W zeszłym tygodniu Baconschi nazwał demonstrantów, którzy obrzucali policję kamieniami i koktajlami Mołotowa, „nieudolnymi i brutalnymi mieszkańcami slumsów”. Porównał ich do górników, którzy w latach 90. wyszli na ulice Bukaresztu i wywoływali zamieszki, by doprowadzić do zmian politycznych w kraju.
- Podjąłem decyzję o odwołaniu ministra spraw zagranicznych i przekazałem prezydentowi wniosek o usunięcie (Baconschiego) ze stanowiska za jego komentarze - powiedział Boc w parlamencie.
Premier przeprosił obywateli za wypowiedź szefa dyplomacji.
W Rumunii od 11 dni trwają protesty przeciwko oszczędnościom, organizowane m.in. przez USL. Rządowa polityka radykalnych oszczędności spowodowała obniżenie standardu życia. Do pogorszenia nastrojów w społeczeństwie przyczyniła się także powszechna korupcja.
W roku 2009 pogrążona w głębokiej recesji Rumunia pożyczyła od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, UE i Banku Światowego 20 mld euro, m.in. na wypłatę wynagrodzeń w sektorze publicznym i świadczeń emerytalnych. W zamian Bukareszt zobowiązał się do realizacji programu oszczędnościowego, w ramach którego m.in. podwyższono podatki.