych reperkusji) oraz opisania fenomenów artystycznych, które towarzyszyły przemianom w Europie Środkowo-Wschodniej drugiej połowy XX wieku".
Dzięki uprzejmości naszego Czytelnika - zbulwersowanego, że pieniądze podatników wydawane są na tego rodzaju wulgarne kicze - każdy może ocenić, jak "polskie doświadczenie transformacji polityczno-ekonomicznej" przedstawiane jest na wystawie pod patronatem ministra kultury. Nie jest to zresztą nic nowego - przypomnijmy, że na początku 2011 r. w pięciu największych miastach Polski zawisły billboardy z napisem "Zimo, wypierdalaj". Jak się okazało - był to projekt młodej "artystki" dofinansowany przez Ministerstwo Kultury.



