Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Koniec Rady Dialogu Społecznego. Szef Solidarności: "Nie pojawił się nikt z rządu, nie dziwi"

- We wszystkich sprawach nie musimy się zgadzać, ale dialogu społecznego nie ma. Mówimy o tym od wielu lat, bo dialog społeczny kuleje, a jest opisany w art. 20 konstytucji - mówił dzisiaj podczas otwarcia spotkania "Razem dla Polski i Polaków" Piotr Duda, szef Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".

Dzisiaj w sali BHP Stoczni Gdańskiej odbywa się organizowane przez NSZZ "Solidarność" spotkanie "Razem dla Polski i Polaków", które - jak wskazują organizatorzy - dotyczyć będzie obecnej sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej w Polsce.

Na miejscu są przedstawiciele różnych organizacji społecznych, związkowych oraz stowarzyszeń. Liczna jest delegacja Klubów "Gazety Polskiej". Obecni są także byli opozycjoniści - małżeństwo Gwiazdów, Adam Borowski czy Andrzej Kołodziej.

Dialogu społecznego nie ma

W słowie wstępu do konferencji, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", Piotr Duda, powiedział wprost, że jest "oburzony tym, co dzieje się z dialogiem społecznym w kraju".

- We wszystkich sprawach nie musimy się zgadzać, ale dialogu społecznego nie ma. Mówimy o tym od wielu lat, bo dialog społeczny kuleje, a jest opisany w art. 20 konstytucji. Dziś mówię, że tego dialogu kompletnie nie ma - jak był za poprzednich rządów, był jaki był, kulał, ale był, tak teraz go nie ma

- ocenił Duda.

Koniec Rady Dialogu Społecznego?

Wskazał, że obecny rok może być "ostatnim rokiem funkcjonowania Rady Dialogu Społecznego" działającej od 10 lat. Wskazał, że na posiedzeniu RDS 23 lutego "nie był obecny żaden minister konstytucyjny, choć 13 ministrów wchodzi w jej skład". 

- Było pusto, a temat był ważny, bo mówiliśmy o przyszłości przemysłu energochłonnego, w szczególności hutnictwa, które stoi na krawędzi - mówił Piotr Duda.

Dodał, że "nie jest tym zdziwiony, widząc ignorancję, chamstwo i butę ze strony rządu".

- Traktują nas jak powietrze, dialog nie jest im potrzebny, ale najlepszym dowodem jest nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która miała być prowadzona w duchu dialogu. Niestety, rząd, wiedząc o tym, że ponad pół roku prowadziliśmy konsultacje społeczne, nie uwzględnił naszych poprawek, a potem nie spodobało się to panu Tuskowi, który jednym ruchem wyrzucił projekt do kosza i kazał przyjąć bardziej liberalne regulacje, które nie były w ogóle konsultowane

- mówił Duda.

Podał też przykład z protestu w kopalni Silesia.

- Dla mnie było hańbiące, że minister energii nie przyjechał na kopalnię Silesia w tak trudnym momencie, jakim był strajk pod ziemią, strajk ludzi, którzy nie żądali podwyżek, ale którzy bronili miejsc pracy. Nie przyjechał wojewoda, nie było marszałka województwa, zostali sami związkowcy - wskazywał.


 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane