"Postanowieniem z dnia 25 maja 2026 roku prokurator nałożył na świadka Tomasza Sakiewicza karę pieniężną w wysokości 3.000 zł w związku z bezpodstawnym uchyleniem się od złożenia zeznań podczas przesłuchania w dniu 19 maja 2026 r."
– napisano w komunikacie prokuratury
Jak dodano, "Tomasz Sakiewicz został wezwany do Prokuratury Krajowej celem złożenia zeznań w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, na okoliczności związane między innymi z ewentualnym zatrudnieniem podejrzanego Zbigniewa Ziobry przez spółkę akcyjną, w której świadek pełni funkcję prezesa zarządu"..
Prokuratura twierdzi ponadto, że "podczas przesłuchania Tomasz Sakiewicz odmówił odpowiedzi na pytania prokuratora, nie podnosząc żadnych okoliczności, które uzasadniałyby prawo do odmowy zeznań lub uchylenia się od odpowiedzi na pytania". - Podnoszone okoliczności dotyczyły m.in. osoby prokuratora oraz prawidłowości wezwania.- czytamy w komunikacie.
Na postanowienie prokuratury przysługuje zażalenie do sądu.
"Upadek znajomości prawa"
Chodzi o przesłuchanie w charakterze świadka w związku ze sprawą dotyczącą m.in. Zbigniewa Ziobry. Jak przekazał po wyjściu z budynku prokuratury prezes Republiki, przesłuchać chciano go jednak w innej sprawie.
"Zadeklarowałem pełną gotowość do złożenia zeznań, jeśli zostanę wezwany przez legalnie powołanego prokuratura i zakres wezwania będzie zgodny z tym, na jaką okolicznością mam być przesłuchany. Chciano mnie przesłuchać w tej sprawie, o której mówiło kierownictwo prokuratury, ale nie tej, która była celem przesłuchania"
– powiedział.
Zwracając się wówczas do zgromadzonych manifestantów, wskazał, że "w Prokuraturze Krajowej nikt nie potrafi napisać wezwania". - To świadczy o kompletnym upadku znajomości prawa albo brakiem potrzeby przestrzegania prawa, mamy do czynienia z nieprawdopodobną kompromitacją prokuratury. To jest niesamowite, że nawet robiąc pułapkę na mnie tutaj, nie byli w stanie prawidłowo napisać wezwania. To pokazuje, że zbliża się koniec tego systemu - stwierdził.