To już przesada! Gersdorf w stanie spoczynku zarabia krocie - ta kwota robi wrażenie...

Małgorzata Gersdorf / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Niebywałe! Choć Małgorzata Gersdorf jest już sędzią w stanie spoczynku, to wciąż pobiera wynagrodzenie, jakie należy się pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego. To blisko 30 tysięcy złotych brutto miesięcznie! Teraz już wiemy, dlaczego Gersdorf nie zamierza odpuszczać i chce przychodzić "do pracy" aż do 2020 roku.

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia b.r., w dniu następującym po upływie trzech miesięcy od tego terminu w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. W związku z tym od 4 lipca przestali - według ustawy - pełnić swoje funkcje. Mogli dalej orzekać, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyraził zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN.

Małgorzata Gersdorf, która ukończyła 65. rok życia, nie złożyła takiego oświadczenia, ale - jak informował zespół prasowy SN - była I prezes nadal zamierza przychodzić do pracy.

Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego podał, że wynagrodzenie Małgorzaty Gesrdorf po 4 lipca nie uległo zmianie i otrzymuje je w takiej wysokości, jaka należy się pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego.

"Nie ma również dyspozycji, aby w najbliższej przyszłości sytuacja ta uległa zmianie" - dodał.

Z informacji przekazanych przez zespół prasowy Sądu Najwyższego wynika, że miesięczne wynagrodzenie, które otrzymuje obecnie Gersdorf wynosi 29 tys. 120 zł brutto.

Michałowski wskazał też, że "prezesi SN, zastępujący pierwszego prezesa SN podczas jego nieobecności, nie otrzymują z tego tytułu żadnych dodatków i otrzymują wynagrodzenie przewidziane dla prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracami izby".

Teraz już wiadomo, dlaczego Małgorzata Gersdorf nie chce przyjąć do wiadomości swojego odejścia w stan spoczynku. W wypowiedziach medialnych wielokrotnie podkreślała, że jest dalej pierwszym prezesem Sądu Najwyższego i będzie tak do 2020 roku. Mówiła nawet, że z tej funkcji zwolnić ją może tylko... śmierć.

CZYTAJ WIĘCEJ: Małgorzata Gersdorf upiera się i nie chce odejść! "Chyba że bym umarła"

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

A ci dalej... jak nie ulica, to zagranica. Schetyna pojechał do Merkel. Po co? Wersji jest wiele

/ twitter.com/SchetynadlaPO

  

Szef Platformy Obywatelskiej udał się z wizytą do Berlina, gdzie spotkał się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Spotkanie wywołało ogromne kontrowersje w Polsce, biorąc pod uwagę fakt, iż rozmowy miały oscylować wokół tematów, o których na szczeblu bilateralnym powinien dyskutować rząd i jego przedstawiciele, a nie "totalna opozycja". W sieci zawrzało.

Grzegorz Schetyna pojechał dziś do Niemiec, by spotkać się z kanclerz Angelą Merkel. Na Twitterze zamieścił informację, że rozmowy dotyczyły m.in. środków europejskich dla samorządów, Nord Stream 2 czy polityce Unii Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Tematy wydają się bardziej poważne. Sęk jednak w tym, że Schetyna... niewiele znaczy w polskiej polityce, jego partia nie jest bowiem przy władzy. Jest za to jednym z liderów "totalnej opozycji", która nie raz ruszała ze skargami na własny kraj do Europy.

Internauci nie pozostawili na Schetynie suchej nitki, zastanawiając się, jakim cudem polityk Platformy Obywatelskiej prowadzi rozmowy na tak wysokim szczeblu i w czyim imieniu tam występuje.

Do sprawy spotkania Schetyny z Merkel odniósł się też dziś marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

 - Ciekaw jestem, bo pytali mnie właśnie przedstawiciele Konsultacyjnej Rady Polonijnej, czy będzie Grzegorz Schetyna rozmawiał o nauczaniu języka polskiego w Niemczech, czy będzie rozmawiał o mniejszości polskiej w Niemczech, czy będzie rozmawiał o naszych interesach, czy będzie rozmawiał o interesach PO?" - pytał marszałek Senatu. - Wolałbym i chciałbym, aby zawsze każdy polityk miał i z tyłu i z przodu głowy interes Polski - interes nas Polaków i Polek - dodał.

W swoim stylu spotkanie w Berlinie skomentował też poseł WiS Adam Andruszkiewicz. On nie ma wątpliwości co do tego, jaki był prawdziwy cel wizyty Schetyny w Berlinie.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl