Koziej - i wszystko jasne. Po publikacji "GP" szef BBN atakuje dziennikarkę

Marcin Pegaz

  

„Gazeta Polska” ujawniła, że wśród autorów „Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego”, wydanej przez kierownictwo BBN, są osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy służb specjalnych PRL, a także funkcjonariusze tych służb. Jak zareagował na publikację generał Stanisław Koziej, szef BBN? Nie odniósł się do kwesti tworzenia ważnych dokumentów państwowych przez ludzi skompromitowanych, lecz wykorzystał okazję do ataku na dziennikarkę Dorotę Kanię. Zresztą komentarz Kozieja - zamieszczony na oficjalnej stronie BBN -  jest na wyjątkowo żałosnym poziomie.
 
Dorota Kania w tekście „Służby PRL-u u Komorowskiego” (opublikowanym w najnowszym numerze „Gazety Polskiej”) ujawniła m.in., że wśród autorów „Białej Ksiegi Bezpieczeństwa Narodowego” wymienia się Krzysztofa Liedla, obecnie zastępcę dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Pozamilitarnego Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz dyrektora Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas. Krzysztof Liedel od lat jest przedstawiany jako „ekspert z zakresu terroryzmu”, a w przeszłości ochotnik, który wstąpił do Milicji Obywatelskiej i trafił do Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej, czyli ZOMO.
 
„Powstałe po czerwcu 1956 r. ZOMO służyło przede wszystkim do pacyfikacji demonstracji niepodległościowych. W latach 80. na skutek brutalnych ataków funkcjonariuszy tej formacji zginęło co najmniej kilkadziesiąt osób, czym służba ta zasłużyła sobie w opinii publicznej na miano najbardziej bandyckiej formacji MO” – napisała Dorota Kania.

7 września 1989 r. na mocy rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych ZOMO przestały istnieć, a miesiąc później Liedel został słuchaczem Wydziału Bezpieczeństwa Państwa Akademii Spraw Wewnętrznych im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie. Przebieg jego dalszej kariery jest tajny – jak czytamy w katalogach Biura Lustracyjnego IPN – akta Krzysztofa Liedla zanonimizował poprzedni ich dysponent.
 
Zresztą nie chodzi tylko o Liedla, bo szefem zespołu redakcyjnego jest szkolony w Moskwie gen. Stanisław Koziej, a jego zastępcą Zdzisław Lachowski (w dokumentach Służby Bezpieczeństwa figurujący jako tajny współpracownik o ps. Zelwer). Przewodniczącym Zespołu Systemu Bezpieczeństwa Narodowego jest z kolei dr Andrzej Karkoszka (w aktach komunistycznej bezpieki zapisany jako tajny, wieloletni współpracownik o ps. Eta, Karaś i Markowski). Jest też Roman Kuźniar, bliski współpracownik prezydenta.

„Wśród tajnych dokumentów zniszczonych w Departamencie I MSW znajduje się protokół zniszczenia z 18 stycznia 1990 r. Czytamy w nim, że urodzony w 1953 r. Kuźniar został zarejestrowany jako kontakt operacyjny „Uniw” pod numerem 16645” – przypomina Dorota Kania, która wymienia zresztą więcej nazwisk.

Po publikacji tekstu D. Kani na reakcję szefa BBN gen. Stanisława Kozieja nie trzeba było długo czekać. Na stronie internetowej Biura Bezpieczeństwa Narodowego ukazał się tekst zatytułowany: „Komentarz szefa BBN: "Kania – i wszystko jasne. Czyli o zatrutym patrzeniu na bezpieczeństwo Polski". Pełnym inwektyw, mało wyszukanych aluzji, momentami pisany wręcz prostackim językiem. Zacytujemy dwa fragmenty:  

„A dla wzbogacenia zdartego już trochę repertuaru dodałbym jeszcze, że jeśli nie z pewnością, to z Pani podejrzenia i insynuacji, powinienem być agentem także służb amerykańskich, niemieckich, francuskich, belgijskich, włoskich i – o zgrozo – nawet NATO-wskich (jeśli takowe są, a Pani redaktor zapewne w to nie zwątpi), bo tam też, podobnie jak w Moskwie, kończyłem różne przeszkolenia, staże i kursy operacyjne i strategiczne. Sam tego nie wiem, więc liczę na Pani skrupulatność i dociekliwość. A może uda się Pani nawet znaleźć jakiś ślad Mosadu lub konszachtów z Jamesem Bondem. To byłby dopiero sukces. Ale Pani redaktor na taki zasługuje” – napisał Stanisław Koziej.
 
Nawiasem mówiąc, ciekawe o czym marzyła wówczas Pani redaktor, jeśli marzyła. A ponieważ fascynuje się dziś supertajnymi sprawami, to po cichu i w wielkiej tajemnicy zdradzę Pani redaktor, że – pst.! – służby pracują nad odczytywaniem myśli i marzeń. Ale to nie wszystko! Już są zaawansowane programy odczytywania naszych dawnych myśli (już zawczasu robię rachunek sumienia swoich marzeń i proponuje zrobić to samo).

Nie może jednak dziwić kto jest autorem tak mało lotnych zwrotów i gruboskórnych „żarcików”. Stare powiedzenie „kto z kim przystaje…” jest jak najbardziej uzasadnione. Szkoda, że taki ekspert od bezpieczeństwa jak gen. Koziej nie rozumie, że ludzie zarejestrowani jako tajni współpracownicy służb specjalnych PRL, a także funkcjonariuszy tych służb, nie powinni mieć nic wspólnego z tworzeniem koncepcji bezpieczeństwa Polski. 
 
 
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Chorwaci w szoku! Ktoś sprzedaje... medal Mistrzostw Świata z 1998 roku

Zdjęcie ilustracyjne / By DaKa - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=72068181

  

Chorwackie media zastanawiają się, kto wystawił na aukcję brązowy medal, wywalczony przez piłkarzy tego kraju w mistrzostwach świata we Francji w 1998 roku. Cena wywoławcza wynosi 7,5 tys. euro. Licytacja odbędzie się 7-8 grudnia.

"Nie mogę uwierzyć, że jeden z moich zawodników chce sprzedać medal. Oni wszyscy są dobrze sytuowani" - powiedział słynny trener ówczesnej reprezentacji Chorwacji Miroslav Blazevic, cytowany przez dziennik "Vecernji List".

"Być może medal został skradziony. Osoba, która wystawia go na aukcję, nie pozostanie anonimowa, bo takie sprawy zawsze wyjdą na jaw" - dodał Blazevic.

Aż do tegorocznych mistrzostw świata w Rosji, gdzie Chorwaci wywalczyli srebrny medal, wyczyn drużyny narodowej w 1998 roku, trzy lata po zakończeniu wojny o niepodległość, był największym sukcesem chorwackiego futbolu.

Brązowe medale otrzymało 30 osób - 23 piłkarzy oraz siedmiu członków sztabu reprezentacji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl