Życie dla niepodległości. Dziś 70 urodziny obchodzi Antoni Macierewicz

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Kampania kłamstw na temat Antoniego Macierewicza trwa w mediach nieustannie, a jego zasługi w sprawie rozmieszczenia w Polsce sił sojuszniczych NATO i współpracy polsko-amerykańskiej przyczyniły się do jej nasilenia, co pokazuje siłę rosyjskiej agentury wpływu w Polsce. Siedemdziesiąta rocznica urodzin Antoniego Macierewicza to dobra okazja do przypomnienia najważniejszych faktów z jego życia.

Urodził się 3 sierpnia 1948 r. w Warszawie, w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Prapradziadek walczył jako oficer na wojnie z Rosją w 1792 r., dziadek współpracował z Romanem Dmowskim, współtwórcą Ligi Narodowej. Ojciec Zdzisław – chemik, adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim – należał do Stronnictwa Narodowego. Podczas okupacji był związany z konspiracją, nauczał studentów na tajnych zajęciach. Później wrócił na UW oraz objął funkcję kierownika pracowni w Państwowym Zakładzie Higieny. Angażował się w działalność podziemnego Stronnictwa Pracy. 11 listopada 1949 r. został znaleziony martwy w swoim laboratorium. Wiadomo, że wcześniej przyszła doń „bezpieka”. Okoliczności śmierci są nieznane, najpewniej jednak doszło do zabójstwa. Niespełna 40-letnia wdowa musiała z trójką dzieci opuścić służbowe mieszkanie. Wykonywała zawód mikrobiologa, zdobyła tytuł doktora biologii. Zatrudniała się także na innych dodatkowych etatach, aby utrzymać rodzinę.

Pierwsze doświadczenia „polityczne”
W wieku 11 i 12 lat Antoni uczył się w szkole z internatem o.o. Salezjanów w Rumii pod Gdynią. Trafił tam, ponieważ mama nie dawała sobie rady z poskromieniem dwójki dorastających synów. Ostatecznie ukończył podstawówkę na stołecznej Woli i trafił do XVII Liceum Ogólnokształcącego im. A.F. Modrzewskiego. „Wyleciał” stamtąd w 1966 r. za odmowę potępienia „Orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich”. Maturę zdał w XLII LO im. M. Konopnickiej. Kolejnym doświadczeniem na poły politycznym okazała się dla niego konfrontacja z milicją, brutalnie atakującą tłum wiernych na obchodach Milenium Chrztu Polski w Warszawie.
Fascynację harcerstwem zaszczepiła w Antonim starsza siostra Barbara, współtwórczyni po Październiku ’56 kręgu starszoharcerskiego przy Politechnice. Harcerzem został jeszcze u Salezjanów. Z „Czarną Jedynką”, czyli istniejącą przy VI LO im. T. Reytana 1 Warszawską Drużyną Harcerzy im. R. Traugutta, związał się w okresie studiów, dzięki Januszowi Kijowskiemu i Wojciechowi Onyszkiewiczowi, kolegom z jednego roku historii na UW. Został instruktorem, a na zimowisku w 1968 r. – drużynowym w czarno-jedynkowym szczepie. Dołączył do kręgu programującego działalność 1 WDH.
W trakcie wydarzeń marcowych był członkiem komitetu studenckiego na wydziale. Uczestniczył w wiecach, wytwarzał i kolportował ulotki, formował grupy przepisujące teksty pod dyktando jednej osoby. Kierował liczącą kilkadziesiąt osób strażą porządkową. Zatrzymany 28 marca, został tymczasowo aresztowany. W więzieniu spędził ponad cztery miesiące.

Środowisko „Czarnej Jedynki”
W 1969 r. powstał z udziałem Antoniego, Piotra Naimskiego, Janusza Kijowskiego, Marka Barańskiego i Andrzeja Celińskiego krąg starszoharcerski Gromada „Włóczęgów”. Głównym celem spotkań było prowadzenie dyskusji na temat różnych aspektów systemu komunistycznego i przygotowywanie młodych ludzi do działań niezależnych od władzy. Na jedno z zebrań – 11 grudnia 1971 r. w Zalesiu Dolnym, w domku letniskowym prof. Witolda Doroszewskiego, dziadka harcerki Urszuli – wkroczyła Służba Bezpieczeństwa.
W połowie lat 70. Antoni Macierewicz należał do liderów opozycyjnego środowiska „Czarnej Jedynki” i Gromady. W 1975 r. zorganizował z najbliższymi współpracownikami pierwszy masowy protest przeciwko planowanym przez komunistów zmianom w konstytucji PRL. Wystosowaną przez nich petycję poparło łącznie kilkaset osób. Ludzie z tego grona harcerskiego podjęli również niejawną akcję kontroli frekwencji w głosowaniu do sejmu w marcu 1976 r.
Macierewicz myślał o karierze naukowej. Z powodu obstrukcji ze strony „czynników partyjnych” i „bezpieki” nie zdołał jednak rozpocząć stacjonarnych studiów doktoranckich. Dopiero w 1975 r. mógł zostać wykładowcą w Katedrze Iberystyki na UW. Rychło otworzył przewód doktorski. Jego życie zawodowe i osobiste wydawało się ustabilizowane. Mimo to, kiedy tylko pojawiła się potrzeba pomocy dla represjonowanych w związku ze społecznym buntem w czerwcu 1976 r., od razu i bez wahania przystąpił do działania. Otrzymał wsparcie od przyjaciół i znajomych z harcerstwa, przede wszystkim Piotra Naimskiego, Wojciecha Onyszkiewicza, Wojciecha Fałkowskiego. Akcja objęła w pierwszej kolejności ofiary władzy z fabryki ciągników w Ursusie, ale szybko zaczęła zataczać coraz szersze kręgi i przybierać nowe formy. Z czasem dołączali do niej przedstawiciele innych środowisk niezależnych.

KOR i KSS „KOR”
Od początku września Macierewicz organizował grupy obserwatorów procesów w Radomiu. Sam także jeździł i zatrzymywany przez SB trafiał na tamtejszy „dołek”. W końcu – wymyślił koncepcję i nazwę Komitetu Obrony Robotników. Przygotował projekt dokumentu założycielskiego – „Apelu do społeczeństwa i władz PRL” (w ostatecznej redakcji wzięli udział Piotr Naimski, Wojciech Onyszkiewicz, Jan Olszewski i Jan Józef Lipski). Po tym, jak grono opozycyjnych autorytetów odrzuciło ideę KOR-u, Macierewicz razem z Naimskim i Onyszkiewiczem zadecydowali o założeniu go bez oglądania się na innych. Zaproponowali jeszcze członkostwo Janowi Józefowi Lipskiemu i Jackowi Kuroniowi, którzy – postawieni przed faktem dokonanym – wyrazili zgodę. Finalnie „Apel…” sygnowało 14 osób. Macierewicz zainicjował powstanie korowskiego „organu prasowego” – „Komunikatu”, biorąc na siebie ciężar prac redakcyjnych.
W maju 1977 r., po śmierci z rąk „nieznanych sprawców” Stanisława Pyjasa, pojechał do Krakowa, gdzie w grupie kilku osób z Warszawy pomagał przyjaciołom zamordowanego w przeprowadzeniu bojkotu juwenaliów. Znalazł się wśród tych korowców, którzy zostali aresztowani. Wszyscy – łącznie z ostatnimi więzionymi robotnikami radomskimi – odzyskali wolność za sprawą lipcowej amnestii.
Macierewicz opowiadał się za kontynuowaniem działalności w niezmienionej formule organizacyjnej, jedynie pod inną nazwą – Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”. Objął funkcję redaktora naczelnego miesięcznika „Głos”, powołanego jako pismo środowiska korowskiego. Wkrótce na skutek różnic ideowych i politycznych doszło do rozłamu w redakcji, odtąd utożsamiającej się w całości z niepodległościowym nurtem opozycji w PRL. Konflikty narastające wewnątrz KSS „KOR” były przejawem ścierania się dwóch opcji: twardo antykomunistycznej i rewizjonistycznej, której zwolennicy, na czele z Jackiem Kuroniem i Adamem Michnikiem, poszukiwali możliwości porozumienia z liberalną frakcją w PZPR w celu wcielenia reform w ramach obowiązującego systemu politycznego.

Na rzecz niepodległości
Macierewicz należał do najbardziej represjonowanych działaczy opozycji: aresztowany, skazywany przez kolegia ds. wykroczeń, zatrzymywany… Niemal natychmiast po powstaniu KOR-u stracił pracę na Uniwersytecie. Utrzymanie domu wzięła na siebie jego żona Hanna. Ona również ukończyła studia historyczne na UW, miała etat w Instytucie Badań Literackich PAN. Ekipy SB regularnie urządzały rewizje w mieszkaniu rodziny. Sytuacja uspokoiła się na okres 16 miesięcy „Solidarności”.
Stosunek Macierewicza do wydarzeń Sierpnia ’80 oddają jego teksty pochodzące z drukowanych w tym czasie numerów specjalnych „Głosu”. Pisał, że „musimy jak najszybciej wyłaniać przedstawicielstwa poszczególnych grup społecznych: związki zawodowe, partie polityczne, samorząd terytorialny, stowarzyszenia religijne. […] Warto, by chłopi i inteligencja wzięli przykład z robotników”. Już 2 września uruchomił wraz ze swoim środowiskiem punkt konsultacyjny przy ul. Bednarskiej, gdzie udzielano porad dotyczących tworzenia niezależnych związków zawodowych. Był jednym z założycieli Ośrodka Badań Społecznych, którego objął kierownictwo. Ludzie „Głosu” wydawali poza cenzurą solidarnościowy dziennik „Wiadomości Dnia”.
W październiku 1980 r. Macierewicz wszedł w skład Zespołu Ekspertów przy Krajowej Komisji Porozumiewawczej „Solidarności”. Od stycznia 1981 r. należał do Rady Programowo-Konsultacyjnej Ośrodka Prac Społeczno-Zawodowych przy KKP / Komisji Krajowej. Wespół z Wojciechem Ziembińskim wystąpił na forum I Krajowego Zjazdu Delegatów „S” z ideą założenia Klubów Służby Niepodległości.

Przeciwko komunistycznym układom
Brał udział w posiedzeniu KK w Gdańsku 11 i 12 grudnia 1981 r. Po ogłoszeniu stanu wojennego przystąpił do strajku proklamowanego w Stoczni Gdańskiej. „Bezpieka” złapała go z chwilą pacyfikacji protestu. Był internowany w zakładach karnych lub aresztach kolejno w Iławie, Kielcach-Piaskach, Załężu k. Rzeszowa i Nowym Łupkowie, skąd zbiegł w listopadzie 1982 r.
Na wieść o grudniowych wydarzeniach wróciła do kraju Hanna Macierewicz, która od paru miesięcy prowadziła badania w Instytucie Polskim i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. Została zatrzymana jeszcze na lotnisku i – po krótkim pobycie w kobiecym więzieniu na Grochowie – przewieziona do ośrodka odosobnienia w Gołdapi. Dopiero w kwietniu otrzymała dwumiesięczną przepustkę, a następnie całkowicie odzyskała wolność.
Macierewicz przez dwa lata ukrywał się. Współredagował pisma „Głos” i „Wiadomości”, kierował podziemną oficyną Głos (wydała łącznie ok. 100 książek i broszur). Razem ze swoim środowiskiem bezskutecznie kontestował negocjacje i porozumienia okrągłostołowe. Tylko w zawodzie polityka widział możliwość likwidowania komunistycznych pozostałości i wpływów. Został wybrany posłem na Sejm I, III, IV, VI i VII kadencji. W 1992 r. jako szef MSW zrealizował uchwałę lustracyjną. W 2006 r. nadzorował likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych. Cztery lata później stanął na czele Zespołu Smoleńskiego.
Zajmując w latach 2015–2018 stanowisko ministra obrony narodowej, doprowadził do rozmieszczenia w Polsce sił sojuszniczych NATO i otworzył drogę do bliskiej współpracy polsko-amerykańskiej w dziedzinie obrony. Przywracał armii patriotyczny etos i zaszczepiał w niej tradycje Żołnierzy Niezłomnych.

 


Justyna Błażejowska – dr nauk humanistycznych, autorka książki „Harcerską drogą do niepodległości. Od »Czarnej Jedynki« do Komitetu Obrony Robotników. Nieznana historia KOR-u i KSS »KOR«”.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Afera wyborcza w Olsztynie: z komisji wyborczej zginęło 399 kart do głosowania!

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

W obwodowej komisji wyborczej przy ul. Warszawskiej w Olsztynie zginęło 399 kart do głosowania. "Czy zostały one użyte w wyborach, okaże się po podliczeniu wyników we wszystkich obwodowych komisjach w mieście" - powiedział dyrektor delegatury KBW w Olsztynie Piotr Sarnacki.

Jak poinformował dyrektor olsztyńskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Piotr Sarnacki, obwodowa komisja wyborcza w Olsztynie, która pracowała w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przy ul. Warszawskiej, stwierdziła brak 399 kart do głosowania. O sprawie jest już powiadomiona policja, która prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające oraz komisarz wyborczy. Karty były ostemplowane.

"Na razie trudno stwierdzić, czy karty, których nie ma, zostały użyte w głosowaniu. To się okaże, gdy wszystkie obwodowe komisje w Olsztynie podliczą wyniki. Wtedy będzie można stwierdzić, czy liczba kart wydanych do głosowania i kart wyjętych z urn jest taka sama, czy nie"

- wyjaśnił Sarnacki.

Sarnacki przyznał, że zakładane są dwa scenariusze zdarzenia: że ktoś karty wyniósł z lokalu i ich nie użył, jak i taki, że karty zostały wyniesione i użyte w wyborach. W przypadku tego drugiego scenariusza, prawdopodobnie dojdzie do protestu wyborczego i wówczas sąd zdecyduje, czy miało to wpływ na wynik wyborów, czy nie.

Sarnacki powiedział, że z dotychczasowych ustaleń wynika, iż około godz. 17 przewodnicząca komisji przy ul. Warszawskiej stwierdziła, że "kupka z kartami do głosowania jest jakaś dziwnie mniejsza". Komisja kilka razy przeliczała karty i szukała brakujących, jednak ich nie odnaleziono. W ocenie Sarnackiego brak tylu kart nie może być pomyłką przy ich przeliczaniu. "Czasem dochodzi do sklejenia się dwóch czy trzech kart, ale nie aż tylu" - wyjaśnił dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Olsztynie.

Założono, że karty z komisji wyborczej zostały wyniesione od rana do godz. 17. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl