Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rząd daje atrapę zamiast systemowego wsparcia. Bon senioralny nie zlikwiduje luki opiekuńczej

Polskie społeczeństwo starzeje się szybciej, niż powstają dobrze zorganizowane usługi opiekuńcze. Liczba seniorów potrzebujących wsparcia będzie rosnąć. Koalicja rządząca obiecywała stworzyć dobry system opieki, ale zaproponowano bon senioralny, którego zasięg będzie ograniczony. Z wyliczeń przekazanych „Gazecie Polskiej” przez Polskie Stowarzyszenie Opieki Domowej wynika, że w wielu gminach wiejskich pomoc trafi do zaledwie pięciu – sześciu osób.

Środowiska rządzącej koalicji zapowiadały wprowadzenie bonu senioralnego już kilka lat temu. „W jednym z wywiadów powiedziałam, że kładę się spać i budzę się z bonem senioralnym. Cieszę się, że na 100 dni mogę zaprezentować założenia tego systemowego rozwiązania. To naprawdę ważne, że polityka senioralna weszła w ostatnim czasie do mainstreamu debaty publicznej” – mówiła podczas konferencji prasowej w marcu 2024 roku Marzena Okła-Drewnowicz, sekretarz stanu w KPRM ds. seniorów. Jednak bon dotąd nie został wprowadzony. Obecnie rząd zajmuje się nową propozycją, ale zaproponowana formuła budzi kontrowersje i wątpliwości.

Co czwarty senior potrzebuje wsparcia

Według danych GUS w 2024 roku w Polsce żyło 7,725 mln osób w wieku 65 plus. Na podstawie danych z badania SHARE wynika, że około 25 proc. tych osób ma niezaspokojone potrzeby w zakresie podstawowych czynności życia codziennego. Polska wyraźnie się starzeje, a skala wyzwań w opiece nad seniorami szybko rośnie. Według analiz Deloitte do 2050 roku osoby w wieku 65 plus będą stanowić około 30 proc. populacji, a liczba osób wymagających wsparcia może osiągnąć nawet 1,8 mln. Opieka domowa dociera do około 3,4 proc. osób starszych. 

W Polsce opiekę nad seniorami zapewnia głównie rodzina, co jest naturalne, jednak staje się problematyczne w obliczu narastających problemów demograficznych. Ubywa m.in. rodzin wielopokoleniowych. Coraz bardziej obciążeni są jedynacy, którzy często muszą opiekować się zarówno rodzicami czy dziadkami, jak i własnymi dziećmi i nie mają nikogo, kto mógłby im w tym pomóc. Jednocześnie Polska już dziś należy do krajów z najniższą dostępnością profesjonalnej opieki. Na 100 seniorów przypada zaledwie około 0,3 pracownika opieki długoterminowej, podczas gdy średnia OECD wynosi prawie 5. Polska przeznacza na opiekę długoterminową około 0,6 proc. PKB, podczas gdy średnia OECD wynosi blisko 1,8 proc. 

Wola gmin i kryteria

O bonie senioralnym w TVP3 Warszawa mówiła niedawno Okła-Drewnowicz. „Organizacja usług opiekuńczych to jest zadanie własne gminy. Skoro gmina z jakichś powodów ma trudności w realizacji tego zadania, to my w formie bonu senioralnego zaczynamy tam tworzyć system usług wsparcia, tak żeby w każdej gminie każdy senior, który będzie potrzebował takiej opieki, z takiej możliwości mógł skorzystać” – powiedziała polityk. To jednak nieprawda. Bon będzie przeznaczony dla niektórych seniorów 65 plus. Ma być możliwością, z której mogą skorzystać gminy, ale nie mają takiego obowiązku. Pierwszeństwo będą miały te, które nie realizują usług opiekuńczych wobec seniorów, oraz te, które realizują je dla maksymalnie 10 osób.

Program ma zapewnić seniorom wsparcie w zaspokojeniu podstawowych codziennych potrzeb życiowych. Pomoc w ramach bonu będzie przysługiwać seniorom, których średni miesięczny dochód nie przekracza 3410 zł. Gminy będą zgłaszać zapotrzebowanie finansowe do wojewody, który ostatecznie zdecyduje o wsparciu. Samorządowcy już dziś zwracają uwagę, iż może się okazać, że w praktyce organizacja wsparcia z bonu będzie problemem dla już obciążonych zadaniami gmin. W sumie do 2028 roku przeznaczonych zostanie miliard złotych (400 mln w 2027 roku). 

Wsparcie dla kilku seniorów na gminę i problem z kadrą

Jak mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” Daria Adamczyk, która prowadzi firmę świadczącą usługi opiekuńcze na rynku polskim i niemieckim, proponowany bon senioralny to za mało. – Jesteśmy mocno opóźnieni względem wielu państw unijnych. Wcześniej proponowano 2150 zł miesięcznie na opiekę. Obecnie kwota nie jest ściśle określona, ale jeżeli takie mają dominować, to zdecydowanie za mało. To wystarczyłoby na zapewnienie około dwóch godzin opieki dziennie. W dzisiejszych realiach są niewielkie szanse na znalezienie opiekunów, którzy chcieliby pracować za mniej niż 40 zł brutto za godzinę. Oczywiście wiele zależy też od rodzaju świadczonej opieki – ocenia Adamczyk. Zwraca uwagę, że po zmianach nazwa „bon senioralny” jest myląca. – To nie będzie świadczenie pieniężne, lecz usługi organizowane czy koordynowane przez gminy. Seniorzy będą uzależnieni od działania albo zaniechania gminy – mówi nasza rozmówczyni. Podkreśla, że dużym problemem jest również niedobór pracowników, którzy chcieliby wykonywać tą pracę na stałe. Wiele opiekunek, bo są to głównie kobiety, traktuje pracę w opiece domowej jako sposób na dorabianie. – Niestety większość z nich zbliża się lub już jest w wieku emerytalnym i niedługo one same będą potrzebowały opieki – podkreśla Daria Adamczyk.

Ada Zaorska, przewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia Opieki Domowej, w korespondencji z „GP” zwraca uwagę na liczne wątpliwości. „Zmienia się koncepcja, pojawiają się nowe zapowiedzi, ale nadal nie znamy kluczowych zasad ani tego, jak to rozwiązanie będzie interpretowane w praktyce. Nie udało mi się znaleźć informacji, czy próg 3410 złotych jest liczony brutto czy netto, czy będą wliczane 13. i 14. emerytury, ani co z osobami, które przekroczą kryterium o kilkanaście złotych. Niejasne jest też, czy dochód współmałżonka będzie brany pod uwagę” – wymienia. Zwraca uwagę również na liczby. „Przy budżecie ok. 400 mln złotych, koszcie ok. 50 złotych za godzinę opieki, przy podziale na województwa mówimy o ok. 8 mln godzin opieki rocznie. Dzieląc tę liczbę na 16 województw, wychodzi nam około 41–42 tys. godzin na miesiąc, czyli ok. 830–850 osób zaopiekowanych na województwo. To oznacza, że w wielu gminach wiejskich pomoc trafi do zaledwie 5–6 osób. Z kolei jeśli decyzje o przyznaniu świadczenia będą uznaniowe, zależne od pracownika socjalnego, grozi to nierównościami” – podkreśla Ada Zaorska. Ocenia, że program to światełko w tunelu. „Ale bez jasnych kryteriów przyznawania usług i bez kadr, których już dziś brakuje, ten system będzie niewydolny. Przecież na ten moment największym wsparciem polskich kadr opiekuńczych są opiekunowie zagraniczni, głównie Ukrainki, a nie wiemy, jak będzie wyglądać polityka migracyjna w 2027 roku” – zwraca uwagę. Dodaje, że realny termin wprowadzenia rozwiązań to raczej 2027 rok, biorąc pod uwagę przygotowanie się gmin do wdrożenia.

„Kierunek jest dobry i każda zmiana, która ma realny wpływ na polepszenie opieki nad seniorami, jest pożądana. Jednak w obecnej formie planowany zasięg programu może pozostawić wielu seniorów poza systemem, a chwilowy brak precyzji raczej gra na jego niekorzyść”

– podkreśla na koniec Ada Zaorska.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej