Smoleńsk – wina Rosji

Efekty prac działającej przy MON-ie podkomisji smoleńskiej obnażają kłamstwa i zaniechania komisji Jerzego Millera. Choć od katastrofy minęło prawie osiem lat, wciąż pojawiają się nowe ustalenia. Na światło dzienne wychodzą również manipulacje i fałszerstwa Rosjan, którzy od początku winą za tragedię smoleńską chcieli obciążyć Polaków.

Prof. Kazimierz Nowaczyk, szef podkomisji, ujawnił, że z analizy materiałów i zebranych dowodów niezbicie wynika, iż rządowy Tu-154M był naprowadzany przez Rosjan o kilometr bliżej na pas, niż w rzeczywistości było lotnisko. Zapis rosyjskiej czarnej skrzynki kończy się tuż przed zderzeniem z brzozą, o czym nie ma mowy w raporcie MAK-u opracowanym pod kierunkiem gen. Tatiany Anodiny. Na dodatek, z polskiego rejestratora, który komputerowo zapisuje dane, zamiast jednego są cztery różne odczyty ostatnich sekund lotu. Nie można również zapomnieć o próbach obciążenia przez Rosjan gen. Andrzeja Błasika odpowiedzialnością za katastrofę. Już dzisiaj wiemy o rosyjskich manipulacjach i powielaniu ich w raporcie komisji Millera – miejmy nadzieję, że całość tych kłamstw zostanie obnażona w dokumencie kończącym prace podkomisji działającej w ramach MON-u.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Ekonomia dla palantów

– Wiecie, po co studiujecie ekonomię? – miał zwyczaj pytać swoich studentów jeden z profesorów SGGW. – Po to, aby w naukowy sposób wytłumaczyć, dlaczego wasze prognozy się nie sprawdziły – udzielał z satysfakcją odpowiedzi.

Ekonomia nie jest nauką ścisłą i nigdy nie będzie. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to spytajcie go, jaki wpływ na gospodarkę ma szara strefa i na ile ją obecnie szacuje. Odpowiedzi dobrej na to nie ma, ale pominięcie tak istotnego czynnika (a to tylko jeden z przykładów) sprawia, że nie można nigdy mówić o 100-proc. pewności. Można więc śmiało oświadczać, że każdy, kto ogląda programy ekonomiczne, traci czas. Ten, kto słucha polskich ekonomistów, robi to podwójnie. Nie wierzycie? To cofnijcie się do stycznia 2016 r., kiedy Standard & Poor’s obniżyło rating dla Polski. Przez trzy dni szarlatani od ekonomii młotkowali rząd. Oczywiście najśmieszniejsi byli ci z opozycji. Ryszard Petru wieścił, że rating w perspektywie dwóch lat zostanie nam jeszcze obniżony. Ekspert od złodziejskiej prywatyzacji Janusz Lewandowski niemal płacząc, mówił o pożarze wiarygodności spowodowanym konfliktem o Trybunał Konstytucyjny. Leszek Balcerowicz grzmiał o antypatriotycznej postawie i dodawał: „Odpowiedzialny rząd zwiększa odporność na zagrożenia zewnętrzne, nieodpowiedzialny rząd zwiększa te zagrożenia”. Jak rozumiem, teraz Petru, Rostowski, Balcerowicz i spółka będą chwalić rząd za rozsądek i wyważenie na arenie międzynarodowej, bo S&P właśnie rating dla Polski podniosła. Czy któremuś z nich przejdzie to przez gardło? Oczywiście, że nie. Nadal będą wykładać swoją ekonomię dla palantów, ale tym razem będą tłumaczyć, że wszystko jest zasługą... ciężkiej pracy milionów obywateli. A ja mam spokój, bo ratingi mam tam, gdzie kończą się plecy. Pamiętam bowiem, że na dzień przed upadkiem bank Lehman Brothers miał najwyższe kategorie ze wszystkich. S&P nigdy nie wytłumaczyło, jak to było możliwe.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl