Gdy „wychodziliśmy z PRL-u”, narzucono na Polskę kłamstwo ochraniające oligarchię komunistyczną i mające nie dopuścić do zbytniej demokratyzacji. Zamiar się nie powiódł. Zdobyliśmy znaczą- co większą demokrację, niż chcieli tego Urban z Michnikiem. Jednak kłamstwo zasiane wtedy w duszach, kłamstwo o tym, że domaganie się prawdy jest szaleństwem, a wskazanie zła agresją, trawi nas nadal. W wypadku Smoleńska dzieje się to samo. Choć fałszerstwa Platformy są już nie do obrony, to zasiana podczas żałoby i pod krzyżem nienawiść będzie trwała.
To zbrukanie duszy obywatela jest niewybaczalną winą PO. Ten rząd może upaść i trafić przed Trybunał Stanu. Ale podeptane dusze pozostaną.
