Tymczasem podczas wspólnej wizyty obu premierów w Katyniu Władimir Putin powiedział, że „polscy oficerowie zostali rozstrzelani na tajny rozkaz”.
W tłumaczeniu tego przemówienia opublikowanym na stronie KPRM znajduje się jednak następujący fragment mówiący o „polskich obywatelach, żołnierzach, którzy zostali zabici na rozkaz Stalina”. Z filmów i stenogramów wynika, że nic takiego Putin nie powiedział.
Jedyną wzmianką o Józefie Stalinie z tego dnia jest wypowiedź ze wspólnej konferencji prasowej obu premierów, której stenogram znajduje się na oficjalnej stronie rosyjskiego premiera www.premier.gov.ru.
Wieczorem 7 kwietnia dziennikarze pytali Władimira Putina, dlaczego mówiąc o przestępstwach reżimu stalinowskiego, nie wspomina wprost o winie Józefa Stalina. Putin odpowiedział, że poszukiwaniem winnych powinna się zająć prokuratura. Wskazał przy tym na odpowiedzialność NKWD i Ławrietija Berii. – Konkretni wykonawcy? Myśli pan, że znam wszystkie nazwiska na pamięć? – powiedział do dziennikarza. Na stwierdzenie Donalda Tuska o „potrzebie przyznania się do błędów”, lakonicznie wspomniał o „zemście” Stalina za rok 1920. Nie wiadomo więc, skąd w polskim tłumaczeniu przemówienia z katyńskiego cmentarza wziął się fragment o „rozkazie” wydanym przez komunistycznego dyktatora.
Słowa rzekomo przypisywane Putinowi były tuż po wizycie traktowane przez komentatorów jako zwiastun ocieplenia stosunków polsko-rosyjskich. Na łamach „Gazety Wyborczej” Waldemar Kuczyński rozpływał się, pisząc o „Putinie odnowicielu”, który „wyraźnie powiedział o zamordowanych na rozkaz Stalina”.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Polska Agencja Prasowa już tego samego dnia cytowała wypowiedź eksperta do spraw Europy Wschodniej prof. Jerzego Pomianowskiego, który zwracał uwagę, że w przemówieniu Putina „zabrakło nazwiska Józefa Stalina, najważniejszego sprawcy mordów NKWD na Polakach i Rosjanach”.
„Putin ani razu nie wymienił nazwiska Józefa Stalina, głównego sprawcy nieszczęścia, które zdarzyło się nie tylko polskim oficerom, ale także słusznie przez Putina wspomnianym, milionom Rosjan” – powiedział Pomianowski, który działał wówczas w Polsko-Rosyjskiej Grupie ds. Trudnych. Przekłamanie w tłumaczeniu zostało zauważone już tego samego dnia i wstrząsnęło internautami, którzy prędko zorientowali się w fałszywej transkrypcji. Fakt, że w dalszym ciągu jest ona rozpowszechniana na internetowej stronie rządu, dziś też oburza polityków opozycji. – Stosunek do Rosji, do katastrofy smoleńskiej, ale również działania i zaniechania tego rządu to jedno wielkie pasmo narodowej hańby – mówi "Gazecie Polskiej Codziennie” poseł PiS Stanisław Pięta.
Do chwili oddania numeru do druku nie uzyskaliśmy komentarza Kancelarii Premiera.
