Wystarczy jedynie „najwyższe zaniepokojenie”? Tylko kilka państw Europy chce zwiększyć sankcje na Rosję

flagi Rosji i UE / Fot. Aleksiej Witwicki

  

Po rosyjskiej agresji w Cieśninie Kerczeńskiej ważą się losy zaostrzenia przez Unię Europejską, sankcji wobec Kremla. Do zdecydowanej reakcji na rosyjski atak wzywa m.in. Polska oraz kraje bałtyckie. Okazuje się jednak, że na tydzień przed grudniowym szczytem wspólnoty tylko kilka państw członkowskich popiera poszerzenie sankcji wobec Rosji. Do tej pory państwa UE wyraziły jedynie "najwyższe zaniepokojenie" wzrostem napięcia na Morzu Azowskim i w Cieśninie Kerczeńskiej.

Zdecydowane stanowisko UE w sprawie incydentu na Morzu Azowskim, w tym rozszerzenie unijnych sankcji wobec Rosji, popiera dziś tylko kilka państw UE. Jeden z wysokich rangą przedstawicieli polskiej dyplomacji powiedział, że zdziwiłby się, gdyby liczba państw opowiadających się za jakąkolwiek formą dodatkowych sankcji, "wyszła poza liczbę palców jednej ręki".

Jednym z sondowanych przez Polskę wariantów odpowiedzi UE na rosyjską agresję miała być m.in. propozycja przedłużenia - z 6 do 12 miesięcy - czasu obowiązywania dotychczasowych sankcji, po którym konieczne jest podjęcie decyzji o ich przedłużeniu. "To też się nie spotkało z poparciem" - twierdzi anonimowe źródło w Brukseli.

W jego ocenie za sceptycznym stanowiskiem krajów UE wobec nowych sankcji może stać m.in. brak zaufania do prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, któremu "w wielu stolicach nie ufa się, że nie był zainteresowany sprowokowaniem incydentu", a także "polityczna kombinacja ze strony Francji i Niemiec w stosunku do Stanów Zjednoczonych".

"Bardzo nerwowo" na pomysły dotyczące zaostrzania sankcji podchodzą też - według źródłą - Włochy. Więcej szans niż na "ukaranie" Rosji jest dziś - w jego ocenie - na wyrażenie przez Unię poparcia dla Ukrainy.

Inne źródło z kręgów dyplomatycznych wskazało, że Polska ma "swoją analizę" sytuacji na Morzu Azowskim, ale priorytetem jest dla niej utrzymanie jedności UE w sprawie Rosji.

"Wspólny mianownik niemal zawsze jest niższy"

- dodał.

Urzędnik ten zwrócił jednocześnie uwagę, że różnice zdań w UE w sprawie sankcji wobec Moskwy "są znane od lat", a mimo to są one "z sukcesem utrzymywane".

Wysoki rangą polski dyplomata w Brukseli przekonuje jednak, że z faktu, iż obecnie tylko kilka krajów zdecydowanie popiera wprowadzenie sankcji, nie należy wyciągać wniosków, że w ciągu kilku dni ta sytuacja się nie zmieni i większość nie poprze dodatkowych sankcji.

"W Brukseli trwają intensywne rozmowy na ten temat. To nie jest tak, że w tego typu sytuacjach poparcie państw jest natychmiastowe"

- powiedział.

Jak podkreślił dyplomata, "nie raz było tak, że w punkcie wyjścia mieliśmy poparcie kilku państw, a ostatecznie udało się uzyskać większość".

"Ono jest wynikiem budowania pewnego kompromisu"

- zastrzegł.

Kwestia sankcji nie była omawiana na środowym spotkaniu ambasadorów państw UE w Brukseli. Kryzys na Morzu Azowskim ma być jednym z tematów przyszłotygodniowego szczytu Rady Europejskiej z udziałem szefów państw i rządów UE. Kwestia ta może się też znaleźć w formalnych konkluzjach szczytu. Wcześniej sytuacja na Morzu Azowskim będzie też omawiana przez unijnych szefów dyplomacji na Radzie ds. Zagranicznych.

Do tej pory państwa UE wyraziły jedynie "najwyższe zaniepokojenie" wzrostem napięcia na Morzu Azowskim i w Cieśninie Kerczeńskiej.

We wtorek Departament Stanu USA poinformował, że Stany Zjednoczone chciałyby, aby kraje europejskie udzieliły większej pomocy Ukrainie w jej sporze z Rosją, zaostrzyły sankcje wobec Moskwy oraz ponownie zastanowiły się nad swoim poparciem dla projektu gazociągu Nord Stream 2.

Nowych sankcji wobec Rosji na forum UE domagają się państwa bałtyckie i Polska. Ostrzejszego języka w oświadczeniu - jak donosił Reuters - chciała też Wielka Brytania.

W niedzielę Rosjanie ostrzelali trzy małe okręty marynarki wojennej Ukrainy w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej, która łączy Morze Czarne z Azowskim i zatrzymali 24 ukraińskich marynarzy z tych jednostek. Ukraińskie okręty zostały przejęte, a marynarze decyzją sądu umieszczeni w areszcie.

Rosja twierdzi, że ukraińskie okręty wpłynęły na jej wody terytorialne, czyli 12-milowy pas wód przybrzeżnych. Ukraińska marynarka wojenna ocenia z kolei, że jednostki dokonały tzw. nieszkodliwego przepływu, czyli dozwolonej przez prawo szybkiej i nieprzerwanej żeglugi przez morze terytorialne.

Zgodnie z obowiązującymi obecnie wobec Rosji sankcjami UE objętych jest 180 osób oraz 50 firm, instytucji i organizacji; na liście sankcji USA są 142 osoby oraz 73 firmy, instytucje i organizacje. Po ostatnich przedłużeniach amerykańskie sankcje obowiązują do 2 marca 2019 r., podczas gdy unijne sankcje gospodarcze do 31 stycznia 2019 r., sankcje wobec osób fizycznych i firm do 15 marca 2019 r., zaś sankcje w stosunku do Krymu do 23 czerwca 2019 r.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Z cofniętymi uprawnieniami i dwoma zakazami jechał tirem

Policja / malopolska.policja.gov.pl

  

Oświęcimscy policjanci zatrzymali kierowcę tira, który prowadził go bez uprawnień do kierowania ciężarówkami. Okazało się, że w ogóle nie miał prawa jazdy. Stracił je za wykroczenia drogowe popełnione w rok od zdania egzaminu – podała dziś policja.

22-letni mężczyzna z Kęt koło Bielska-Białej prowadził ciężarówkę Iveco. We wtorek późnym popołudniem w Grojcu nieopodal Oświęcimia policjanci zatrzymali go do kontroli.

"Okazało się, że nie ma uprawnień do kierowania samochodami ciężarowymi. Zostały mu też cofnięte uprawnienia kategorii B, a sądy orzekły wobec niego dwa zakazy kierowania pojazdami"

– poinformował rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

Policjant powiedział, że 22-latek zdał egzamin na prawo jazdy kat. B w 2014 r. Nie minął jednak rok, a je stracił za wykroczenia drogowe. Na koncie miał m.in. kolizję i przekroczenia prędkości.

Mimo tego chętnie zasiadał za kierownicą, na czym został przyłapany przez policję. Sądy w Suchej Beskidzkiej i Oświęcimiu w połowie br. orzekły zakazy prowadzenia przez niego pojazdów.

Sebastian Gleń poinformował, że za kierowanie pojazdem mimo sądownie orzeczonego zakazu kierowania grozi do 5 lat więzienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl