Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Strategia niszczenia Zachodu. Grochmalski w „Gazecie Polskiej”: Jak Chiny chcą upolować Kanadę

„Jeśli gubernator Carney myśli, że zamierza uczynić z Kanady »port zrzutu« dla Chin, aby wysyłać towary i produkty do Stanów Zjednoczonych, to jest w błędzie. Chiny pożrą Kanadę żywcem, całkowicie ją pożrą, niszcząc jej firmy, strukturę społeczną i ogólny styl życia. Jeśli Kanada zawrze umowę z Chinami, natychmiast zostanie obciążona 100-procentowym cłem na wszystkie kanadyjskie towary i produkty wwożone do USA. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje świat, jest przejęcie Kanady przez Chiny. To się NIE stanie, a nawet nie będzie bliskie!” – ogłosił prezydent Donald Trump w odpowiedzi na wizytę premiera Kanady w Pekinie.

Potężna armada, większa od tej, która uczestniczyła w operacji wenezuelskiej, została skierowana przez USA do Zatoki Perskiej i Zatoki Omańskiej.

Trzon grupy uderzeniowej stanowi lotniskowiec „Abraham Lincoln”. Operacja ma rozstrzygnąć los reżimu ajatollahów. 

Chiny, które uczestniczyły w 2025 roku z Rosją i Iranem w ćwiczeniach morskich w Zatoce Perskiej, odpowiedziały przesunięciem w stronę Zatoki Perskiej fregaty rakietowej typu 054A „Daqing”, która patrolowała Morze Czerwone. A Rosja wysłała w rejon koncentracji amerykańskich sił niszczyciel rakietowy „Marszał Szaposznikow” i korwetę „Stoikij”. 

Chiny i Rosja wiedzą, iż upadek irańskiego reżimu radykalnie przebuduje całą architekturę geopolityczną regionu. Pojawiają się rysy na chińskim megaplanie opanowania Eurazji i złamania Zachodu. Jak ujawnił Ian Easton w publikacji „Decydujące starcie”, raporty amerykańskich sił informują, że Pekin kontroluje już ponad sto portów rozsianych po całym świecie, które mają tworzyć sieć aktywów chińskiej armii. 

Grożenie Kanadzie

Pekin zabiegał o budowę lotnisk wojskowych na Grenlandii i Azorach. Ale radykalnie zintensyfikował też swoje działania wymierzone w rozbudowę swych wpływów w Kanadzie. Trudno o bardziej spektakularną chińską prowokację wymierzoną w USA. 

W piątek 16 stycznia 2026 roku w Pekinie, w Wielkiej Hali Ludowej, z imperialną pompą Xi Jinping przyjął premiera Kanady Marka Carneya. Miał być to pokaz, jak bardzo nastąpiło wzajemne ocieplenie relacji po latach napięć. 

Sam Carney maksymalnie podkręcił przekaz. Określił spotkanie z liderem komunistycznego imperium jako punkt zwrotny, który ma wzmocnić współpracę dwustronną. Wydawał się politykiem zupełnie oderwanym od rzeczywistości. Uważał za swój wielki sukces wynegocjowane niedawno porozumienie z Xi, mające otworzyć rynek kanadyjski dla 49 tys. chińskich „elektryków” po stawce celnej 6,1 proc., czyli kosmicznie niższej od 100 proc. stawki celnej, którą Kanada zgodziła się nałożyć na chińskie produkty w 2024 roku. W zamian za to Chiny miały znieść cła odwetowe nałożone na kanadyjski olej rzepakowy, wieprzowinę i owoce morza. 

W odpowiedzi prezydent USA Donald Trump stwierdził:

„Jeśli gubernator Carney myśli, że zamierza uczynić z Kanady »port zrzutu« dla Chin, aby wysyłać towary i produkty do Stanów Zjednoczonych, to jest w błędzie. Chiny pożrą Kanadę żywcem, całkowicie ją pożrą, niszcząc jej firmy, strukturę społeczną i ogólny styl życia. Jeśli Kanada zawrze umowę z Chinami, natychmiast zostanie obciążona 100-procentowym cłem na wszystkie kanadyjskie towary i produkty wwożone do USA. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje świat, jest przejęcie Kanady przez Chiny. To się NIE stanie, a nawet nie będzie bliskie!”. 

Pięć minut premiera Kanady

Zaledwie cztery dni po idiotycznym spektaklu Marka Carneya w Pekinie, który jest elementem chińskiej strategii obliczonej na osłabianie zdolności USA do obrony zachodniego świata, ponownie dał się wykorzystać jako instrument chińskiej strategii. Ogłosił w Davos „załamanie porządku świata, koniec przyjemnej fikcji i początek brutalnej rzeczywistości, w której geopolityka, w której wielkie, główne mocarstwo nie podlega żadnym ograniczeniom”. 

Atak skierowany był w stronę USA, chociaż to sojusz autorytarnych Chin, Rosji, Iranu i Korei Północnej jest oczywistą przyczyną rozpadającego się systemu bezpieczeństwa. Carney jakby nie zrozumiał, że agresywna polityka Pekinu powoduje coraz bardziej realny wybuch III globalnej wojny. 

Zamiast więc wspierać jedyne mocarstwo świata, które jest w stanie powstrzymać spiralę agresji, której celem jest podbój Eurazji, a następnie zniszczenie takich państw jak Kanada, Carney wzywa do swoistego buntu. Infantylnie przekonuje, że „inne kraje, a zwłaszcza mocarstwa pośrednie, takie jak Kanada, nie są bezsilne. Mają potencjał, by zbudować nowy porządek, który będzie uwzględniał nasze wartości, takie jak: poszanowanie praw człowieka, zrównoważony rozwój, solidarność, suwerenność i integralność terytorialną poszczególnych państw”. 

Chiny: brutalna hegemonia

Wspierając autorytarne Chiny w ich strategii niszczenia Zachodu, Carney chce zbudować nowy porządek? To nie jest realizm, to skrajny infantylizm. 

John Mearsheimer zauważa, że w rzeczywistym świecie „żadne państwo nie może być pewne, że inne państwa nie wykorzystają przeciwko niemu swego potencjału militarnego”. 

A Hal Brands w „Stuleciu Eurazji” nie ma złudzeń, że celem Chin jest globalna, brutalna hegemonia. Carney przekonywał w Davos, że „w świecie rywalizacji wielkich mocarstw kraje pomiędzy mają wybór – konkurować ze sobą o względy czy połączyć siły, by stworzyć trzecią wpływową ścieżkę”. 

Nie rozumie, że jest jeszcze inny, podstawowy wybór – świat pochłonięty brutalną III wojną globalną lub żyjący w realiach długotrwałej zimnej wojny między USA i ChRL. Ten drugi wariant jest możliwy tylko wówczas, jeśli Trump skutecznie odstraszy Xi od militarnej agresji na Pacyfiku.

Nowa doktryna Monroego

Jak zauważa S.A. McCarthy na łamach „The Washington Stand”, na tę prowokację Carneya w Davos Trump szybko zareagował. Krytycznie wypowiedział się o zdolności Kanady do utrzymania się pod względem gospodarczym i politycznym, sugerując, że północny sąsiad USA „żyje tylko dzięki Stanom Zjednoczonym”. 

Carney eskalował, stwierdzając, że „Kanada nie żyje dzięki Stanom Zjednoczonym. Kanada prosperuje, ponieważ jesteśmy Kanadyjczykami”. 

Skłoniło to prezydenta USA do wycofania zaproszenia Carneya do zasiadania w nowo utworzonej Radzie Pokoju, której celem jest zapewnienie trwałego pokoju w Strefie Gazy. Trump powiedział, że Stany Zjednoczone często dają Kanadzie „darmowe rzeczy” i że Carney „powinien być wdzięczny”, ale przemówienie premiera na Światowym Forum Ekonomicznym pokazało, że „nie był aż tak wdzięczny”. 

W przemówieniu w Quebecu, po wcześniejszym opuszczeniu Davos, Carney oskarżył Trumpa o „autorytaryzm”, wzywając innych światowych przywódców do odrzucenia amerykańskiej wizji przyszłości. 

W piątek 23 stycznia w programie „Washington Watch” Gordon Chang, analityk Gatestone Institute, zwrócił uwagę, że Trump rozszerzył doktrynę Monroego, aby złagodzić również wpływy Chin i Rosji na półkuli zachodniej. Jak zauważył Gordon Chang: „Stany Zjednoczone są jedyną potęgą, która może chronić Grenlandię, Kanadę i Arktykę przed rosnącą aktywnością Chin i Rosji, ponieważ zauważyliśmy tam zauważalny wzrost działań Pekinu i Moskwy, nie tylko w zakresie działalności handlowej, ale także przelotów wojskowych i patroli morskich”. 

Zapomina się, że Trump już podczas swojej pierwszej kadencji, we wrześniu 2018 roku, przemawiając na sesji otwierającej Zgromadzenie Ogólne ONZ w Nowym Jorku, podjął zasady doktryny Monroego jako formalną politykę USA i odrzucił domniemaną ingerencję państw obcych na półkuli zachodniej oraz w sprawy wewnętrzne swojego kraju. 

Jak powiedział wówczas, „formalną polityką naszego kraju od czasów prezydenta Monroego jest odrzucenie ingerencji państw obcych na tej półkuli”.

Była to bezpośrednia aluzja do Chin i Rosji. Ta zmiana w polityce USA charakteryzowała się presją polityczną i agresywną retoryką mającą na celu powstrzymanie chińskiej obecności, w przeciwieństwie do polityki przyjętej za rządów George’a W. Busha i Baracka Obamy, którzy zasadniczo nie postrzegali chińskiego zaangażowania gospodarczego w regionie jako sprzecznego z ich priorytetami. 

Odrodzenie się sporów hegemonicznych, przypominających zimną wojnę, budzi obawy w Waszyngtonie dotyczące obecności Chin w Ameryce Łacińskiej i Kanadzie. To przywróciło odnowioną doktrynę Monroego 2.0 skierowaną przeciwko chińskim i rosyjskim interesom w regionie. 

Donald Trump pokazał, że poważnie traktuje powrót do zmodyfikowanej doktryny Monroego. 

Nieograniczone działania wojenne

Ograniczenie wpływów Chin w strefie Kanału Panamskiego, a także pokaz sprawczości w Wenezueli i użycie owej słynnej, tajemniczej broni, którą prezydent USA, w wywiadzie dla „New York Post” określił jako urządzenie o nazwie Discombobulator, której natura nie jest znana, były wstrząsem dla Pekinu i Moskwy. Oba państwa zaangażowały znaczne środki w budowę antydostępowego systemu dla Wenezueli. 

Łatwość, z jaką USA sparaliżowała obronę, wywołała szok w otoczeniu Xi Jinpinga. Chiny od ponad 20 lat toczą ukrytą wojnę, której celem miało być równoczesne osłabianie pozycji USA w basenie Morza Karaibskiego na południu i stopniowe kruszenie i niszczenie relacji Kanady z USA na północy. Ta złożona operacja prowadzona jest zgodnie z regułami wypracowanymi w 1999 roku przez pułkowników Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, Qiao Lianga i Wang Xiangsui, w ramach „Wojny bez zasad”. 

W 1999 roku opracowali oni podręcznik „Nieograniczone działania wojenne”. Generał Rober Spalding, były attaché obrony w amerykańskiej ambasadzie w Pekinie, zwraca uwagę, iż dla Lianga i Xiangsui „wojna bez zasad” ma charakter permanentny, a toczona jest wszędzie i wszystkimi możliwymi środkami. 

Kanadyjski wywiad wielokrotnie ostrzegał, iż Chiny prowadzą najaktywniejsze działania w tym państwie, systematycznie rozbudowując swoje polityczne i ekonomiczne wpływy. Podatność Ottawy na chińskie działania spowodowały, że rząd kanadyjskiej prowincji Alberta zapowiedział w 2025 roku referendum na rzecz jej oderwania od Kanady. Danielle Smith, premier Alberty od 2022 roku, chce je zorganizować w 2026 roku. 

Po coraz bardziej agresywnej polityce Ottawy wobec prowincji Danielle Smith, która jest też liderem Zjednoczonej Partii Konserwatywnej, jest coraz bardziej zdeterminowana do prowadzenia przez prowincję samodzielnej polityki. Alberta graniczy bezpośrednio ze Stanami Zjednoczonymi (stan Montana). Jej gospodarka oparta jest na wydobyciu ropy i gazu, a zarazem jest to największe źródło zagranicznej ropy naftowej dla rynku amerykańskiego. Od lat obecne jest tam poczucie ekonomicznej eksploatacji przez rząd federalny w Ottawie. 

Jak ujawnił też „Financial Times”, liderzy Alberta Prosperity Project (APP) kilkakrotnie odbyli rozmowy z urzędnikami amerykańskiego Departamentu Stanu. Kolejne spotkanie planowane jest na luty 2026 roku. 

Separatyści oskarżają Ottawę o marnotrawienie miliardów dolarów z dochodów z ropy naftowej. Niepokoją ich też rosnące korupcyjne wpływy Chin na elity ottawskie, a także bezkarność, z jaką chińska agentura grasuje w Kanadzie. Raporty Kanadyjskiej Służby Wywiadu Bezpieczeństwa (CSIS) wskazują, że Pekin próbował wspierać określonych kandydatów politycznych i wpływać na wyniki wyborów federalnych w 2019 i 2021 roku, w tym poprzez masową dezinformację i ukryte sieci wpływu. 

Chińska agentura

CSIS zwraca uwagę, że Pekin zaangażował ogromne środki w „wojnę bez zasad” wymierzoną w Kanadę i jej relacje z USA. Główną rolę odgrywa Departament Pracy Zjednoczonego Frontu, wyspecjalizowana struktura Komunistycznej Partii Chin, odpowiedzialna za koordynowanie działań zagranicznych w ramach wojny hybrydowej. Planuje ona i finansuje wielkie operacje diaspory, a także koordynuje kanały medialne. Służy też za fasadę do działań agentów chińskiego ministerstwa bezpieczeństwa narodowego. 

W swojej książce „Nest of Spies” Fabrice de Pierrebourg i Michel Juneau-Katsuja ujawnili, że już w 2007 roku ponad połowa rozpoznanych przez CSIS działań wywiadowczych w Kanadzie była efektem chińskiej agentury. Twierdzą, że chiński Departament Pracy Zjednoczonego Frontu kontroluje chińskie instrumenty propagandowe umieszczone na Zachodzie, wszystkich chińskich studentów za granicą, rekrutuje też agentów wśród chińskiej diaspory i wśród sympatyzujących obcokrajowców, a także koordynuje długoterminowe tajne operacje. Niszczą też i eliminują przeciwników i krytyków ChRL. 

Operacyjnym celem Pekinu było długofalowe przekształcenie Kanady w państwo podporządkowane chińskim interesom i agresywne wobec USA. Byłby to śmiertelny cios dla hegemonicznej pozycji Stanów Zjednoczonych na półkuli zachodniej, rozbijający wiarygodność doktryny Monroego.

W stronę globalnej katastrofy?

To była zdumiewająca koincydencja wydarzeń. 23 stycznia 2026 roku Pentagon ogłosił nową Narodową Strategię Obrony, w której za najważniejsze zagrożenie uznano „długoterminową rywalizację ze wschodzącą potęgą Chin”. 

A już następnego dnia Pekin ujawnił, że gen. Zhang Youxia jest podejrzany o przekazanie Stanom Zjednoczonym kluczowych danych technicznych dotyczących chińskiej broni jądrowej. Najważniejszy generał w armii miałby być amerykańskim agentem? 

Pod koniec swojej władzy Hu Jintao odniósł spektakularny sukces, chiński kontrwywiad, dzięki informacjom uzyskanym z Iranu, ujął i fizycznie zlikwidował od 18 do 30 agentów CIA. Od dziesięcioleci była to największa katastrofa zasobów wywiadowczych, jakiej doznały Stany Zjednoczone. 

Za rządów Baracka Obamy Ameryka utraciła zdolności do przenikania do wnętrza elity Komunistycznej Partii Chin. Nowy władca komunistycznego imperium Xi Jinping wykorzystał tę strategiczną przewagę. Skumulował ogromną władzę w swych rękach i dokonał gigantycznej modernizacji armii. A potem dokonał największej od czasów Mao Zedonga czystki w armii. 

Od połowy 2023 roku wyeliminował ponad 50 wysokich rangą oficerów i szefów koncernów zbrojeniowych. Zmasakrował też Centralną Komisję Wojskową, najważniejszy element nadzoru i zarządzania siłami zbrojnymi. Jeszcze w 2022 roku zasiadało w niej sześciu zawodowych wojskowych. Po usunięciu gen. Zhang Youxia w tej kluczowej instytucji pozostał jedynie gen. Zhang Shengmin, „ekspert” od dyscypliny, a nie od dowodzenia strategicznego. 

Historyczna misja

Christopher K. Johnson, były ekspert od Chin w CIA, obecnie analityk Center for Strategic and International Studies, twierdzi, że „ten krok jest bezprecedensowy w historii chińskiej armii i oznacza całkowite unicestwienie najwyższego dowództwa”. 

W istocie nawet Mao nie dokonał czegoś tak szalonego. Ale to oznacza, iż Xi skumulował także absolutną władzę nad ogromnymi zasobami militarnymi.

Nie ma teraz eksperckiego zaplecza, które byłoby w stanie adekwatnie ocenić realność zagrożeń. Część zachodnich ekspertów uważa, iż taka sytuacja może na wiele lat obniżyć gotowość bojową chińskiej armii, a więc spowoduje obniżenie ryzyka inwazji na Tajwan i wywoła gotowość do negocjacji z USA. 

Jest to jednak ocena daleka od realizmu. Xi uważa się za wybitnego eksperta od wojskowości. Wierzy też w swoją historyczną misję zakończenia zbierania chińskich ziem. Może to skłonić go do podejmowania większego ryzyka. A po spektakularnym wycięciu kadry wojskowej nie napotka żadnego oporu lub krytycznej oceny swoich militarnych planów. 

Działania Trumpa zmierzają do przyspieszonych przygotowań wobec możliwości rozpętania przez Xi globalnej wojny. Tylko amerykańska determinacja i sprawczość, które pokazał w Wenezueli, Iranie, a także w dyscyplinowaniu zachodnich sojuszników i wymuszaniu na nich przyspieszonych zbrojeń, może odstraszyć Xi. Ale wówczas czeka Zachód długa, wyczerpująca zimna wojna, w niczym nieprzypominająca rywalizacji USA z ZSRS. 

Ostatnie ostrzeżenie

Wybitny polski analityk bezpieczeństwa Adam Jawor, analizując najnowszą Narodową Strategię Obrony USA (NSS), stwierdza, że jest to „jeden z najbardziej przełomowych dotychczasowych dokumentów strategicznych XXI wieku”, bo „odzwierciedla głęboką zmianę w globalnym porządku bezpieczeństwa”. 

Dokument ten nie jest wyłącznie planem wojskowym, ale szeroką deklaracją geopolityczną. W porównaniu z Narodowymi Strategiami Obrony z 2018 i 2022 roku nowy dokument wyraźnie odchodzi od wizji USA jako globalnego „policjanta”, który jest w stanie jednocześnie reagować na kryzysy w każdym regionie świata. Zamiast tego wprowadza zasadę koncentracji sił, środków i odpowiedzialności, w której bezpieczeństwo własnego terytorium oraz bezpośrednich interesów narodowych zostaje postawione ponad wszystkimi innymi zobowiązaniami”. 

Uważam, że pokazuje on, iż USA traktują jako wysoce prawdopodobny konflikt z Chinami i mobilizują do niego cały potencjał Zachodu, bo opanowanie przez ChRL Eurazji będzie oznaczało fizyczną likwidację zachodniej cywilizacji. Jest to więc pierwsza i w XXI wieku jedyna konfrontacja o Eurazję, a czwarta od czasu I wojny światowej. Dlatego główny akcent położony jest na Chinach, które – zdaniem twórców dokumentu – „są już drugim najpotężniejszym krajem na świecie, po Stanach Zjednoczonych, i najpotężniejszym państwem w porównaniu z nami od XIX wieku. I choć Chiny stoją w obliczu poważnych wewnętrznych wyzwań gospodarczych, demograficznych i społecznych, faktem jest, że ich potęga rośnie. Pekin wydał już ogromne kwoty na Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą w ostatnich latach, często kosztem krajowych priorytetów. Chiny nadal mogą sobie pozwolić na jeszcze większe wydatki na siły zbrojne, jeśli zechcą – i udowodniły, że potrafią to robić skutecznie. Rzeczywiście tempo, skala i jakość historycznej rozbudowy sił zbrojnych Chin mówią same za siebie, w tym siły przeznaczone do operacji na zachodnim Pacyfiku, jak i te zdolne do dotarcia do celów znacznie bardziej oddalonych”. 

Strategia podkreśla też, że „interesy amerykańskie są zagrożone również na całej półkuli zachodniej. Ma to znaczenie dla interesów Ameryki, ponieważ… Indo-Pacyfik wkrótce będzie stanowił ponad połowę światowej gospodarki. Bezpieczeństwo, wolność i dobrobyt narodu amerykańskiego są zatem bezpośrednio powiązane z naszą zdolnością do handlu i angażowania się z pozycji siły w regionie Indo-Pacyfiku. 

„Siły zbrojne Ameryki będą gotowe do walki”

Gdyby Chiny – lub ktokolwiek inny – zdominowały ten szeroki i kluczowy region, mogłyby skutecznie zawetować dostęp Amerykanów do światowego centrum gospodarczego, co miałoby trwałe konsekwencje dla perspektyw gospodarczych naszego kraju, w tym dla naszej zdolności do reindustrializacji. 

Dlatego NSS nakazuje Departamentowi Wojny utrzymanie korzystnej równowagi sił militarnych w regionie Indo-Pacyfiku:

„Nie po to, by dominować, upokarzać czy dusić Chiny. Wręcz przeciwnie, nasz cel jest o wiele szerszy i bardziej rozsądny: chodzi po prostu o to, by ani Chiny, ani nikt inny nie mógł zdominować nas ani naszych sojuszników”. 

Jest jednak mało prawdopodobne, że Chiny dokonają samoograniczenia swoich ambicji i zgodzą się na proponowaną przez NSS „elastyczną i trwałą równowagę sił między nami, a co za tym idzie – pokój”. 

W takiej sytuacji, jak czytamy w NSS, „jeśli nasi potencjalni przeciwnicy okażą się na tyle nierozsądni, by odrzucić nasze pokojowe propozycje i zamiast tego wybiorą konflikt, siły zbrojne Ameryki będą gotowe do walki i wygrania wojen w sposób, który ma sens dla Amerykanów”. 

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane