- Czekałam na odpowiedź na moją ostatnią interpelację w sprawie „Tęczy” na placu Zbawiciela. Zapewniano mnie, że pod koniec miesiąca takowa się pojawi, po czym w prasie przeczytałam, że miasto już podpisało umowę na opiekę nad obiektem – mówi portalowi niezalezna.pl Johann. Hanna Gronkiewicz-Waltz 3 lipca podpisała umowę, na mocy której o rekonstrukcję i konserwację obiektu zadba Zarząd Oczyszczania Miasta.
- W zeszłym tygodniu wysłałam następną interpelację do pani prezydent z pytaniem dlaczego miasto to przejmuje i ile ma to kosztować. Czy w obecnej sytuacji finansowej miasto stać na utrzymanie takiej instalacji? – mówi nam radna.
„Tęcza” ma 9 metrów wysokości i 26 metrów rozpiętości. Płonęła już 3 razy, ostatni raz w styczniu tego roku.
- Ten obiekt stanowi niebezpieczeństwo. Wiem o przypadkach, kiedy młodzi ludzie pod wpływem alkoholu wchodzili na instalację. Co oznacza, że w każdej chwili może dojść do wypadku. Miasto będzie musiało postawić policjanta, który będzie pilnował, porządku. Dla mnie tzw. „Tęcza” jest demonstracja. Nie ma merytorycznego uzasadnienia dlaczego jest ona ustawiona akurat na placu Zbawiciela. Ludzie mieszkający tam protestują, a ona nadal stoi i psuje wygląd miasta. Jeśli obecnym władzom miasta tak bardzo podoba się „Tęcza”, to mogą ją przenieść do innego mniej kontrowersyjnego miejsca. Aby tylko nie stała ona przy Kościele Zbawiciela. Jest wiele miejsca nad Wisłą. Można instalację przenieść tam i możliwe, że wówczas będzie ona zabawna – powiedziała Olga Johann.