Koniec "dialogu" polsko-rosyjskiego. Rosjanie obrażają pamięć zamordowanych w Katyniu

12.06.10 podpisanie listu intencyjnegoy ws. współpracy Centrum; Jacek Turczyk/PAP

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

"Katyń to zbrodnia wojenna, a nie ludobójstwo; ludzi unicestwiano nie według kryterium narodowego. Nie trzeba być historykiem - wystarczy poczytać Marksa, Engelsa, Lenina i innych twórców, by zrozumieć, że ci ludzie (rozstrzelani Polacy) byli przedstawicielami klasy burżuazyjnej" - powiedział dyrektor Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia Jurij Bondarienko.

Bondarienko wypowiedział te słowa podczas konferencji "Rosja i Polska: historia, która przeszkadza wzajemnemu zrozumieniu", zorganizowanej dziś przez państwową agencję informacyjną RIA-Nowosti. Wystąpienie Rosjanina było tak agresywne i antypolskie, że salę opuścili polscy dziennikarze, w tym nawet korespondent "Gazety Wyborczej".

Co jeszcze mówił Bondarienko? Przede wszystkim oskarżał Polaków o rusofobię. "Wróciwszy głęboko do spraw polskich, widzę, że niewiele się zmieniło. Do tradycyjnego zestawu oskarżeń pod adresem Rosji doszła tylko obława augustowska. Nasi koledzy nie wykazali się dużą inwencją" - oświadczył Bondarienko.

"Katyń to zbrodnia wojenna, a nie ludobójstwo; ludzi unicestwiano nie według kryterium narodowego. Nie trzeba być historykiem - wystarczy poczytać Marksa, Engelsa, Lenina i innych twórców, by zrozumieć, że ci ludzie (rozstrzelani Polacy) byli przedstawicielami klasy burżuazyjnej. Nie miało znaczenia, jakiej byli narodowości - polskiej czy jakiejkolwiek innej" - argumentował Bondarienko.

Bondarienko zaznaczył, że "postąpiono z nimi na rozkaz Stalina, ściśle zgodnie z bezpośrednimi wskazówkami Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, według których żył wtedy cały radziecki kraj, a mianowicie, że istnieje tylko jeden sposób na podtrzymanie, uproszczenie oraz skoncentrowanie krwiożerczej agonii starego społeczeństwa i krwiożerczych męk narodzin nowego społeczeństwa - rewolucyjny terroryzm".

"Polska propaganda, naturalnie, nie zwróci uwagi na to, jak drogo przyszło zapłacić za te uproszczenia nie tylko stronie polskiej, ale także narodom zamieszkującym Związek Radziecki. Mam świadomość, że własne nieszczęście jest bliższe sercu, niemniej chciałoby się elementarnej przyzwoitości w stosunkach wzajemnych" - oświadczył.

Po tym fragmencie wystąpienia Bondarienki, nie czekając aż zakończy on mowę, korespondenci PAP, TVP, Polskiego Radia, "Gazety Wyborczej" wyszli z sali.

Wystąpienie Bondarienki prawdopodobnie oznacza koniec współpracy bliźniaczych placówek: Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia w Polsce oraz Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia w Rosji. Miały one - według zamierzeń rządu Donalda Tuska - promować "pojednanie" między oboma narodami po katastrofie smoleńskiej. 

Jak widać - "pojednanie" zakończyło się spektakularną klapą.
Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Nadzwyczajna kasta nie odpuszcza i atakuje nową prezes sądu. Rzecznik KRS daje temu odpór!

/ Ignac Głowacki/Gazeta Polska

  

- Jako Krajowa Rada Sądownictwa uważamy, iż sytuacja w krakowskim sądzie okręgowym budzi wręcz zażenowanie. Grupa sędziów w sposób całkowicie pozbawiony podstaw próbuje zdyskredytować prezes tego sądu – powiedział dziś rzecznik prasowy KRS Maciej Mitera.

Od pewnego czasu ze zdziwieniem i pewną konfuzją obserwujemy sytuację, która ma miejsce na terenie sądu krakowskiego. Nie mówię tutaj celowo „w całym okręgu sądu krakowskiego”, ale właśnie na terenie Sądu Okręgowego w Krakowie

- powiedział sędzia Mitera podczas briefingu w siedzibie KRS.

Jako KRS uważamy, że ta sytuacja budzi nasz nie tyle co niepokój, ale wręcz zażenowanie

- dodał.

- Grupa sędziów próbuje w sposób całkowicie pozbawiony podstaw zdyskredytować osobę pani prezes Sądu Okręgowego w Krakowie, jakimiś metodami pozbawionymi całkowicie racji merytorycznych, jak i prawnych, pozbawić ją tego urzędu

- ocenił sędzia Mitera.

Jak dodał, „jedyną osobą, która może to uczynić, jest minister sprawiedliwości, który powołuje i może odwołać, jeżeli utraci zaufanie do takiej osoby, albo przepisy prawa mu na to pozwalają”.

W naszej ocenie żaden z tych wypadków nie ma miejsca, natomiast działania tych osób powodują co najmniej niesmak, jeśli nie kwestie etyczne są tutaj naruszane

- mówił Mitera.

W czwartek zebranie sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie w uchwale wyraziło wotum nieufności wobec prezes tego sądu Dagmary Pawełczyk-Woickiej i wezwało ją do natychmiastowego ustąpienia ze sprawowanej funkcji. W tajnym głosowaniu za uchwałą w tej sprawie zagłosowało 71 sędziów, a przeciw – dziewięciu. Pięciu wstrzymało się od głosu.

W uchwale dotyczącej prezes Sądu Okręgowego w Krakowie zebranie sędziów oceniło, że przyjęcie przez nią funkcji nastąpiło „wbrew stanowisku środowiska sędziów i jest wyrazem lekceważenia porządku konstytucyjnego w Państwie, gdyż wspiera zmiany, których celem jest zniszczenie trójpodziału władzy i niezależności sądownictwa”.

Wyliczyli też szereg działań nowej prezes, które – ich zdaniem – „zasługują na szczególne potępienie”. Chodzi m.in. o przeprowadzenie „motywowanej względami pozamerytorycznymi czystki” wśród przewodniczących wydziałów Sądu Okręgowego i Sądów Rejonowych; podejmowanie prób wywierania nacisku na sędziów m.in. poprzez grożenie im postępowaniami dyscyplinarnymi; obstrukcję działań Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów Okręgu Krakowskiego oraz Kolegium Sądu Okręgowego w Krakowie; wprowadzenie ograniczeń dostępu mediów do budynku sądu, które – według zebrania sędziów - nie znajdują oparcia w przepisach, a zarazem są niezgodne z zasadą swobody wypowiedzi oraz transparentnością działania instytucji publicznych.

Opinię i swoje stanowisko każdy sędzia w tym kraju ma prawo wyrazić, natomiast ja prosiłbym tutaj co najmniej o większą powściągliwość. Jeśli grupa sędziów będzie niezadowolona z charakteru, poglądów, znajomości, czy faktu studiowania z danym ministrem, to wrócimy do XV, czy XVI wieku i instytucji rokoszu. Tak nie może być

- odniósł się do tej uchwały sędzia Mitera. Jak ocenił, "tzw. miękkie sugestie, czy jakieś formy niepodporządkowania, prowadzą w prostej drodze do anarchii".

Rzecznik KRS dodał, że do Rady, czy też resortu sprawiedliwości - z tego co mu jest wiadome - nie wpłynęła żadna skarga na zachowanie i działalność prezes SO w Krakowie. 

To, że subiektywnie ktoś czuje się odsunięty, pominięty, utracił pewne wpływy, czy swoje stanowisko, to nie jest powód, aby wzywać do rokoszu

 - zaznaczył.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapewnił dziś, że ma pełne zaufanie do prezes Pawełczyk-Woickiej. Zapewnił jednocześnie, że prokuratura nie wycofa się ze śledztwa ws. „patologii w krakowskich sądach”.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl