Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Krowy naszpikowane hormonami, Salmonella w pieprzu. Zatrważający raport dotyczący żywności z Brazylii

- Jak można było procedować Mercosur, skoro oficjalne audyty obnażają totalną niewydolność brazylijskiego nadzoru? - pyta w mediach społecznościowych wieloletni rzecznik Stałego Przedstawicielstwa RP przy Unii Europejskiej Adrian Biernacki. Przedstawił na platformie X wyniki audytów Komisji Europejskiej z 2025 roku dotyczących żywności z Brazylii. Wnioski są zatrważające.

Jak przekazała w piątek Ursula von der Leyen, Komisja Europejska rozpocznie tymczasowe stosowanie porozumienia handlowego UE-Mercosur. Możliwe stało się to po tym, jak umowę ratyfikował co najmniej jeden kraj. W czwartek zatwierdził ją parlament Urugwaju, a następnie Argentyny. 

Porozumienie jest wdrażane mimo protestów rolników w całej UE. Przeciwnicy umowy wskazywali m.in. na zagrożenie związane z niespełniającą norm żywnością z Ameryki Południowej. W piątek  wieloletni rzecznik Stałego Przedstawicielstwa RP przy Unii Europejskiej Adrian Biernacki przedstawił wyniki audytów dotyczących żywności z Brazylii. Raport nie napawa optymizmem.

Krowy leczone estradiolem

- Zacznijmy od najbardziej krytycznego punktu: mięsa i hormonów. Brazylia zobowiązała się, że produkty od krów leczonych estradiolem 17ß [najsilniejszy naturalny estrogen] nie będą eksportowane do UE - pisze Bieranacki, podkreślając, że według KE, plan tych działań nie został przez państwo wdrożony.

"Brazylijskie władze straciły kontrolę i ukrywały ten fakt przed UE. Z raportu KE: "Organ nie poinformował o niekwalifikujących się produktach dostarczonych do UE". Skutek? Złożono podpisy na 15 świadectwach zdrowia i włączono produkty od zwierząt leczonych hormonami do UE"

– informuje.

Wskazuje, że brazylijski nie reagował nawet, gdy sprawa wyszła na jaw. Jak czytamy w raporcie, "nie podjęto żadnych prób przez organ nadzoru, aby wyśledzić produkty z 174 zagrożonych zwierząt". - Importerzy w UE nawet nie zostali o tym poinformowani - dodaje Bierancki. 

"Łącznie te braki podważają zaufanie do zdolności MAPA do zapewnienia odpowiedniej realizacji zobowiązań podjętych w planie działania"

– czytamy w raporcie z KE.

Salmonella w pieprzu

Biernacki przytacza też fragment raportu, dotyczący żywności pochodzenia roślinnego. - Sama brazylijska władza szacuje, że "30% partii surowca (pieprzu) może być zanieczyszczone Salmonellą." Branża twierdzi, że ta liczba jest jeszcze wyższa - informuje. 

"Kto w takim razie pobiera próbki czarnego pieprzu do badań na obecność Salmonelli, aby wysłać produkt do UE? Robią to sami eksporterzy u siebie w zakładach"

– pisze, podkreślając, że według KE, jest to działanie zgodne z jednym z unijnych rozporządzeń..

Z raportu dowiadujemy się także, iż na brazylijskich polach i plantacjach nie prowadzone są kontrole sanitarne. - Brak wyznaczonego organu właściwego do nadzoru nad ryzykiem mikrobiologicznym na poziomie gospodarstw [...] Nie przeprowadza się oficjalnych kontroli na poziomie produkcji podstawowej - czytamy we wnioskach z dokumentu.

"Bezradność organu nadzoru wynika z błędów systemowych i braków w edukacji. Lokalne oddziały nadzoru są niedofinansowane i cierpią na braki kadrowe. Certyfikaty dla eksportu roślinnego do UE to fikcja. Brazylijscy urzędnicy na granicy zatwierdzają dokumenty na podstawie rejestracji, która dotyczy zakładu przetwórczego i jak wynika z raportu KE "nie zapewnia to żadnej gwarancji dotyczącej produkcji podstawowej"

– wylicza dalej Biernacki.

Jak podkreśla na koniec, "powyższe wnioski przygotowane przez audytorów Komisji Europejskiej powstały na bazie kontroli z IX i X 2025 r." - Czyli zaraz przed tym jak postanowiono dociskać kolanem finalizację umowy z Mercosur. Można się rozejść - kwituje. 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane