Nihilizm III RP

„Zdrada” jest jednym z tych poważnych słów, które rugowane są ze współczesnego słownika. Ma się nam przecież żyć lekko, łatwo i przyjemnie. A słowo „zdrada” jest nie tylko nieprzyjemne, ale i obciążone niesłychanie poważnymi konsekwencjami. Przecież nazwanie kogoś zdrajcą dyskredytuje, a określenie „zdrada” musi pociągać potępienie tego, kto się jej dopuścił.

Jeśli jednak usuniemy z języka pojęcie „zdrady” i jego pochodne, w konsekwencji będziemy musieli uznać, że człowieka nie wiążą żadne istotne zobowiązania. Zdrada to ich złamanie – jeśli nie traktujemy jej z należytą powagą, to i zobowiązania przestają mieć znaczenie.

Na pozór wydaje się to niezwykle atrakcyjne. W każdej chwili możemy wszystko zaczynać od początku, nie ogranicza nas poczucie odpowiedzialności, a świat jawi się jako jedna wielka witryna z nieograniczonymi ofertami. Wystarczy jednak zastanowić się, aby zrozumieć koszmar rzeczywistości, w której na nic nie możemy liczyć i nikomu zaufać. To świat „nieznośnie lekki”, pozbawiony ładu moralnego i głębszych satysfakcji.

W naszym zakłamanym języku twierdzi się, że odpowiedzialność wobec innych zastąpiona została odpowiedzialnością wobec siebie. Cóż znaczyć ma taka odpowiedzialność przeciwstawiona odpowiedzialności wobec innych? Czy nie jest to wyłącznie zachęta do samousprawiedliwienia?

Rozbite normy

Słyszymy, że kategoria zdrady jest prostacka i wywodzi się z „manichejskiego”, czarno-białego obrazu świata. Jednakowoż nieprawdopodobna złożoność rzeczywistości rozgrywa się zawsze między dwoma biegunami, w których musimy ją ujmować. Odnosimy się do nich, stopniując dobro i zło. Aby zrozumieć i wartościować, musimy odwoływać się do pojęć granicznych, takich np. jak „zdrada”.

Dominujące dziś w Europie trendy kulturowe spotkały się w Polsce z interesami wpływowych środowisk, wynoszących z czasu komunizmu bagaż win, które chciałyby unieważnić.

W naszym kraju prawie nikt nie broni totalitarnego systemu, czyli komunizmu. Przy współczesnym – w każdym razie werbalnym – kulcie wolności i demokracji trudno usprawiedliwiać ustrój, który był ich zaprzeczeniem. Co więcej, komunizm był Polsce narzucony z zewnątrz jako narzędzie uzależnienia jej od obcego imperium i realizacja jego interesów.

Oficjalnie więc w III RP nie broni się komunizmu, za to relatywizowane jest zło jego konkretnego wcielenia, czyli PRL-u, i usprawiedliwiani są ci, którzy z obcego nadania budowali go i bronili. W ten sposób rozgrzesza się różne formy zdrady.

Weźmy przykład, który budzi tak wiele kontrowersji, czyli sprawę agentów. Trudno się dziwić, gdyż sprawa dotyczy ok. 100 tys. osób, wielu niezwykle wpływowych i na ważnych stanowiskach już w III RP. Zresztą także ich mocodawcy tworzą elity nowego, obecnego państwa.

Agent donosił na ludzi, którzy mieli do niego zaufanie. Przekazywał sekretne informacje, które miały być wykorzystane przeciw nim przez ich wrogów. Czy można wyobrazić sobie bardziej klarowną formę zdrady?

Słyszymy, że agenci byli zmuszani do współpracy. Jedni byli, inni nie. Te sprawy należy wyjaśnić i zważyć, tak jak i wymiar zdrady, której dopuszczali się konkretni agenci, gdyż w pewnych sytuacjach zdradę możemy wybaczyć. Człowieka, który czyni zło, w zależności od warunków, można mniej lub bardziej usprawiedliwić. Natomiast nie można zmienić kwalifikacji jego czynu i nazywać go w inny sposób, ponieważ wówczas podważamy porządek moralny.

Modelowy zdrajca

Najbardziej poglądowym przykładem pomieszania pojęć i wartości w III RP jest sprawa Wojciecha Jaruzelskiego. To typowy najemnik na żołdzie obcego państwa, działający przeciw swojemu narodowi. Cała jego kariera jest modelowym przykładem takiej postawy. To osobnik wspólnie z sowieckimi mocodawcami walczący przeciw polskiemu patriotycznemu podziemiu, donoszący na kolegów agent złowrogiej bezpieki wojskowej. Dowódca polskiego wojska, który w interesie wrogiego nam mocarstwa organizuje w 1968 r. najazd na próbującą zliberalizować komunistyczny system Czechosłowację. Występując w tej samej roli, pacyfikuje własny naród w 1970 r.

Przygotowywał Polskę do wojny światowej, która miałaby się odbyć w dużej mierze na naszym terytorium i przyniosłaby nam całkowitą zagładę atomową. Wreszcie jest to twórca stanu wojennego.

Próba usprawiedliwiania go jako tego, który ochronił nas przed większym złem, jest skandalem intelektualnym i moralnym. Kiedyś Leszek Kołakowski wyśmiewał taką próbę w tekście dotyczącym stanu wojennego właśnie, a zatytułowanym „Będę łagodniejszym katem”. Zawsze można stwierdzić, że zło, które się wyrządza, jest ochroną przed złem jeszcze większym. Każdy kat może powiedzieć, że jego tortury to nic w porównaniu do tortur, które zadałby ktoś, kto by go zastąpił, gdyby on zrezygnował ze swoich praktyk.

Nie ma żadnych dowodów, że gdyby nie został wprowadzony stan wojenny, nastąpiłaby interwencja sowiecka. Wszystkie dane świadczą o czymś wręcz przeciwnym, natomiast wiemy, że o interwencję prosił Sowietów sam Jaruzelski, obawiając się, że jego przedsięwzięcie może się nie udać.

Jaruzelski uderzył we wspaniały ruch polskiego odrodzenia, który prowadził do odbudowy naszego kraju. Zrobił to na rzecz ościennego państwa, które dawało jemu i jego ekipie namiestnictwo nad Polską. Czy można znaleźć bardziej dobitny przykład narodowej zdrady?

Oczywiste odpowiedzi

Obrona Jaruzelskiego odsłania całe zakłamanie III RP i jej twórców. Obronie Towarzysza Generała towarzyszyła sprawa płk. Ryszarda Kuklińskiego, który orientując się, czym byłaby dla Polski przygotowywana przez Układ Warszawski wojna, związał się z Amerykanami i stał się agentem ich wywiadu, by powstrzymać atomowe szaleństwo. Oskarżany był przez swoich przeciwników o zdradę. Rzeczywiście, wykorzystując swoją pozycję, przekazywał tajne informacje sztabowe Waszyngtonowi. Co jest jednak ważniejsze: lojalność wobec narodu czy przestępczej grupy, w której się funkcjonuje? Odpowiedź jest jasna.

Jeden ze sztabowców, oburzając się na rehabilitację Kuklińskiego, który zapłacił największą cenę za swój wybór (zamordowano mu dwóch synów), zapytał retorycznie: „Jeśli on nie jest zdrajcą, to kim my jesteśmy?”.

Pytanie dobrze postawione, a odpowiedź oczywista. Kuliński jest bohaterem – panowie zaś jesteście zdrajcami.



Czym jest zdrada? Dlaczego we współczesnym świecie używanie tego słowa jest coraz częściej piętnowane?

"Gazeta Polska Codziennie" rozpoczęła debatę o zdradzie. Głos w dyskusji zabrali i zabierać będą uczeni, politycy i publicyści. Poniżej znajdą Państwo wszystkie teksty opublikowane dotąd w ramach debaty.


- Ryszard Czarnecki "Odwieczna historia zaprzaństwa"
- Barbara Fedyszak-Radziejowska "Zdrada? A cóż to takiego?"
- Zdzisław Krasnodębski "Wielkie słowo"
- Ryszard Legutko "Zdrada unieważniona"
- Tomasz Sakiewicz "Kosmopolityczne przebranka"
- Andrzej Waśko "Pocałunek Judasza"
- Andrzej Zybertowicz "Czy zdrada jest słowem tabu"


Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Polacy nie ufają bankowości elektronicznej. 3 na 4 uważa, że to... niebezpieczne

/ geralt; pixabay.com / Creative Commons CC0

74 proc. Polaków uważa, że bezpieczeństwo bankowych systemów uwierzytelniania wymaga poprawy, natomiast ok. 80 proc. przyznaje, że obawia się, że ich dane wpadną w niepowołane ręce. Aż 2 na 3 badanych stwierdziło, że posiada niewystarczającą wiedzę na temat wykorzystywania wrażliwych danych, udostępnianych różnym instytucjom. Najnowsze dane Opinium Research.Jednak nie napawają optymizmem.

Według Edelman Trust Barometer, blisko połowa Polaków nie ma zaufania do instytucji bankowych. Nieco lepsze wyniki przyniosło najnowsze badanie Związku Banków Polskich – 50 proc. respondentów  posiada dobrą opinię o bankach. Z kolei z badania Maison & Partners wynika, że tylko 44 proc. Polaków uważa, że banki dbają o swoich klientów. Ważnym elementem budującym zaufanie do instytucji finansowych jest oczywiście jakość obsługi i przejrzystość oferty, jednak obecnie na czele listy wyzwań wymienianych przez ten sektor znajdują się właśnie zagrożenia związane z cyberbezpieczeństwem.

Zgodnie z badaniami, informacje o wycieku danych nie pozostają bez wpływu na użytkowników. Według ankiety przeprowadzonej przez BIK, u 50 proc. Polaków, którzy zetknęli się z informacją o ostatnich wyciekach z bazy PESEL, doniesienia te wywołały obawy o bezpieczeństwo ich danych.  Co czwarty pytany przyznał, że wpłynęło to na jego zachowania związane z ochroną wrażliwych informacji.

- Wejście w życie regulacji RODO ma zapewnić konsumentom dużo większą kontrolę nad tym, jak wykorzystywane są ich dane. Przede wszystkim, banki, ubezpieczyciele i inne instytucje będą miały 72 godziny od odkrycia ataku na poinformowanie swoich klientów o zajściu. To nie wszystko, klienci banków, będą mieli też możliwość zweryfikowania, w jaki sposób zostały pozyskane ich dane, a także, kiedy, i w jaki sposób zostały wykorzystane. Bank czy inny podmiot będzie miał obowiązek udzielenia takiej informacji. Na ten moment nie znamy jeszcze finalnego kształtu, w jakim unijne przepisy zostaną wprowadzone w Polsce, jednak już teraz wiadomo, że zmienią one istotnie pozycję klienta względem instytucji finansowych - wyjaśnia Tomasz Dziedzic, ekspert Linux Polska.

Ważne jest także, że nowe przepisy nakładają obowiązek minimalizowania zakresu wykorzystania danych – bank nie będzie miał też możliwości np. użycia danych pobranych do zweryfikowania zdolności kredytowej do innego celu. Zapewnienie odpowiedniego poziomu ochrony danych i zbudowanie zaufania klientów już teraz jest dla instytucji finansowych kluczową kwestią, a stanie się jeszcze większym priorytetem po wejściu w życie regulacji nakładającej na nie dodatkowe obowiązki.

Tym bardziej, że według badań, Polacy uważają, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo ich danych w Internecie spoczywa na podmiotach trzecich. Przykładowo, tylko 21 proc. osób w naszym kraju, twierdzi, że sama odpowiada za swoje bezpieczeństwo w sieci. Pozostali są zdania, że odpowiedzialność spoczywa na innych instytucjach, w tym finansowych. Z kolei, według badania przeprowadzonego przez Future od Apps, 4 na 5 konsumentów nie tylko chciałaby mieć większą kontrolę nad danymi, które udostępnia, ale też chce być świadoma, w jaki sposób wrażliwe dane zostaną zabezpieczone w przyszłości, by nie stały się celem ataków hakerów.

Źródło: niezalezna.pl, newsrm.tv

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl