A ostrzegano!!! Dno Bałtyku skażone chemicznie - przez Nord Stream 2

/ facebook.com/GazpromNews

  

Do wód morskich i na plaże przedostał się toksyczny smar na bazie oleju mineralnego. Skażeniu chemicznemu uległy niemieckie wybrzeża Bałtyku. Ustalono, że substancje zawarte w smarze są toksyczne dla zwierząt oraz ludzi i to bardzo – mogą powodować podrażnienia skóry, ale również zaburzenia hormonalne.

"Pod koniec maja mieszkańcy obszarów położonych nad Zatoką Greifswaldzką zaczęli systematycznie informować o różowo-fioletowych grudach tłuszczu, osiągających wielkość nawet piłek tenisowych, wyrzucanych na brzeg. Duża część z nich trafiała na obszary objęte programem Natura 2000"

– informuje portal energetyka24.com.

Potwierdzili to rybacy, którzy taką samą substancję zaobserwowali zarówno na powierzchni morza, jak i na jego dnie.

Po raz pierwszy, o tym, że może być to przykry skutek budowy Nord Stream 2, poinformowało niemieckie Ministerstwo Środowiska 24 maja. Spółka nie komentowała jednak sprawy do czasu, aż na plażach pojawili się jej przedstawiciele. Już kilka dni później 29 maja, Nord Stream 2 AG przyznał, że źródłem zanieczyszczenia są prace budowlane przy powstającym gazociągu oraz zagwarantował, że pokryje koszty usuwania zanieczyszczenia. Ustalono, że substancje zawarte w smarze są toksyczne dla zwierząt oraz ludzi i to bardzo – mogą powodować podrażnienia skóry, ale również zaburzenia hormonalne.

"Długofalowe skutki zanieczyszczenia wciąż nie są znane. Wiadomo jedynie, że substancja jest toksyczna i szczególnie szkodliwa dla fauny morskiej"

– dodaje energetyka24.com. 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: energetyka24.com, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wjechał w przystanek autobusowy. Wkrótce wyrok

/ pixabay.com/Daniel_B_photos/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Sąd Okręgowy w Kielcach 2 października wyda wyrok w procesie Roberta C., który, będąc pod wpływem alkoholu, wjechał autem w przystanek autobusowy, jedna osoba zginęła, a cztery zostały ranne. Prokurator wniósł o 14 lat więzienia, obrońca zaapelował o łagodny wymiar kary.

Do wypadku doszło w listopadzie zeszłego roku. Kierujący BMW 52-letni mieszkaniec Kielc zjechał wówczas w stronę zatoki autobusowej i uderzył w przystanek. W wypadku rannych zostało pięć osób. Jedna z nich, 77-letnia kobieta, w wyniku odniesionych obrażeń zmarła w szpitalu. Pierwsze badanie wykazało, że kierowca miał ponad 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Prokuratura zarzuca mężczyźnie "sprowadzenie w stanie nietrzeźwości katastrofy w ruchu lądowym z następstwem w postaci śmierci jednej osoby i kierowanie pojazdem mechanicznym w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości".

Robert C. podczas złożonych w trakcie postępowania wyjaśnień stwierdził, że przed zdarzeniem spożywał alkohol oraz zażywał silne leki uspokajające.

Samochód był po naprawie i chciałem go sprawdzić. Byłem ciekawy, jak się sprawuje po naprawie. (…) Jadąc ulicą Grunwaldzką nie miałem żadnych problemów, nie patrzyłem na licznik, ale mogłem jechać około 60, 70 km/h

– zeznał wówczas mężczyzna.

W trakcie rozprawy, która ruszyła w połowie sierpnia, Robert C. ponownie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Wyraził także skruchę, tłumacząc, że "bardzo żałuje tego, co się stało".

Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy ucierpieli. Nie cofnę czasu – powiedział wówczas oskarżony.

W procesie sąd przesłuchał ośmiu świadków. Jednym z nich był policjant, który przyjechał na miejsce wypadku.

Kiedy przyjechaliśmy, oskarżony stał przy drzwiach wejściowych do samochodu od strony kierowcy. Ludzie krzyczeli, że to on kierował autem. (…) Rozpytywaliśmy go, jak to się stało, stwierdził, że chciał sobie "przygazować" samochód. Przyznawał, że to on kierował samochodem i oprócz niego w aucie znajdowali się też inni pasażerowie

– zeznał świadek. Dodał, że później do mężczyzny zaczęło dochodzić to, co zrobił i zaczął przepraszać.

W poniedziałek podczas mów końcowych prokurator Michał Zatoński podkreślił, że z zeznań świadków wynika, że to zdarzenie pozostawiło u nich dużą traumę. Argumentował, że nie był to zwykły wypadek, tylko katastrofa, w której zginęła jedna osoba. Wniósł o wymierzenie oskarżonemu 14 lat więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, wypłacenie co najmniej 10 tys. zł nawiązki pokrzywdzonym oraz przekazanie 8 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.

Obrońca Roberta C. wniósł o łagodny wymiar kary, tłumacząc, że oskarżony zdaje sobie sprawę z popełnionego czynu, o czym świadczy to, że w trakcie procesu mężczyzna przeprosił wszystkie pokrzywdzone osoby.

Wyrok w sprawie zapadnie 2 października.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl