Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ojciec mjr Protasiuka: "chora wyobraźnia Klicha"

- Wreszcie oficjalnie zaprzeczono dotychczasowym kłamstwom – mówi Władysław Protasiuk, ojciec śp.

Autor:

- Wreszcie oficjalnie zaprzeczono dotychczasowym kłamstwom – mówi Władysław Protasiuk, ojciec śp. majora Arkadiusza Protasiuka w „Naszym Dzienniku”, komentując informacje „Gazety Polskiej Codziennie”, że nieprawdziwa okazała się dotychczas lansowana przez MAK i komisję Millera teza m.in. o naciskach na pilotów prezydenckiego samolotu.

- Mnie jako ojcu serce krwawiło przy tego rodzaju kłamstwach wysuwanych pod adresem Arkadiusza i pozostałych członków załogi. Jestem bowiem pewien, że osoba, która z taką sumiennością i starannością podchodziła do wszystkich powierzonych jej zadań i która tak dużą wagę przywiązywała do ciągłego doskonalenia jak mój Syn, nie mogła popełnić podobnych błędów, jakie były mu zarzucane – mówi z rozmowie z reporterką „Naszego Dziennika” Władysław Protasiuk.

- Przyznam szczerze, że na początku dałem się zwieść manipulacjom i kłamstwom serwowanym nam przez Rosjan, polski rząd i niektóre media, jakoby dowódca Sił Powietrznych przebywał w kokpicie. Od samego jednak początku podkreślałem, że jego obecność nie mogła mieć negatywnego wpływu na pracę załogi, czyli jak wspomniane powyżej źródła wmawiały - popełnienie przez nich podstawowych błędów na skutek presji. Obawiam się jednak, że te powtarzane przez kilkanaście miesięcy kłamstwa zdążyły się już mocno wryć w świadomość obywateli i teraz trudno będzie to wszystko wymazać. Zwłaszcza że było ich tak wiele – odpowiedział na pytanie o obaleniu tezy o naciskach śp. generała Andrzeja Błasika. - Teraz okazuje się, że gen. Błasik nie tylko że nie wywierał na załogę presji, ale mogło go w ogóle nie być w kokpicie w kluczowej fazie lotu.

Władysław Protasiuk uważa również, że należy zweryfikować raport komisji Millera, a śledztwo powinno ruszyć od początku.

- Już pierwsze z całej tej lawiny kłamstw, które, na szczęście, wyszły na jaw, powinno przekreślić dotychczasowe prace w tej kwestii. Osoby, które dopuściły się manipulacji, świadczenia nieprawdy i ukrywania prawdziwych informacji, powinny zostać postawione w stan oskarżenia, a na ich miejsce powinni zostać wybrani nowi, niezależni eksperci, którzy na nowo zajmą się śledztwem. W przypadku, gdy wychodzi na jaw, iż nie tylko strona rosyjska dopuszcza się zakłamywania faktów, ale na szkodę państwa polskiego działają także niektórzy oficerowie i politycy, śledztwo powinna przejąć międzynarodowa, niezależna komisja. Zwłaszcza że Polska buduje nie tylko struktury NATO i Unii Europejskiej, ale jest też sojusznikiem Stanów Zjednoczonych – stwierdził nie ukrywając, że ma na myśli m.in. płk. Edmunda Klicha.

- Niezależnie od tego, jakie fakty wychodzą na jaw, kurczowo trzyma się swoich absurdalnych teorii. Wszystko wskazuje na to, że podawane przez niego "fakty" są wyłącznie wymysłem jego chorej wyobraźni. Uważam, że pan Klich jest ostatnią osobą, która ma dziś moralne prawo do zabierania głosu na forum publicznym. Właściwym miejscem jego wypowiedzi powinien być prokuratorski pokój przesłuchań. Sądzę, że Klich boi się dowodów, z którymi niechybnie będzie musiał się konfrontować, i to wkrótce.

Ojciec majora Protasiuka odniósł się również do skandalicznej wypowiedzi rzecznika rządu Pawła Grasia, który stwierdził, że "nie ma znaczenia, czy w kokpicie tupolewa był gen. Błasik, czy nie", bo to "ofiarom katastrofy nie przywróci to życia".

- Podobne wypowiedzi są dla mnie niepojęte. Sprowadzają się do tego, że przyzwala się rzucać kalumnie na osoby nieżyjące - i to bez jakichkolwiek dowodów, jedynie w oparciu o propagandę szeptaną - by zrzucić na nie winę, skoro i tak już same bronić się nie mogą. Wszelkie zaś próby ich oczyszczenia z niesłusznych zarzutów są wściekle atakowane – dodał Władysław Protasiuk.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej