Do niedawna na książki obowiązywała 0-proc. stawka VAT, ale po podniesieniu jej w 2011 r. do 5 proc., ceny w księgarniach znacznie wzrosły. Według Głównego Urzędu Statystycznego w ubiegłym roku książki podrożały o 12 proc. Cena tych najdroższych wzrosła nawet o ponad 30 zł.
5-procentowy VAT na książki wprowadzono na wniosek Ministerstwa Finansów, które w każdy możliwy sposób szuka pieniędzy na zmniejszenie deficytu budżetowego. Szef resortu Jacek Rostowski nie czuje się jednak odpowiedzialny za spadek sprzedaży książek w Polsce.
Na interpelację poselską w tej sprawie odpowiedział: „Wzrost stawki VAT nie musi automatycznie oznaczać obniżenia sprzedaży książek i spadku czytelnictwa. Przykładowo w Danii, gdzie VAT na książki wynosi 25 proc., książki czyta proporcjonalnie dwa razy więcej osób niż w Polsce”.
Niestety minister Rostowski nie wyjaśnił, dlaczego Duńczycy mimo wyższego VAT na książki kupują i czytają ich więcej niż Polacy. Otóż w Danii średnia stawka za godzinę pracy w przeliczeniu na wspólną walutę wynosi 36 euro, a w III RP niespełna 7 euro, a więc pięć razy mniej. Przy tak kolosalnej różnicy w zarobkach 5-procentowy VAT i kilkunastoprocentowy wzrost cen książek sprawiają, że ich sprzedaż w Polsce spada. Po prostu ceny książek, paliw, żywności i wielu innych towarów mamy w Polsce europejskie, za to zarobki kilka razy mniejsze.
