niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
30 lipca 2016

​TYLKO U NAS: Deresz w aktach IPN - szczegółowa biografia

Dodano: 05.04.2013 [19:38]
​TYLKO U NAS: Deresz w aktach IPN - szczegółowa biografia - niezalezna.pl
foto: Grzegorz Jakubowski/PAP
Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz - jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej - w PRL został zarejestrowany jako współpracownik SB oraz wywiadu wojskowego – wynika z archiwów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej. Czy jego przeszłość ma wpływ na jego obecne zachowanie w sprawie katastrofy smoleńskiej? To przecież Paweł Deresz notorycznie powtarza bezpodstawne zarzuty, jakoby to Jarosław Kaczyński kazał bratu lądować w Smoleńsku - choć ani nie ma dowodu na ten "rozkaz", ani nie było lądowania (piloci odchodzili na drugi krąg).
 
- Wcześniej czy później zostanie ujawnione nagranie amerykańskich i rosyjskich służb wywiadowczych, które - o czym jestem przekonany - potwierdzi, że w czasie rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z Lechem Kaczyńskim padło sformułowanie "lądujcie koniecznie w Smoleńsku" - powiedział w grudniu ubiegłego roku Deresz gazecie codziennej  "Fakt".
 
Deresz od dłuższego czasu uparcie lansuje tezę, że do katastrofy doprowadził pośpiech, by za wszelką cenę zdążyć do Katynia, gdzie - "według jego wiedzy" - Lech Kaczyński miał rozpocząć kampanię prezydencką, co było ewidentnym kłamstwem.
 
75–letni Paweł Deresz, korzystający w swojej działalności publicznej z mandatu wdowca po żonie Jolancie, pełni bardzo ważną funkcję dyżurnego rządowego propagandysty, stale będącego w gotowości do usprawiedliwiania działań, a raczej bezczynności obecnej władzy w wyjaśnieniu prawdziwych przyczyn katastrofy smoleńskiej, bądź do ośmieszania obywatelskiego śledztwa prowadzonego pod kierunkiem Antoniego Macierewicza, posła (PiS), byłego ministra spraw wewnętrznych w rządzie Jana Olszewskiego.
 
W grudniu ubiegłego roku Instytut Pamięci Narodowej udostępnił badaczom nowy pokaźny zbiór archiwalny (spis 2602) powstały z opracowania materiałów operacyjnych dawnego komunistycznego wywiadu wojskowego. Wśród dostępnych już akt operacyjnych odnaleźć można materiały agenturalne dotyczące Pawła Deresza. Rzucają one nowe światło na związki z Deresza z wywiadem PRL, a później prawdopodobnie z WSI, oraz rzutują na jego wiarygodność, w aspekcie jego publicznych wypowiedzi na temat przyczyn katastrofy Smoleńskiej.

W pierwszej kolejności przypomnijmy pokrótce przeszłość zawodową bohatera niniejszej publikacji:
 
Tłumacz, korespondent, działacz
 
Paweł Deresz urodził się w Warszawie 23 sierpnia 1937 r. Wraz z rodzicami w okresie okupacji niemieckiej w roku 1941 wyjechał do Czechosłowacji, gdzie przebywał do 1947 r. Tam uczęszczał do szkoły podstawowej. W 1943 r. państwu Deresz urodziła się córka Barbara. Paweł Deresz szkołę średnią ukończył w 1954 r. w Warszawie i w tym samym roku rozpoczął studnia na Wydziale Filologii Słowiańskiej UW. Następnie kontynuował studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, które ukończył w 1963 r., uzyskując dyplom mgr filologii słowiańskiej. Od 1957 r. pracował w Ośrodku Kultury Czechosłowackiej, a od 1959 r. w Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym Czechów i Słowaków. Od 1962 r. działał w Czechosłowackim Stowarzyszeniu Kulturalnym w Polsce, którego był Sekretarzem Generalnym.
 
Do partii komunistycznej (PZPR) Deresz wstąpił w 1961 r. Wcześniej był członkiem ZMP. Opanował w stopniu biegłym język czeski, rosyjski i słowacki. Żywo interesował się sportem. Obsługiwał jako korespondent kolarski Wyścig Pokoju oraz Igrzyska Olimpijskie w Meksyku (1968 r.). Rok później przebywał w Bukareszcie na Mistrzostwach Europy w Boksie. Jednakże jego ulubiona dyscypliną była koszykówka, którą zresztą trenował.
 
Deresz systematycznie piął się po szczeblach partyjnej kariery. Pełnił szereg funkcji w PZPR. Był członkiem Komisji Zakładowej PZPR w PAP. Podczas pobytu jako korespondent w Czechosłowacji został wybrany sekretarzem propagandy POP przy Ambasadzie  PRL w Pradze, następnie objął funkcję sekretarza ds. ideologicznych Komitetu Partyjnego PZPR na Czechosłowację. W dzienniku „Kurier Polski” dochrapał się stanowiska I sekretarza POP PZPR. Z dostępnych materiałów archiwalnych wynika, że był on zaprzyjaźniony z Mieczysławem Moczarem, ministrem spraw wewnętrznych w czasach PRL.
 
W wydanej w marcu 1982 roku opinii partyjnej I sekretarza KP PZPR w Czechosłowacji – Stefana Gajdy (w Polsce trwał na dobre terror stanu wojennego) - na temat partyjnej aktywności Pawła Deresza czytamy, cyt.: Towarzysz Deresz należy do najbardziej aktywnych członków naszej Podstawowej Organizacji Partyjnej. (…) Publiczne wystąpienia tow. Pawła Deresza (m.in. wykład na temat działalności sił antysocjalistycznych w Polsce wygłoszony w 1980 r. czy inf. na temat Plenów KC PZPR) spotkały się z uznaniem naszej organizacji partyjnej. Trzeba w tym miejscu podkreślić partyjną,  marksistowsko-leninowską jednoznaczność głoszonych poglądów tow. Deresza”. Za swoją działalność partyjno-zawodową Deresz został także odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi w 1973 r. oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski w 1984 r.
 
Prawdziwą karierę dziennikarską Paweł Deresz rozpoczął w Polskiej Agencji Prasowej w roku 1962. Deresz w opracowanych przez siebie życiorysach twierdzi, iż do PAP dostał się w wyniku konkursu, który miał wygrać. W PAP pracował do roku 1967. Następnie związał się gazetą Stronnictwa Demokratycznego wychodzącą na rynku pod nazwą „Kurier Polski”, w której pracował prawie 10 lat jako dziennikarz działu zagranicznego. Deresz do „Kuriera Polskiego” powróci po wieloletniej przerwie, w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku i pozostanie w redakcji do końca istnienia tytułu, do roku 1999.




 
Dziennikarska kariera
 
Z odtajnionych dokumentów wojskowego wywiadu PRL wynika, że w 1977 r. Paweł Deresz rozpoczął błyskotliwą karierę w Polskiej Agencji „Interpress” - agendzie komunistycznego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Do agencji przyjmował Deresza ówczesny szef PAI „Interpress” płk Mirosław Wojciechowski. Płk M. Wojciechowski, późniejszy Prezes Radiokomitetu, to wieloletni wysokiej rangi oficer wywiadu wojskowego (Zarządu II sztab Generalnego LWP). To właśnie płk Wojciechowski mianował Deresza Kierownikiem Działu Polityczno-Gospodarczego PAI „Interpress”, a następnie wysłał go na placówki zagraniczne, jako stałego korespondenta do Czechosłowacji, oraz na Węgry. Właśnie w PAI „Interpress” Deresz poznał swojego młodszego kolegę - Lwa Rywina (ukraińskiego Żyda) - który pierwszą swoją pracę zawodową w PRL, po powrocie z USA, rozpoczął właśnie w PAI „Interpress” (Lew Rywin należał do ulubieńców płk. M. Wojciechowskiego, który obejmując w 1983 r. stanowisko Szefa Radiokomitetu, zaproponował stanowisko swojego zastępcy właśnie Rywinowi). Do najbliższych osób Deresza należał także inny pracownik PAI „Interpress” - Maciej Górski - późniejszy ambasador RP we Włoszech i wieloletni niejawny współpracownik komunistycznego wywiadu wojskowego, a następnie WSI o pseudonimie „GUSTAW”, co ujawnił „Raport z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych”.
 
Z zagranicy Paweł Deresz powrócił do Polski w 1984 r. Rozstał się z PAI „Interpressem” (płk Wojciechowski pełnił już od roku funkcję Prezesa Radiokomitetu), i powrócił do gazety „Kurier Polski”, zajmując stanowisko zastępcy redaktora naczelnego gazety. Z gazetą związany był, jak już wspomniano wcześniej, do końca jej istnienia.
 
Co ciekawe, trzy lata później, po zwycięskich dla SLD wyborach do Sejmu RP (co miało miejsce na jesieni w 2001 r.), nastąpił wielki come back Deresza do Polskiej Agencji „Interpress” (wówczas działającej pod firmą PAI S.A. w Warszawie), gdzie pełnił w latach 2002-2004 funkcję członka Zarządu Spółki. Pikanterii dodaje fakt, że przełożonym Deresza (tj. Prezesem Zarządu) był działacz młodzieżówki SLD Rafał Steffen - jak się później okazało - równolegle niejawny współpracownik pionu wywiadowczego WSI o ps. „JERICHO”. W tym samym też czasie jego ekscelencja ambasador Maciej Górski powrócił z placówki we Włoszech i na krótko zagościł w PAI S.A. jako doradca Zarządu Spółki (przed wyjazdem na placówkę w 1996 r. „GUSTAW” pełnił w PAI S.A. funkcję Prezesa Zarządu Spółki).
 
Paweł Deresz, obejmując funkcję członka Zarząd PAI S.A., złożył negatywne oświadczenia lustracyjne. Zaprzeczył przed Sądem Lustracyjnym współpracy z organami bezpieczeństwa państwa komunistycznego.
 
Tymczasem z dokumentów IPN wynika, że Paweł Deresz podpisał zobowiązanie do współpracy z wywiadem wojskowym PRL, gdzie figuruje pod ps. „Redaktor”.

- Mam glejt od IPN na to, że nigdy nie byłem tajnym ani jawnym współpracownikiem służb specjalnych. Otrzymałem pismo w lutym br., że kandydując do Sejmu i Senatu złożyłem zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Jeżeli wierzycie archiwom peerelowskich służb, to gratuluję - mówi „Codziennej” Deresz.

Okazuje się jednak, że IPN oświadczenie Pawła Deresza sprawdzał w 2011 r., w czasie wyborów i kwerenda nie objęła wszystkich archiwów. Teraz ujawniono nowe dokumenty wywiadu wojskowego m.in. na temat Pawła Deresza.

Paweł Deresz na portalu www.natemat.pl napisał : "otrzymałem właśnie, po zlustrowaniu mnie przez IPN, a dokładniej przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu pismo stwierdzające, iż nie ma ona wątpliwości co do tego, że nigdy nie byłem ani jawnym ani tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa czy Wojskowych Służb Informacyjnych”.

Paweł Deresz wprowadza czytelników w błąd - IPN nie mógł wystawić zaświadczenia dotyczącego służb specjalnych powstałych po 1989 r., a takim właśnie były WSI utworzone w III RP.

Deresz w archiwach IPN
 
Po raz pierwszy Deresz miał podjąć (incydentalną) współpracę z bezpieką w połowie lat 70. ubiegłego wieku. Według dostępnych danych rejestrowych, Deresz został pozyskany do niejawnej współpracy z pionem kontrwywiadowczym Służby Bezpieczeństwa w sierpniu 1973 r. Dokładnie rejestracja pod nr 36419 nastąpiła w dniu 13 sierpnia 1973 r. Jednostką operacyjną SB, która dokonała rejestracji Deresza w sieci, był Wydział VII Departamentu II MSW. Wobec Deresza, ze względu na funkcję II sekretarza POP, jaką pełnił w redakcji ”Kuriera Polskiego”, SB zastosowało zarezerwowaną dla takich przypadków kategorię współpracy i zarejestrowało Deresza jako „kontakt operacyjny”. Wyeliminowanie z sieci agenturalnej nastąpiło 6 października 1978 r., a materiały operacyjne złożono do archiwum. Eliminacja Deresza jako współpracownika nastąpiła z powodu braku istotnych informacji oraz niechętnego stosunku do współpracy z SB. Deresz miał zostać pozyskany w związku z jego bliską znajomością z korespondentem zagranicznym gazety „Neue Rhein / Ruhr Zeitung” obywatelem RFN – Gertem Baumgartenem. Służbie Bezpieczeństwa nie podobały się także zbyt bliskie kontakty Deresza z korespondentem amerykańskiej Agencji AP E. Kramerem, który był podejrzewany o powiązania z zachodnimi służbami specjalnymi.
 
W raporcie dotyczącym wyrażenia zgody na przeprowadzenie z Pawłem Dereszem rozmowy operacyjnej i ewentualne pozyskanie go do współpracy z SB z listopada 1974 r. kpt. Oziemski zauważył, co następuje - cyt.: „W toku prowadzenia sprawy operacyjnego sprawdzenia o kryptonimie „Wiking” założonej na akredytowanego w Warszawie korespondenta (…) ob. RFN Gerta Baumgartena ustalono, że nawiązał kontakt on z Dereszem. Z informacji T.W. o ps. „Marian” wynika, że Paweł Deresz utrzymywał przyjacielskie stosunki z b. korespondentem amerykańskiej Agencji AP w Polsce E. Kramerem, który podejrzany jest o powiązania z zachodnimi służbami specjalnymi. Z uwagi na brak dostatecznej ilości osobowych źródeł informacji w sprawie o krypt. „Wiking” wydaje się wskazane przeprowadzenie z Dereszem rozmowy operacyjnej w celu wyjaśnienia kontaktów z Baumgartenem oraz zorientowania się o jego przydatności i możliwości w ewentualnej współpracy  z naszą służbą (…) W zależności od zajętej podczas rozmowy przez Deresza postawy proponuję mu okazanie nam pomocy w rozpoznaniu osoby i działalności Baumgartena oraz innych dziennikarzy z kk.”.
 
Do kontaktu oficera SB z Pawłem Dereszem doszło w początku grudnia 1974 r. w Warszawie. Z rozmowy operacyjnej kpt. Oziemski sporządził raport, w którym tak zrelacjonował rozmowę z Dereszem, cyt.: „W czasie prowadzonej rozmowy Deresz powiedział, że Baumgartena poznał około 6 lat temu na przyjęciu u znajomych swojej żony. Było to towarzystwo plastyków, jako że żona najczęściej w takim towarzystwie lubiła przebywać. Przypadkowa znajomość przerodziła się, jak powiedział Deresz w niezobowiązującą przyjaźń. Przejawiał się ona we wzajemnym goszczeniu się, organizowaniu wspólnych wycieczek poza Warszawę. W tym czasie Baumgarten związany był z kobietą o imieniu Krystyna. Pochodziła z Sopotu. Kobietę tę B. (Baumgarten – przyp. autora) – zdaniem Deresza darzył uczuciem. Jej śmierć bardzo przeżył. Imponowała mu jej uroda. Na swoje wydatki poza utrzymaniem dostawała od B. ca 10 tys. zł. Obecnie żyje z plastyczką lat ca 35 o nazwisku Kulesza Ewa, którą poznał na przyjęciu w kilka miesięcy po śmierci ostatniej żony. Mieszkają razem. Kulesza oprócz wykonywania swojego zawodu pomaga Baumgartenowi w jego sprawach zawodowych  np. przypomina o umówionych spotkaniach, konferencjach itp. Wg oceny Deresza Kulesza nie jest osobą, która dla Baumgartena zaniechałaby wykonywania zawodu i wyjechała z nim do RFN po to, żeby stać się gospodynią domową. Latem b.r. miała naturalne poronienie co w znacznym stopniu odbiło się na jej zdrowiu. Od tego czasu jest pod stałą kontrolą lekarską”. W dalszej części raportu z rozmowy kpt. Oziemski relacjonował spostrzeżenia Deresza, cyt.: „Oceniając Baumgartena jako dziennikarza reprezentującego burżuazyjną prasę, Deresz powiedział, iż jest on bardzo ostrożny w zbieraniu informacji. Wynika to m.in. stąd, że chce pobić rekord pobytu Zimmmerera jako korespondenta RFN w Polsce. W związku z tym treść nadawanej korespondencji musi być obiektywna”. Na koniec rozmowy kpt. Oziemski zobowiązał swojego interlokutora do zachowania w tajemnicy faktu oraz treści przeprowadzonej rozmowy oraz zaproponował kolejny kontakt, na co - jak stwierdził funkcjonariusz SB - Deresz miał przystać chętnie.
 
Na sporządzonym raporcie z przeprowadzenia rozmowy operacyjnej z Dereszem przełożony służbowy kpt. Ozimeskiego poczynił ciekawe i istotne adnotacje. Płk. Jędrzejczyk – naczelnik Wydziału VII Departamentu II MSW - polecił, cyt.: „Zebrać niezbędne dane o Kuleszy (Ewie – przyp. autora) i opracować w kierunku pozyskania (do współpracy z SB – przyp. autora). W stosunku do Baumgartena opracować plan przedsięwzięć zmierzających do pozbycia się jego w Polsce”. Opisany powyżej przypadek nadgorliwości w relacjonowaniu funkcjonariuszom SB szczegółów intymnego życia, jak widać, zaskutkował realnymi działaniami wymierzonymi wobec osób, o których się opowiada. W archiwum IPN pod sygn. akt IPN BU 00191/27 zachowały akta operacyjne dotyczące Pawła Deresza.
 
Ujawnione dokumenty wywiadu PRL
 
Po powrocie z placówek w połowie lat 80. ubiegłego wieku (1984) Deresz kontynuował działalność dziennikarską w redakcji „Kuriera Polskiego, na stanowisku zastępcy redaktora naczelnego. W tym mniej więcej okresie ujawnia się udokumentowane zainteresowanie operacyjne Dereszem ze strony komunistycznego wywiadu wojskowego, choć pierwsze oznaki zainteresowania się osobą Deresza wywiad wojskowy przejawiał już w 1978 r.
 
Deresz znalazł się w zainteresowaniu operacyjnym osławionej jednostki komunistycznego wywiadu wojskowego – Oddziału Y Zarządu II Sztabu Generalnego WP (oficerowie tej właśnie jednostki wywiadu zamieszani byli w aferę FOZZ) - z racji zajmowanego stanowiska w redakcji „Kurier Polski” oraz częstych wyjazdów poza granice kraju. Opracowaniem Pawła Deresza jako kandydata do współpracy, a następnie jego werbunkiem, zajął się mjr Ryszard Barski. Mjr Barski to wieloletni i doświadczony oficer komunistycznego wywiadu wojskowego, a następnie wywiadu WSI. Deresz poznał się z Barskim jeszcze w 1976 r. Kontynuowali znajomość na płaszczyźnie towarzyskiej.
 
Mjr Barski przystąpił do intensywnego rozpracowywania Deresza w styczniu 1987 r. pod kątem pozyskania go do współpracy. Najpierw dokonał sprawdzeń w ewidencji operacyjnej Służby Bezpieczeństwa, Wojskowej Służby Wewnętrznej oraz Zarządu II Sztabu Generalnego WP. W ten sposób chciał się upewnić, czy Paweł Deresz nie pozostaje w zainteresowaniu innej służby specjalnej, oraz zgromadził wszelkie dotychczas zebrane o kandydacie informacje operacyjne. Dokonał przeglądu akt paszportowych Deresza i jego najbliższej rodziny w Biurze Paszportowym oraz ustalił dokładne dane osobowe jej członków w Biurze Ewidencji Ludności. W trakcie spotkań towarzyskich z Dereszem mjr Ryszard Barski uzyskał bliższe dane dotyczące rodziny kandydata, jego warunków życia i pracy, cech charakteru, kariery zawodowej i politycznej. Na wniosek mjr. Barskiego Wojskowa Służb Wewnętrzna przeprowadziła drobiazgowy wywiad środowiskowy wobec Pawła Deresza i najbliższych członków jego rodziny oraz rodziny jego żony: Jolanty Szymanek-Deresz.
 
W sporządzonym przez WSW raporcie z sierpnia 1988 r., dotyczącym ustaleń poczynionych wobec Pawła Deresza, czytamy, cyt.: W miejscu pracy (tj. w gazecie „Kurier Polski” – przyp. autora) posiada opinię dobrze przygotowanego do zawodu dziennikarskiego. Wykazuje się pracowitością, samodzielnością i operatywnością. Cechuje go duże wyrobienie i odpowiedzialność polityczna w pracy zawodowej i partyjnej. Aktywny członek PZPR, w pracy społeczno-politycznej tow. Chmiel  z MSW pod względem politycznym i etyczno-moralnym zastrzeżeń do obywatela „D” (Deresza – przyp. autora) nie posiada. Ocenia (tow. Chmiel – przyp. autora) w/w jako jednostkę pożytecznie ustosunkowaną do przemian zachodzących w kraju. W miejscu zamieszkania znany jest jako lokator spokojny, grzeczny, zrównoważony i kulturalny. Strona etyczno-moralna nie budzi zastrzeżeń. Nie znane jest aby był odwiedzany przez osoby zamieszkałe za granicą.
 
Ponadto mjr Barski skompletował dokumenty kadrowe Deresza z jego poprzednich miejsc pracy, zdobył i włączył do akt współpracownika opinię partyjną, oraz wnioski o nadanie odznaczeń państwowych dla Deresza.
 
Dopiero po zgoła dwuletnim rozpracowywaniu kandydata, mjr Barski zwrócił się do swego przełożonego płk. Zdzisława Żyłowskiego – Szefa Oddziału „Y” Zarządu II Sztabu Generalnego - z wnioskiem o wyrażenie zgody na zwerbowanie Pawła Deresza do współpracy z wywiadem wojskowym. W wniosku datowanym z października 1989 r. (po 4 miesiącach od daty przeprowadzenia czerwcowych wyborów do Sejmu PRL i pod rządami Premiera Tadeusza Mazowieckiego) mjr Barski określił cel zwerbowania Deresza do współpracy w sposób następujący, cyt.: „celem pozyskania kandydata jest wykorzystanie go w charakterze adresówki krajowej. W chwili obecnej posiada on ku temu niezbędne możliwości wywiadowcze. Można również liczyć na pomoc w przypadku realizacji naszych zadań w miejscu pracy kandydata (tj. w redakcji „Kurier Polski” – przyp. autora)”.
 
Adresówka to taka kategoria tajnej współpracy z wywiadem, w ramach której współpracownik świadomy swojej roli udostępnia wywiadowi swój adres miejsca zamieszkania do korespondencji wysyłanej z zagranicy bądź z terenu kraju i pochodzącej od zagranicznej lub krajowej agentury. W takich wypadkach współpracownik, odbierając odpowiednio oznaczoną korespondencję, ma za zadanie przekazać ją bez naruszania swojemu oficerowi prowadzącemu.
 
W dalszej części wniosku o wyrażenie zgody na werbunek Deresza mjr Barski proponuje, cyt.: „pozyskać kandydata do współpracy na motywach patriotycznych. Po wyrażeniu zgody na współpracę zostanie mu przedstawiona do podpisu Deklaracja. Propozycja współpracy z wywiadem wojskowym przedstawiona zostanie kandydatowi w sposób bezpośredni w trakcie spotkania”. Co istotne mjr Ryszard Barski podkreślił, iż cyt.: „nie przewiduje się, by kandydat odmówił współpracy z wywiadem wojskowym PRL”.
 
Werbunek Pawła Deresza nastąpił dokładnie 18 października 1989 r. Deresz podpisał zgodnie z przewidywaniami dwa dokumenty. Pierwszy to zobowiązanie do dobrowolnego udostępnienia swojego adresu na potrzeby wywiadu wojskowego PRL oraz do przekazywania nadchodzącej korespondencji przedstawicielowi służby bez zapoznawania się z jej treścią. Drugi podpisany dokument to klasyczne zobowiązanie się do zachowania w tajemnicy faktu kontaktów i rozmów z przedstawicielami wywiadu wojskowego PRL pod groźbą odpowiedzialności karnej.
 
W raporcie z pozyskania Pawła Deresza na współpracownika wywiadu wojskowego mjr Barski z satysfakcją zameldował przełożonemu, cyt.: „w dniu 18.10.1989 r. przeprowadziłem werbunek kandydata na adresówkę ps. „REDAKTOR”. Spotkanie odbyło się w kawiarni hotelu „EUROPEJSKIEGO”. Po ogólnej rozmowie dot. aktualnej sytuacji politycznej i gospodarczej kraju zaproponowałem wykorzystanie jego adresu domowego dla potrzeb wywiadu wojskowego PRL. „REDAKTOR” bez zastrzeżeń podpisał wręczone mu zobowiązanie o zachowaniu w tajemnicy oraz zobowiązanie dot. udostępnienia swojego adresu dla potrzeb wywiadu wojskowego. (…) W końcowej części rozmowy stwierdził m.in., iż jest zadowolony z faktu, że taka instytucja darzy go zaufaniem. Decyzję o udostępnieniu nam swojego adresu podjął po upewnieniu się, że ma do czynienia z wojskiem, którego jest sympatykiem. Sam jak stwierdził, jest porucznikiem rezerwy. Podkreślił, iż będzie sumiennie realizował wszelkie zadania wynikające z faktu współpracy z nami”.



Po udanym werbunku mjr Barski ustalił z Dereszem zasady konspiracji i kontaktowania się ze swoim oficerem prowadzącym. Dla upewnienia się co do szczerości i lojalności nowego współpracownika wywiadu zarządził wysłanie na adres „REDAKTORA” listu kontrolnego z RFN z rezydentury wywiadu o kryptonimie „KAPITOL”.
 
Pod raportem z pozyskania podpisali się płk. Zdzisław Żyłowski (Szef Oddziału Y) oraz ppłk. Konstanty Malejczyk (późniejszy Szef WSI). Raport z pozyskania sporządzono w Warszawie 19 października 1989 r.
 
Wykorzystywanie adresu zamieszkania Deresza trwało według zachowanej w archiwum IPN dokumentacji nieprzerwanie co najmniej do stycznia 1990 r. Właśnie w tym miesiącu doszło w Hotelu „Europejskim” do spotkania Deresza ps. „REDAKTOR” ze swoim oficerem prowadzącym, wtedy już ppłk. Ryszardem Barskim. Nastąpiło przekazanie listu operacyjnego pochodzącego od jednego z oficerów rezydentury w Wiedniu. Lojalność oraz rzetelność wykonywanych zadań była kilkakrotnie kontrolowana przez wywiad wojskowy za pomocą listów kontrolnych.
 
Z akt współpracownika wywiadu wojskowego ps. "REDAKTOR" przechowywanych w Instytucie Pamięci Narodowej pod sygn. akt IPN BU 003179/375 wynika, że Pawłem Dereszem zajmował się kwiat komunistycznego wywiadu wojskowego, później wywiadu WSI: płk Zbigniew Worożbit, płk Henryk Michalski, płk Zdzisław Żyłowski oraz płk Konstanty Malejczyk. Z materiałów tych nie wynika także, by wywiad wojskowy zaprzestał kontaktów z Dereszem po styczniu 1990 r. Wręcz przeciwnie, z zawartości merytorycznej oraz paginacji stron można wysnuć uprawniony wniosek o kontynuowaniu tajnej współpracy.
 
Jak powszechnie wiadomo, gazeta „Kurier Polski”, po wygranych przez Lecha Wałęsę wyborach prezydenckich, ochoczo atakowała twórców Porozumienia Centrum, przede wszystkim braci Jarosława i śp. Lecha Kaczyńskich oraz osób z PC powiązanych. Przykładem tego są choćby publikacje dotyczące domniemanej afery „Telegraf”.
 
Po upadku rządu premiera Jana Olszewskiego (4 czerwca 1992 r.), dziennik „Kurier Polski” stał się agendą działań propagandowych UOP i WSI wymierzonych przeciwko środowisku politycznemu skupionemu wokół mec. Olszewskiego. Jak już powszechnie wiadomo, w obu służbach funkcjonowały samodzielne zespołu operacyjne mające na celu niszczenia wszelkimi metodami prawicę niepodległością oraz niepokorną i anarchizującą lewicę spod znaku PPS Piotra Ikonowicza. „Kurier Polski” wyróżniał się w tej operacji prowadzonej do końca prezydentury Lecha Wałęsy szczególnymi osiągnięciami. To właśnie w redakcji „Kuriera Polskiego” pracował Jacek Podgórski - wedle części polityków i prawicowych dziennikarzy - jako oficer pod przykryciem UOP, którego działalność „dziennikarska” miała być bezpośrednio kierowana przez płk. Jana Lesiaka.
 
Podgórski powtórnie zasłynął w roku 2003, kiedy pojawił się jako doradca ówczesnego premiera Leszka Millera. Wtedy też spartaczył prowokację wymierzoną przeciwko przewodniczącemu sejmowej komisji śledczej ds. afery Rywina – Tomaszowi Nałęczowi. Chodziło o zdyskredytowanie Nałęcza jako osoby uwikłanej w aferę kupowania zapisów ustawy medialnej.
 
W tym czasie pracownikiem etatowym redakcji „Kuriera Polskiego” i bliskim znajomym Pawła Deresza był także Andrzej Nierychło - uprzednio dziennikarz pisma „ITD.”, którego redaktorem naczelnym był Aleksander Kwaśniewski. Po odejściu z „Kuriera Polskiego” Nierychło stał się wydawcą „Pulsu Biznesu”. Według Reportu Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI (MP Nr 11 poz. 110.z 16.02.2007 r.) Andrzej Nierychło jako współpracownik komunistycznego wywiadu wojskowego od 1983 r., następnie jako współpracownik WSI o ps. „SĄSIAD”, brał udział w próbach wykorzystania na rzecz WSI struktur medialnych organizowanych przez Zygmunta Solorza (którego poznał jako właściciela „Kuriera Polskiego”).
 
Sławomir Cenckiewicz w swojej książce poświęconej historii komunistycznego wywiadu wojskowego zatytułowanej „Długie Ramię Moskwy” (na s. 398) w ten oto sposób opisał współpracę agenturalną Andrzeja Nierychło, cyt.: W 1986 r. Nierychło zajmował stanowisko redaktora naczelnego tygodnika "ITD" i miał zostać zastępcą szefa "Przeglądu Tygodniowego". Wówczas zapadła decyzja, by przekazać go Oddziałowi "P" (zamorskiemu). Oficerem prowadzącym "Sąsiada" został kpt. Marek Dukaczewski. Po 1991 r. współpracę z "Sąsiadem" kontynuowały WSI, choć dla klasycznie pojmowanego wywiadu nie miała ona większego znaczenia, bowiem Nierychło był komentatorem politycznym i publicystą ekonomicznym. Do rangi symbolu urasta zawarty w teczce "Sąsiada" wykaz jego telefonów stacjonarnych i komórkowych z lat 90. Wśród nich, pod datą 15 października 1999 r. widnieje dopisek: Aktualne miejsce pracy "Puls Biznesu".
 
Z treści Raportu Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI możemy dowiedzieć się o żywnym zainteresowaniu redakcją „Kuriera Polskiego” ze strony gen. Marka Dukaczewskiego. O silnej pozycji Dukaczewskiego w redakcji „Kuriera Polskiego” dobitnie świadczy ujawniony publicznie fakt udzielania skutecznej pomocy agenturze WSI w zatrudnianiu jej na etacie w redakcji. W Raporcie poruszono ten problem na przykładzie ukierunkowania życia zawodowego Krzysztofa Krzyszycha, wg Raportu  współpracownika WSI o ps. TERON”. Na stronie 271 Raportu czytamy, cyt.: „Od 2 listopada 1993 r. do 30 kwietnia 1995 r. Krzyszycha pracował jako cywilny starszy specjalista w Jednostce Wojskowej 3362 [tj. Centrala WSI w Warszawie] ( …) W trakcie kursu wywiadowczego Krzyszycha był namawiany do kontynuowania kariery dziennikarskiej (wśród namawiających była pewno płk. Marek Dukaczewski). Skierowano go też do „Kuriera Polskiego”, „pod opiekę” dziennikarza Andrzeja Nierychło”.
 
Przypomnijmy, że w tym właśnie czasie Paweł Deresz zajmował w redakcji „Kuriera Polskiego” stanowisko zastępcy redaktora naczelnego, i na politykę kadrową, z formalnego punktu widzenia, miał wpływ współdecydujący.
 
Klamrą, która zamyka twarde poszlaki niejawnej współpracy Deresza z WSI, jest udział Pawła Deresza w redagowaniu periodyku wydawanego pod tytułem „Przegląd Międzynarodowy”.
 
Wiadomym jest już, że w 1994 r. w ramach powołanej przez WSI Grupy Wywiadowczej „GROT” utworzono dla celów wywiadowczych redakcję tytułu prasowego „Przegląd Międzynarodowy”, który był wydawany jako dodatek do gazety codziennej „Trybuna Śląska”. Jednym z pracowników tej gazety był Paweł Deresz.
 
Grupa Wywiadowcza „GROT”, a za nią tytuł prasowy „Przegląd Międzynarodowy” została powołana rozkazem ówczesnego Szefa WSI – Konstantego Malejczyka. Bezpośredni nadzór na projektem powierzono płk. Markowi Dukaczewskiemu. Organizatorem GW „GROT” i redaktorem naczelnym oraz wydawcą „Przeglądu Międzynarodowego” został Jerzy Tepli - wieloletni współpracownik komunistycznego wywiadu wojskowego, następnie WSI o ps. „EUREKA” (korespondent TVP i POLSATU w Niemczech). W skład redakcji „Przeglądu Międzynarodowego” oprócz Jerzego Tepli (ps. „EUREKA”) i Pawła Deresza, weszli inni wybitni współpracownicy WSI: Grzegorz Woźniak współpracownik o ps. „CEZAR” (dziennikarz TVP), Krzysztof Mroziewicz „ps. „SENGI” (dziennikarz PAP, Polityki, i także były dziennikarz TVP, prowadzący program „7 Dni Świat” oraz były Ambasador RP w Indiach) oraz Edyta Maluta-Gąsior oficer pod przykryciem OPP o ps. „KRYSTYNA” (dziennikarka „Trybuny Śląskiej”). Dla „Przeglądu Międzynarodowego” pisał także Andrzej Bilik, współpracownik wywiadu wojskowego PRL od 1965 r., a następnie WSI o ps. „GORDON” (były dziennikarz, redaktor naczelny „Dziennika Telewizyjnego”, były Ambasador w Algierii).
 
Redakcja „Przeglądu Międzynarodowego”, stanowiąca dla WSI instytucją przykrycia, mieściła się w Warszawie przy ul. Koszykowej. WSI zastrzegło sobie prawo dostępu do wszelkich informacji pozyskanych przez redakcję oraz prawo do wglądu w artykuły i ewentualnego wstrzymywania ich publikacji (przy zachowaniu prawa autora do honorarium). „Przegląd Międzynarodowy” miał w zamiarze swoich mocodawców zlecać opracowania znanym publicystom, politykom i specjalistom. WSI chodziło o wyrobienie sobie łatwej i wiarygodnej ścieżki dostępu do czołowych polityków tak w kraju, jak i za granicą (str. 269-270 Raportu z weryfikacji WSI). Ostatni numer „Przeglądu Międzynarodowego” wydano w 1998 r.
 
Po ujawnieniu Raportu Przewodniczącego Komisji weryfikacyjnej WSI w lutym 2007 r. tak oto ówczesny redaktor naczelny „Trybuny Śląskiej” wypowiedział się dla „Tygodnika Polityka” na temat genezy powstania dodatku, cyt.: Tadeusz Biedzki, ówczesny redaktor naczelny „TŚ”, mówi: – Skontaktował się ze mną Jerzy Tepli, nasz wieloletni współpracownik, korespondent w Niemczech, z informacją, że w Warszawie zrodził się pomysł wydawania miesięcznika o tematyce międzynarodowej i zaproponował, aby na początku była to wkładka do „TŚ”. Tepli powiedział, że to projekt rządowy, państwo pokryje koszty wydawnicze, a celem jest przybliżanie rodakom spraw międzynarodowych. „Przegląd” był redagowany w Warszawie, do Katowic przychodziły materiały i makiety stron, były czytane, czasami poprawiane – i szły do drukarni. Pierwszy numer poświęcony był polskiej racji stanu.  Otwierały go rozmowy z prof. Bronisławem Geremkiem i Jurijem Kaszlewem – ambasadorem Rosji w Polsce. O polskiej racji stanu pisał w nim Jerzy J. Wiatr. Drugi numer, październikowy, też był tematyczny: Plotka po rosyjsku, niemiecku, francusku i amerykańsku. W kolejnych numerach Eugeniusz Guz odsłania kulisy zerwania po wojnie konkordatu, Jan Gadomski analizuje sytuację w Rosji na progu 1995 r., a Andrzej Bilik rysuje sylwetkę Borysa Jelcyna. W 1996 r. wkładka nabrała kolorów i wychodziła pod tytułem „Świat”. „PM” pojawił się jeszcze w 1998 r. ze stopką: Redaktor – Jerzy Tepli. Stali współpracownicy: Paweł Deresz, Jan Gadomski, Stanisław Głąbiński, Grzegorz Woźniak. Inicjatywa „Przeglądu” umarła śmiercią naturalną.
 

Grzegorz Woźniak (współpracownik WSI o ps. „CEZAR”) pełnił funkcję sekretarza redakcji „Przeglądu Międzynarodowego” do roku 1995 (wtedy został pełnomocnikiem kampanii telewizyjnej Aleksandra Kwaśniewskiego na urząd Prezydenta RP) i był według Raportu opłacany przez WSI z funduszu operacyjnego kwotą 1200 marek zachodnioniemieckich miesięcznie (zachowało się jego 18 pokwitowań).
 
Znamienny wywiad
 
W listopadzie 2007 r. Woźniak został zaproszony do udziału w programie radiowym RMF Konrada Piaseckiego, w którym omówił swoją współpracę z WSI. Ponieważ udzielony wywiad należy uznać jako unikalny, ze względu na szczerość wypowiedzi - przeto prawie w całości warto go zacytować.
 
„Konrad Piasecki: Jak Grzegorz Woźniak został tajnym współpracownikiem Wojskowych Służb Informacyjnych o kryptonimie Cezar?

Grzegorz Woźniak: Nic nie wiem o kryptonimie Cezar, dlatego nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.

Konrad Piasecki: A jak został tajnym współpracownikiem WSI?

Grzegorz Woźniak: Jeżeli pan chce w ten sposób nazwać, to proszę uprzejmie. To były lata 90-94, kiedy byłem bezrobotnym. Zwrócono się do mnie o pomoc przy redagowaniu pisma o tematyce międzynarodowej. Zacząłem współpracować z owym pismem i później się zorientowałem, że to pismo służyło do legalizacji jednego z funkcjonariuszy polskiego wywiadu wojskowego za granicą.

Konrad Piasecki: To pismo było założone przez Wojskowe Służby Informacyjne, czy ten współpracownik wywiadu był tylko jakimś elementem tego pisma?

Grzegorz Woźniak: Nie umiem panu powiedzieć, czy pismo było założone przez Wojskowe Służby Informacyjne, bo się ukazywało jako lege artis dodatek jednej z gazet regionalnych.

Konrad Piasecki: Pan podpisywał jakieś zobowiązania?

Grzegorz Woźniak: Nie.

Konrad Piasecki: A miał pan świadomość – wchodząc do tego pisma, że ono ma coś wspólnego z WSI?

Grzegorz Woźniak: Z czasem się zorientowałem, bo trudno się nie zorientować.

Konrad Piasecki: A jak się człowiek orientuje, że pismo ma coś wspólnego z WSI?

Grzegorz Woźniak: Przychodzą ludzie; widzę, co robią, czemu to służy – to jest cały szereg takich sygnałów, które z czasem robią się bardzo czytelne, i tyle.

Konrad Piasecki: Wtedy pan rozwiązał pan współpracę z tym pismem, czy ono upadło?

Grzegorz Woźniak: Pismo padło samo.

Konrad Piasecki: A jakiś oficer WSI oficjalnie z panem rozmawiał kiedykolwiek?

Grzegorz Woźniak: W sumie tak.

Konrad Piasecki: Ale przedstawił się: jestem oficerem Wojskowych Służb Informacyjnych?

Grzegorz Woźniak: Tak.

Konrad Piasecki: Czego chciał?

Grzegorz Woźniak: Upewnić się, czy będę to robił, czy będę w tej gazecie. Byłem.

Konrad Piasecki: Wiedząc, że ta gazeta ma takie właśnie drugie, podstawowe zadanie?

Grzegorz Woźniak: Że ma drugie zadanie.”


Należy zwrócić szczególną uwagę, na odpowiedź na pytanie zadane przez Piaseckiego, czy wchodząc do pisma Woźniak miał świadomość, że może ono mieć coś wspólnego z WSI. Woźniak odpowiada, cyt.: „Z czasem się zorientowałem, bo trudno się nie zorientować”, i dalej ciągnie cyt.: „Przychodzą ludzie; widzę, co robią, czemu to służy – to jest cały szereg takich sygnałów, które z czasem robią się bardzo czytelne, i tyle”. Na koniec Wożniak nie pozostawia słuchaczom żadnych wątpliwości co do podjęcia współpracy z WSI i świadomości faktu pełnej kontroli tej służby nad redagowanym przez niego pismem.

Według mojej oceny Paweł Deresz miał pełną świadomość swego udziału w przedsięwzięciu założonym przez WSI i realizowaniu zadań na rzecz tej służby.
 

Andrzej Melak (rodzony brat poległego w Smoleńsku Stefana Melaka), w odpowiedzi na haniebną wypowiedź Deresza o śp. Lechu Kaczyńskim, który według Deresza miał rozpocząć podczas uroczystości w Katyniu kampanię prezydencka, wywołał publicznie Deresza i powiedział: „sprawdzam, i proszę, by te dowody wyłożył [Pan – przyp. autora] na stół. Proszę, by udowodnił, że prezydent chciał zacząć swoją kampanię na grobach zamordowanych przez NKWD oficerów. Niech dowiedzie, że mieli mu w tym pomóc zaproszeni goście, w tym mój brat”.
 
Opinia publiczna, ze swej strony winna domagać się z kolei od Pawła Deresza wyłożenia kart na stół, i szczerej oraz dogłębnej odpowiedzi na pytania o okoliczności jego możliwej współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym, a następnie z WSI.
 

Piotr Woyciechowski
Ekspert w sprawach działalności służb specjalnych. Autor wielu publikacji specjalistycznych. B. Wiceprzewodniczący Komisji Likwidacyjnej WSI oraz b. członek Komisji Weryfikacyjnej WSI.

 
"Chcesz zabrać głos w ważnej sprawie? Chcesz podzielić się z nami swoją opinią, swoim zdaniem? Wyślij darmowy SMS o treści GPC na 8068 (0 PLN). Wasz głos jest dla nas cenny. Regulamin na www.gpcodziennie.pl/SMS"
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

IPN robi błąd w wydawanych przez siebie zaświadczeniach. Wykorzystuje to Deresz jak i Wałęsa. IPN zaświadcza, że dana osoba nie była TW. Brakuje tu jednak zastrzeżenia, że osoba ta nie była TW zgodnie z dokumentami znanymi na dzień (i tu data wydania zaświadczenia). Nie byłoby problemu.
Zaprzeczanie, że było się TW jest zgodne z podpisanym zobowiązaniem do współpracy. Przecież poświadczyło się własnym podpisem, że nie ujawni się faktu współpracy.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl