Określenia „sieć” i „układ” nie bez powodu zostały użyte przeciwko PiS i jego prezesowi akurat w momencie, gdy na jaw wychodzą kulisy megaprzekrętu z Amber Gold, m.in. prania ogromnych kwot brudnych pieniędzy, i gdy poznajemy prawdziwą sieć mafijno-biznesowych powiązań w Trójmieście, która nie istniałaby bez parasola ochronnego ze strony układu platformerskiej władzy, służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości.
Obrońcy tego układu za wszelką cenę musieli odciągnąć uwagę opinii publicznej od Amber Gold, premiera i jego syna. Rozwodnić odpowiedzialność, zatrzeć ślady. Tomasz Lis, dawniej dziennikarz, dziś brukowy propagandysta, świetnie się do tego nadał.
