Szymański:" Budżet UE będzie z całą pewnością zmieniony

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Całej Unii Europejskiej grozi wielomiesięczny i bardzo nerwowy klincz w sprawie budżetu - oświadczył wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański. Podkreślił, że wiele państw jest niezadowolonych z projektu KE, więc z całą pewnością będzie on zmieniony.

Komisja Europejska przedstawiła w zeszły wtorek nowy projekt podziału środków na politykę spójności w budżecie UE. Zgodnie z propozycją przedstawioną przez KE Polska ma otrzymać w nowym wieloletnim budżecie 64 mld euro z funduszy spójności - o 19,5 mld euro mniej niż obecnie. W piątek z kolei KE zaproponowała nowy, zmniejszony budżet dla Wspólnej Polityki Rolnej (WPR). W jego ramach Polska miałaby otrzymać ok. 1 proc mniej na dopłaty bezpośrednie dla rolników i ok. 25 proc. mniej na fundusz rozwoju obszarów wiejskich.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Chcą obciąć Polsce fundusze! Według Komisji Europejskiej... mamy za dobrze. „Jesteśmy ofiarą sukcesu”

Wiceszef MSZ mówił w wywiadzie dla Dziennika Gazety prawnej, że państw niezadowolonych z projektu Komisji jest sporo, zarówno w naszym regionie, jak i na południu Europy, więc - jak ocenił - z całą pewnością budżet będzie zmieniony.

Szymański ocenił, że nie tyle Polsce, co całej Unii grozi wielomiesięczny i bardzo nerwowy klincz w sprawie budżetu.

Tradycyjna mapa interesów pozostaje bez zmian, ale stanowiska najbardziej aktywnych graczy są znacznie mocniej zarysowane niż do tej pory

- mówił.

Pytany, czy jego zdaniem projekt budżetu jest zły, Szymański stwierdził, że Komisja próbuje wpasować się w nową mapę polityczną UE, ale robi to niezręcznie.

Budżetu nie da się przyjąć kosztem interesów jednej części Europy. Takie niezrównoważone propozycje muszą spotkać się z oporem. W tym sensie jest to stracona szansa na dobre rozpoczęcie negocjacji

- ocenił polityk.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Minister wprost: Nie godzimy się na zmniejszenie środków na politykę spójności dla Polski

Jego zdaniem, paradoksem jest, że w debacie budżetowej nagradzane są państwa, mające "chroniczne problemy z reformami strukturalnymi". "Polska ma ten komfort, że występuje w szerokim gronie krajów zgłaszających podobne postulaty. Jestem zupełnie spokojny, że doprowadzimy do korekty budżetu" - oświadczył.

Polityk był również pytany o to, czy Komisja nie nagradza państw, które nie są kłopotliwe politycznie. W tym kontekście przypomniano, że Polska pozostaje w sporze z KE o praworządność. Według Szymańskiego, próba przenoszenia politycznych napięć na budżet jest "samobójstwem".

To by oznaczało, że KE działa nie na rzecz integracji, ale zgodnie z interesami jednej czy drugiej grupy politycznej. Byłoby to poważne oskarżenie Komisji o działanie na polityczne zamówienie

- mówił.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kraje V4 odrzucają propozycje Komisji Europejskiej ws. unijnego budżetu. Przypominają, co jest priorytetem

Pytany, czy to polski rząd nie popełnił błędu fundując sobie poważny konflikt z KE w przeddzień negocjacji budżetowych, wiceszef MSZ ocenił, że to Komisja wybrała taki model reagowania na decyzje polskiego parlamentu. "Jesteśmy gotowi do rzeczowego dialogu na temat obaw związanych z reformą wymiaru sprawiedliwości, ale równie silnie będziemy bronili suwerennego prawa Sejmu do kształtowania polskiego prawa" - podkreślił.

W ocenie Szymańskiego, jeśli to praworządność była powodem cięć, to nie dotyczyłyby one Estonii, Litwy, Czech, Hiszpanii, czy Portugalii. "To fałszywa teza" - stwierdził.

Szymański zaznaczył, że większość parlamentarna w Polsce, by usunąć wątpliwości KE dot. wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju, dokonała korekt ponad 20 różnych obszarach reform - dokonanych w taki sposób, by istota reformy nie została naruszona. Jak dodał, o to, dlaczego wciąż trwa spór pomiędzy Warszawą a Brukselą, należy pytać Komisję.

Teraz czas na ruch po stronie KE

- ocenił.

Wiceszef MSZ zaznaczył, że z punktu widzenia rządu, zakończeniem sporu byłoby wycofanie wniosku o art. 7 przez Komisję z Rady. "Oczekujemy też większego zaufania do Polski" - dodał.

Na pewno bez nas nie da się przyjąć tego budżetu. Jedyna szkoda, jaka może się wydarzyć, to szkoda polityczna całej UE w postaci nadmiernego opóźnienia przyjęcia kompromisu w tej sprawie. Nasze interesy budżetowe są chronione dobrze. Poważnym problemem jest zdolność do kompromisu całej UE

- mówił.

Szymański, pytany, czy rząd jest w kontakcie ws. budżetu z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem zaznaczył, że nie ma tu "nadzwyczajnej relacji". "Krajowe emocje polityczne przewodniczącego nie pomagają w budowaniu nadzwyczajnego zaufania. Z drugiej strony to nie szef RE jest kluczowym podmiotem w Radzie, są nim państwa i to z nimi głównie się kontaktujemy" - oświadczył.

Zdaniem Szymańskiego, Tusk "w normalnych warunkach" byłby atutem, z którego można skorzystać w kwestiach budżetowych.

Ale w tym przypadku nie wiem. Im bliżej końca kadencji tym bardziej nie wiem, jakie są polityczne emocje i intencje Donalda Tuska. W interesie jego partii jest nasza porażka. To wisi nad nami

- mówił.

Rolą przewodniczącego RE jest formowanie kompromisu w Radzie i chcielibyśmy, by się z tego jak najlepiej wywiązywał. To wystarczy

- dodał.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ale cyrk! Kandydat PO na prezydenta Gdańska krytykuje... rządy Platformy w jej mateczniku

/ Fotomag/Gazeta Polska

  

Koalicja Obywatelska, którą współtworzą PO i Nowoczesna, ogłosiła dziś swojego kandydata na prezydenta Gdańska - to Jarosław Wałęsa. Nas szczególnie zaciekawił fakt, że podczas swojego wystąpienia polityk Platformy... krytykował rządy Pawła Adamowicza - który do tej pory kandydował na ten urząd z ramienia PO. Wałęsa obiecał, że nie dopuści do „bezładnego betonowania Gdańska”. - Koniec republiki deweloperów - Gdańsk będzie dla mieszkańców – oświadczył.

Od 20 lat w Gdańsku rządzi Paweł Adamowicz, któremu poparcia do tej pory udzielała Platforma. Wczoraj nagle obudził się i stwierdził, że miasto potrzebuje zmian. Jednak nie startuje już w wyborach z ramiennia PO - jest bezpartyjnym kandydatem...Koalicja Obywatelska widzi na tym stanowisku kogoś innego.

CZYTAJ WIĘCEJ: Adamowicz obudził się po 20 latach prezydentury? Nagle proponuje zmiany i to jakie!

Kandydatura eurodeputowanego Jarosława Wałęsy została ogłoszona podczas zorganizowanej dziś w Gdańsku, Regionalnej Konwencji Samorządowej Koalicji Obywatelskiej.

Wałęsa podczas prezentacji założeń swego programu najgorętsze oklaski otrzymał za deklarację, że „to mieszkańcy będą decydować o tym, jak będą zagospodarowane tereny miejskie”. Obiecał, że nie dopuści do „bezładnego betonowania Gdańska”.

- Dlatego tutaj dziś deklaruję koniec "republiki deweloperów" - Gdańsk będzie dla mieszkańców – podkreślił Wałęsa.

W odniesieniu do spółek miejskich lub z udziałem miasta, których - jak powiedział - jest około 30, zauważył, że potrzebują one "szczególnego nadzoru (…) restrukturyzacji”.

- Może i nie mam doświadczenia w pracy w samorządzie, ale jak patrzę na SNG (Saur Neptun Gdańsk) i na ścieki w Motławie, to się zastanawiam, czy należy przedłużać tej spółce umowę po 2023 roku – powiedział Wałęsa.

Postawił też pytanie "dlaczego aż trzy spółki zajmują się budową mieszkań komunalnych".

Tym samym eurodeputowany Platformy krytykował rządy swojego kolegi - Pawła Adamowicza, który przecież sprawował władzę w Gdańsku przez 20 lat. Pod szyldem PO.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl