Protest Solidarności był wydarzeniem publicznym, a członkowie parlamentu osobami publicznymi. Dlatego na mocy dokumentów międzynarodowych podpisanych przez Polskę, takich jak Konwencja o Ochronie Praw Człowieka, społeczeństwo miało prawo do informacji dotyczącej tej akcji. Chociaż parlamentarzysta zawsze ma prawo odmówić komentarza, jednak w tym wypadku pan Niesiołowski zachował się agresywnie, co jest czynem niedozwolonym. Podobne zachowanie wobec dziennikarzy jest dosyć częste np. na Ukrainie i w innych krajach byłego Związku Sowieckiego. Ale takie porównanie i obniżanie standardów dialogu społecznego jest złym znakiem dla kraju Unii Europejskiej, jakim jest Polska.
Autor jest członkiem międzynarodowej organizacji monitorującej prawo do wolności prasy na świecie „Reporterzy bez Granic”.