Staruch: dla mnie sprawa się nie kończy

Filip Blazejowski/Gazeta Polska

- Była to presja opinii publicznej, może też i mediów. Mam wewnętrzne poczucie, że media wsadziły mnie do więzienia, media mnie z niego wyciągnęły - bity przez policjantów i antyterrorystów Piotr "Staruch" Staruchowicz w programie "Jan Pospieszalski: Bliżej", po raz pierwszy publicznie opowiedział o czasie spędzonym w areszcie.

- Przyjazd do Komendy Stołecznej w Pałacu Mostowskich. Tam bicie, najpierw przez naczelnika wydziału ds. zwalczania przestępczości kibiców. Potem, kiedy już byłem zatrzymany, wezwano do mnie oddział realizacji - antyterrorystów w pełnym rynsztunku, którzy bili mnie najpierw na komendzie, potem bili mnie, wioząc nieoznakowanym vanem do szpitala, a następnie przez całą drogę ze szpitala na tzw. dołek, w którym byłem zatrzymany, zanim zostałem przewieziony do aresztu - opowiada Piotr Staruchowicz.

- To badanie było fikcją. Lekarz poświecił latareczką, powiedział: "zdrów" i gehenny ciąg dalszy. Dalej bicie. Przez całą drogę w radiowozie byłem bity pięściami, jakimś przedmiotem, przez antyterrorystów. Doszło do sytuacji, że w komendzie przy ul. Jagiellońskiej, gdzie miałem być spędzić tamtą noc, nie chciano mnie przyjąć, bo w protokole było napisane, że na komendę stołeczną zostałem przyjęty bez obrażeń, a tu przywożą człowieka sinego od głowy po pięty. W końcu jedni policjanci podpisali drugim policjantom papierek, że faktycznie na jego ciele widnieją obrażenia, ale nie wiadomo w jaki sposób powstały. Kiedy znalazłem się w areszcie na Białołęce miałem zrobioną obdukcję. Zgłosiłem oczywiście popełnienie przestępstwa przez funkcjonariuszy policji. Miało to miejsce półtora roku temu i w tej sprawie nie otrzymałem nawet pół świstka czy sprawa jest w toku, czy została umorzona - dodał Staruch.

- Uchylono wobec mnie izolacyjny środek zapobiegawczy. Inne środki zapobiegawcze nadal są wobec mnie stosowane. Było to poręczenie majątkowe, w wysokości 80 tys. złotych, bardzo wysoka kwota. Można powiedzieć, że wręcz nieadekwatna do stawianych mi zarzutów. Mam też zakaz opuszczania kraju. Mimo, że izolacyjne środki zapobiegawcze zostały uchylone, to nie zamyka to całej sprawy - Staruchowicz powiedział dlaczego dopiero 20 dni temu udało mu się wyjść na wolność.

- Jeszcze bardziej czekam na kilkudziesięciu moich kolegów z trybun, którzy cały czas są aresztowani i nikt się o nich nie upomina, bo ich sprawa nie jest tak medialna. Siedzą tam na podstawie tego samego pomówienia, tego samego konfidenta, człowieka z pedofilską przeszłością, co zostało całkowicie rozmyte przez prokuraturę. Dopóki ostatni z nich, niesłusznie aresztowanych, nie zostanie wypuszczony na wolność, dla mnie ta sprawa się nie skończy - powiedział Piotr "Staruch" Staruchowicz w programie "Jan Pospieszalski: Bliżej"


Źródło: niezalezna.pl,tvp.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Robert Lewandowski po półfinałowym meczu Ligi Mistrzów: drużyna lepsza przegrała

/ Football.ua [CC BY-SA 3.0GFDL, CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)], via Wikimedia Commons

Piłkarz Bayernu Monachium Robert Lewandowski przyznał po meczu z Realem Madryt w półfinale Ligi Mistrzów (1:2), że przegrała drużyna lepsza. "Zabrakło nam wykończenia akcji" - ocenił.

Byliśmy drużyną lepszą, ale drużyna lepsza przegrała. Miałem dwie dogodne okazje. Zabrakło nam wykończenia, strzelenia kolejnych goli. Dodatkowo przytrafiły się kontuzje już w pierwszej połowie, które skomplikowały naszą grę, ustawienie. To nie był mecz, jaki sobie wymarzyliśmy. Przed rewanżem nie jesteśmy w idealnej sytuacji

- powiedział polski napastnik przed kamerami stacji Canal Plus.

Gospodarze od ósmej minucie musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Holendra Arjena Robbena, a jeszcze przed przerwą jego los podzielił reprezentant Niemiec Jerome Boateng.

Szkoda, czegoś zabrakło, może zimnej krwi. Gdybyśmy strzelili na 2:0, może spotkanie potoczyłoby się inaczej. Trochę było naszej winy, że Real strzelił dwa gole. Popełniliśmy błędy, a z kolei my nie potrafiliśmy wykorzystać swoich okazji. Jesteśmy w trudnej sytuacji, ale na pewno będziemy walczyli w rewanżu

- dodał Lewandowski.

Kapitan biało-czerwonych odniósł się również do sytuacji, po której gospodarze domagali się "jedenastki".

Przy rzucie rożnym byłem trzymany i nie mogłem czysto oddać strzału. Myślę, że były podstawy, aby podyktować rzut karny - zaznaczył.

Trener Bayernu Jupp Heynckes zwrócił uwagę na brak skuteczności swojego zespołu.

Kiedy masz tyle szans i nie zdobywasz bramek, nie możesz wygrać

- podkreślił prawie 73-letni szkoleniowiec.

A kapitan Bayernu Thomas Mueller dodał:

Straciliśmy gole po błędach, na które nie możemy sobie pozwolić na takim poziomie. Nie możemy być zadowoleni z tego występu. W drugiej połowie byliśmy pięć metrów przed bramką, ale piłka nie chciała przekroczyć linii. W rewanżu potrzebujemy innej postawy pod bramką rywali. Nie poddajemy się, w ubiegłym roku potrafiliśmy tam grać, ale musimy mieć mentalność +killerów+".

W zupełnie innych nastrojach, co zrozumiałe, byli goście.

Jestem bardzo szczęśliwy, bo to był trudny mecz, skomplikowany. Zwłaszcza na początku, gdy mieliśmy problemy z wyprowadzeniem piłki. Osiągnęliśmy bardzo dobry wynik, a to nie jest łatwe na tym stadionie. Po doświadczeniach z ćwierćfinałowej rywalizacji z Juventusem Turyn, wiemy, że będziemy musieli podejść do rewanżowego w inny sposób

- przyznał trener Realu Zinedine Zidane.

Jego podopieczni pokonali w ćwierćfinale Juventus na wyjeździe 3:0, ale u siebie przegrali 1:3, strzelając gola z rzutu karnego w doliczonym czasie gry.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl