Przypomnijmy, że niedawno - jak ujawniła "Gazeta Polska Codziennie" - patriotyczne kazanie wygłoszone przez wikarego kościoła w Sadownem stało się powodem interwencji policji. Funkcjonariusze nie zawahali się nawet odwiedzić proboszcza parafii, który w tym czasie leżał w szpitalu.
Na antenie radia TOK FM Boni zapewniał, że rząd nie wprowadza cenzury, choć w dalszej części swojej wypowiedzi tłumaczył, że wprowadzenie swoistej „tamy przeciwko obojętności na mowę nienawiści” jest konieczne.
Za cel swojej działalności Michał Boni obrał głównie internet oraz... kościoły, zwłaszcza te, w których księża w czasie homilii ośmielają się mówić krytycznie o władzy.
- Nie będzie żadnej cenzury. Nikt tu niczego nie będzie blokował. Chodzi o to, żeby po prostu troszkę inną normę wprowadzić w tym, co się dzieje na forach internetowych, ale też w kościołach w czasie niedzielnych kazań. Padają tam słowa poza normą deprecjonujące polski rząd – mówił Boni w TOK FM.
Zapanowanie nad krnąbrnymi kapłanami będzie niewątpliwie wymagało zaangażowania całej masy szpicli i donosicieli, ale na to minister Boni znajdzie zapewne jakieś rozwiązanie.

