- Do naczelnego prokuratora wojskowego wpłynął wniosek jednego z pełnomocników o wyłączenie płk. Ireneusza Szeląga oraz ppłk. Janusza Wójcika z wszelkich czynności związanych ze śledztwem, w tym z uczestnictwa w konferencji prasowej. Naczelny prokurator wojskowy wypracowuje obecnie decyzję procesową, która rozstrzygnie o uwzględnieniu bądź nieuwzględnieniu tego wniosku - oświadczył jeden z przedstawicieli Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Jak informowaliśmy wcześniej na łamach portalu niezalezna.pl, wyłączenia ze śledztwa smoleńskiego prokuratorów Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie m.in. płk. Ireneusza Szeląga, a także rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej ppłk. Janusza Wójcika domaga się mecenas Stefan Hambura, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.
Naczelny prokurator wojskowy płk Jerzy Artymiak wyjaśnił, że jeszcze przed rozpoczęciem konferencji musiał rozstrzygnąć, czy może w niej uczestniczyć wojskowy prokurator okręgowy w Warszawie płk. Ireneusz szeląg oraz pełniący obowiązki rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej ppłk Janusz Wójcik. Pułkownik Artymiak zdecydował nie uwzględnić wniosku mec. Hambury ws. uczestnictwa prokuratorów wojskowych w dzisiejszej konferencji prasowej. W przypadku pozostałych prokuratorów, o których mowa we wniosku, rozpoznanie wniosku i wydanie stosownego postanowienia jest w gestii płk. Szeląga.
Mecenas Hambura wyjaśnia, że powodem wyłączenia jest uzasadniona wątpliwość co do bezstronności prokuratorów w związku z prowadzonym przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Poznaniu śledztwem Po. Śl. 29/12. W toku tego postępowania badane jest niedopełnienie obowiązków służbowych przez prokuratorów Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w kwietniu 2010 r.
Pikanterii całej sprawie dodaje także ujawniona przez portal niezalezna.pl informacja, że prokuratura wojskowa zdecydowała się w pierwszej kolejności zorganizować konferencję prasową ws. Sprawozdania biegłych dotyczącego obecności materiałów wybuchowych na wraku samolotu, a dopiero w drugiej kolejności dostęp do treści sprawozdania zapewniono rodzinom.
- Od prokuratorów rodziny ofiar dowiedziały się, że w sprawozdaniu o którym będzie mowa na konferencji nie ma danych wrażliwych, dlatego można było zastosować taką właśnie kolejność, zgodnie z którą najpierw z materiałami zapozna się opinia publiczna, a dopiero później rodziny – dowiedział się mecenas Piotr Pszczółkowski, który nie kryje oburzenia takim zachowaniem prokuratury.